Facebook Google+ Twitter

Negocjacje ze śmiercią - "Ludzie i anioły" w Teatrze Współczesnym

Niebanalna historia, nagłe zwroty akcji i niespodziewane zakończenie - tego można spodziewać się po sztuce Wiktora Szenderowicza.

Zbigniew Suszyński (Notariusz), Sławomir Orzechowski (Iwan Paszkin), Andrzej Zieliński (Niejaki Stroncyłow) / Fot. Michał Englert, Teatr WspółczesnySpektakl "Ludzie i anioły" w reżyserii Wojciecha Adamczyka to tragikomedia opowiadająca o człowieku, który znalazł się w ekstremalnej sytuacji. W nocy do mieszkania moskiewskiego biznesmena Iwana Paszkina (Sławomir Orzechowski) przybywa niezapowiedziany gość, który okazuje się wysłannikiem z zaświatów.

Sławomir Orzechowski (Iwan Paszkin), Andrzej Zieliński (Niejaki Stroncyłow) / Fot. Michał Englert, Teatr WspółczesnyNiejaki Stroncyłow (Andrzej Zieliński) zna niechlubne szczegóły z życia gospodarza, a celem jego wizyty jest wyprawienie Paszkina na tamten świat. Jednak biznesmen nie chce rozstawać się z życiem i użyje wszelkich możliwych sposobów, by ocalić skórę. Jest gotowy na każdy układ, byle tylko odwlec nieuniknione. Ale czy można negocjować ze śmiercią?

Trzeba przyznać, że Wiktor Szenderowicz miał ciekawy pomysł na sztukę, w której pokazany został absurd ludzkiej egzystencji. Ten znany rosyjski satyryk okazał się świetnym obserwatorem, dlatego doskonale pokazał moralną kondycję Rosjan oraz ich ojczyzny, która znalazła się na dnie z powodu źle sprawowanej władzy.

Dużym walorem tego spektaklu są nagłe zwroty akcji, które zmieniają perspektywę o 180 stopni. Nic nie jest takie, jakie wydaje się na początku. Sztuka jest zabawna i dobrze skonstruowana.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Zapewniam, że warto :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z pewnością warto zobaczyć!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.