Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3134 miejsce

Nerwicowe gadulstwo

Jeszcze kilka lat temu śmieliśmy się z psychoanalizy, a chodzenie do specjalisty od duszy i rozumu uważaliśmy za fanaberię bogaczy.

Pamiętam, kiedy po raz pierwszy w Nowym Jorku minął mnie trzeźwy, mówiący do siebie elegancki facet, a za kilka dni dama w kapeluszu przemawiająca do nieistniejącego psa. Osłupiałam. Minęło 20 lat i sama mówię do siebie, ale w domu i wyłącznie w czasie solowego malowania, bo udzielam sobie fachowych rad i polemizuję. Mówienie do siebie mnie bawi, ale mogę się bez niego obejść. Niektórzy już nie, co znaczy, że mają życie jak niewygodne buty, że potrzebują pomocy, bo zaatakował ich świat i stracili przyczepność. / Fot. Rys. Hanna Bakuła

Tuż przed tym syndromem występuje nerwicowe gadulstwo, zarówno wśród kobiet, jak i panów stworzenia, że nie wspomnę o dzieciach wożonych w upale do szkoły na drugi koniec miasta. Jakież piekło. Mam koleżanki, od których telefon oznacza minimum 30 minut słuchania o ich nieznanych mi znajomych, psie sąsiada i zakupie kosiarki. Fajne są też historie o przyjaciołach prelegentki, zmarłych na nowotwór, ze szczegółowym opisem końcówki.

Bakuła – znaczy po staropolsku gaduła. Bakulić to za dużo mówić – tak twierdzi profesor Bralczyk. Miała mamusia nosa. Dobrze, że nie wyszła za pana Milczka.
Moja przyjaciółka już straciła zdolność słuchania, ale, niestety, zdolności gadania – nie. Nadzieja w kolegach, bo kłapią dziobem znacznie mniej, ale też nie na temat. Jak u Boya – „Każdy mówią o czymś innym, jak zwykle w życiu rodzinnym”. Wszyscy wżerają się w komórki rozpalone do białości. Ludzie w autobusach wygłaszają monologi. Mężowie telefonują do domu po nic, tylko żeby nie zostać ze sobą samemu. Kosmetyczki i masażyści klekocą jak bociany w okresie godowym i to za nasze pieniądze.

Jednak najbardziej niepokojące są kobiety po przejściach. Mówią za dużo, za agresywnie, nigdy się nie uśmiechają, za to czasami wybuchają histerycznym chichotem z własnego dowcipu, któremu towarzyszą gwałtowne ruchy Hanki Ordonówny z międzywojennych filmów.
Apteki pękają od ziołowych lekarstw na nerwy. Najlepiej łyknąć od razu po wstaniu i oszczędzić sobie i rodzinie przemówień z dziedziny mniemanologii stosowanej, w której specjalizował się śp. profesor Jan Stanisławski, istota dowcipna do bólu, czego wszystkim i sobie życzę, pomimo depresyjnych czasów. •

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Plus za dowcipne opisy oraz nawiązywanie do swego nazwiska. Sympatyczne i zartobliwe teksty nie muszą (a nawet nie powinny!) nawiązywać do ataku na WTC czy do supertsunami z ćwiercią miliona ofiar.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A niektórzy piszą felietony o niczym. Ale za to nie za darmo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.