Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

101222 miejsce

Nepotyzm - burza w szklance wody?

Nepotyzm to protekcyjne lokowanie krewnych na wysokich lub dochodowych stanowiskach. Króluje od zarania naszych dziejów. Odkąd małpa zeszła z drzewa.

 / Fot. .Bez zacieśniania ludzkich stosunków, pogłębiania więzi rodzinnej i plemiennej, wspierania i promocji członków swojej wspólnoty nie byłoby naszego uspołecznienia, a także ludzkiej cywilizacji. Bliscy pomagają przede wszystkim swoim bliskim. To naturalne i logiczne. Powstaje poważny problem, gdy dzieje się to kosztem innych ludzi; gdy naruszone zostaje poczucie sprawiedliwości i równego dostępu do wspólnego dobra. Nepotyzm jako problem społeczny uwidocznił się najwyraźniej po raz pierwszy za sprawą rzymskich papieży w XV i XVI wieku, obsadzających najwyższe stanowiska w Kościele i w państwie kościelnym członkami najbliższej rodziny. I mówi się o nim od wieków bez żadnego pozytywnego skutku.

Dlatego dzisiejsze, pełne wrzawy i oburzenia, "kalembowanie" w mediach i wśród polityków jest tylko "burzą w szklance wody"; jednym z tematów zastępczych. To, że politycy mający wpływy i możliwości rozdają intratne posady i wysokie stanowiska członkom swoich rodzin, przyjaciołom i poplecznikom jest wszystkim znane i nawet, choć z grymasem, powszechnie akceptowane. Bo jakoś rozliczne sondaże drastycznie nie lecą w dół ani PSl, ani PO, chociaż nepotyzm premiera Tuska i prezesa Pawlaka wali po oczach... I śmieszy naród. Tylko śmieszy. Naród też by tak chciał, ale cały nie ma takiej władzy, mimo że tak mu się wydaje przy każdych nietrafionych wyborach. "Chwycił Turek Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma !" Tusk ma syna na państwowej posadzie, to dlaczego Kalemba z PSL mieć takiego nie może ? I wielu innych partyjnych towarzyszy.

Z mafią "kolesiów" i współplemieńców nie da się wygrać. Nic tak razem nie trzyma, jak wspólne koryto. "Hodie mihi, cras tibi". Oburzamy się, ale tak w głębi nienasyconego ducha, to zazdrościmy tym "spryciarzom" obfitego "koryta" i gdyby tak...

Gdyby tak premier Tusk, albo ten następny, ulokował mnie w jakieś spółce Skarbu Państwa, to bym nie pogardził. I może nawet wstąpiłbym do PSL, bo mam "korzenie". Cholera wie!
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

chech
  • chech
  • 01.08.2012 17:17

@Bartek Biedrzycki .Dzień dobry panie Bartku. Państwo to nie jest firma i jeśli członek rodziny (fachowiec) zaczął pracę wcześniej w resorcie któremu ma przewodzić polityk, to polityk o ile jest fachowcem na pewno zna innych fachowców którzy pokierują resortem równie dobrze jak on sam. A on może zostać doradcą lub kimś takim bo poszedł do polityki nie dla pieniędzy, splendoru, władzy, ale dla dobra państwa czyż nie? Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tylko w połowie. Wśród tak uprzywilejowanych są ludzie bez stosownych kwalifikacji i predyspozycji. Obowiazują rzekomo konkursy na państwowe stanowiska... Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Tak jest z każdą racją. I niech tak zostanie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
2876
  • 2876
  • 01.08.2012 09:57

To jest chore. Syn premiera do łopaty, bo jest synem premiera.
Każdy rząd dobiera sobie zaufanych ludzi a tymi są przyjaciele, rodzina znajomi bliscy i dlasi..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.