Facebook Google+ Twitter

Nemezis tylko czyha

Czy nietolerancja, ksenofobia i uleganie mechanicznemu konformizmowi może zmienić nasz los?

Nieodmiennie wprawia mnie w zdumienie niezwykle niski poziom tolerancji prezentowany często, a gęsto, przez niezwykle licznych przedstawicieli naszego społeczeństwa. Zjawisko to dotyczy tak szerokiego spektrum podmiotów, przedmiotów i zachowań, że trudno podjąć się nawet próby całkowitej jego klasyfikacji. Praktycznie wszystkie zjawiska wymykające się ogólnie akceptowanemu konformizmowi napotykają niechęć, krytykę, a nawet nienawiść i agresję. Dlatego dziś zajmę się tylko dwoma najgorętszymi, pozostałe pozwolę sobie przytoczyć i zobrazować kiedy indziej.

Naszymi "ulubieńcami" w tej materii są Żydzi. Cokolwiek tej nacji dotyczy, napotyka co najmniej krytykę niektórych z nas, a oni sami zwani "mośkami" lub "czosnkowymi", są wykpiwani, poniżani i obarczani winą za całe zło świata. Powiedzenie "ty Żydzie", stało się równie obraźliwe, jak "ty pedale", czym zajmę się dalej.

Mam znajomego, z wykształcenia historyka, który mimo że jako profesjonalista winien wiedzieć, jak głęboko przez tyle wieków koegzystencji splotły się dzieje polsko-żydowskie, był ich nieustępliwym i zażartym przeciwnikiem tego drugiego narodu. Doszukiwał się żydowskich knowań i korzeni w całym otaczającym go świecie, oskarżał o wszelkie, nawet najdrobniejsze niepowodzenia, a nienawiść do Żydów stała się u niego wręcz obsesją. Wyraz swym poglądom dawał aktywnie działając w organizacjach skupiających ludzi o podobnych poglądach oraz publikując swe przemyślenia na łamach zainteresowanych tego typu twórczością czasopism.

Obsesja rozkwitała więc dorodnie, aż do momentu, gdy pewnego pięknego dnia otrzymał barwną pocztówkę z Hajfy. Nadawczynią była niejaka Ester Rechelbaum, która zwracając się do mego znajomego Henryka per Henoch, uprzejmie zapytywała, czy dba o grób swego pradziada Aarona na warszawskim cmentarzu żydowskim. W Henryka, niepewnego już nawet własnego imienia, jakby grom z jasnego nieba strzelił. Posprawdzawszy wnikliwie, choć poniewczasie, dzieje swych protoplastów, musiał pogodzić się z szokującym faktem, że wzmiankowana Ester jest jego cioteczną babcią, a grób dziadka Aarona rzeczywiście wskutek jego zaniedbań popadł w ruinę.

Jak to z maniakami często bywa, reemisja była natychmiastowa. Ten gorliwy dotąd katolik, mało, że sam dokonał aktu apostazji to i przymusił do tego najbliższą rodzinę, obrzezał, a następnie z całym dobytkiem i przychówkiem wyjechał do Izraela, gdzie aktywnie działa w ortodoksyjnych grupach syjonistycznych. Przez pewien czas otrzymywałem od niego entuzjastyczne maile, na temat znakomitych rokowań rozwoju kibuców nastawionych na hodowlę kóz mięsnych i mlecznych, jednakże z czasem zaczął pisać po hebrajsku, którego ja nie rozumiałem, więc nie odpisywałem. Na tym korespondencja się zakończyła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

+ za poważne przesłanie w lekkiej, błyskotliwej formie (ależ się, wredna, uśmiałam z biednego Henocha...)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.