Facebook Google+ Twitter

Neutralność światopoglądowa

Neutralność światopoglądowa jest jak niestrawność, zalega nam. I jest jak złudzenie, które wydostaje się z podświadomości za każdym razem, gdy próbujemy definiować relacje jednostki do wspólnoty.

Usuwanie - przejawiającej się w wartościach i kierunku obranym na konkretne dobro (wspólne) - etyki z przestrzeni publicznej zasłania się neutralnością światopoglądową. Najczęściej twierdzi się, że dobre państwo to takie, które nie wypowiada się na temat moralności i światopoglądu. Nie wydaje się jednak możliwe, żeby wizja człowieka oraz inspiracja filozoficzna (realistyczna lub idealistyczna) były nieobecne w rozwiązaniach społecznych. Co najmniej nadają im kierunek, gdyż światopogląd to zespół sądów o świecie i człowieku. Państwo podejmując decyzje kieruje się tymi sądami.

Dobrym przykładem związku etyki ze sferą publiczną jest ekonomia.

Interwencjonizm gospodarczy można porównać z orientacją etyczną państwa. Konieczna jest interwencja państwa, żeby umożliwić nawiązanie jakiejkolwiek rywalizacji między nieznającymi ograniczeń koncernami a średnią klasą, realną reprezentacją kapitalizmu, słabszym zaś zapewnić ochronę. Konieczna także jest orientacja etyczna nadawana przez państwo, poza czy obok jego funkcji regulującej współżycie jednostek. Bez niej zapanowałaby anarchia, próżnię wypełniłyby mierne i niewartościowe propozycje a tożsamość społeczna uległaby rozchwianiu.

Jak wiemy kryzys ekonomiczny zdjął nobliwe szaty z wolnego rynku, który okazał się pretekstem do nadużyć. Liberalizm nie był w stanie powstrzymać rozwoju polegającego na łatwym kredycie i spekulacji. W przestrzeń wolności gospodarczej wkradła się bolesna opuchlizna, trujące aktywa i przepaść dzieląca biednych i bardzo bogatych. Profesor Grzegorz Kołodko w swojej pracy "Wędrujący świat" zawarł ostrzeżenie: ekonomia bez etyki traci z horyzontu człowieka; zysk osiągany za wszelką cenę gwałci ludzkie prawa. W płaszczyźnie politycznej wolność od etyki zaprowadziła społeczeństwa na skraj analogicznej do ekonomicznej katastrofy i eskalowała w kryzysie międzyludzkich więzi.

O inspiracjach stojących za opiniami państwa możemy mówić jawnie albo udawać, że ich nie ma. Lepiej oczywiście nazywać je wprost. Tolerancja polega na akceptacji sytuacji, w której w przestrzeni publicznej ścierają się różne idee. Dlatego należy odrzucić tezę, że przekonania są sprawą prywatną. Uznać jednak należy istnienie spraw prywatnych (intymnych), które nie powinny być przedmiotem działań podejmowanych w przestrzeni publicznej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

Gloryfikacja neutralności światopoglądowej jest w dużym stopniu wynikiem stosunkowo niedawnych negatywnych doświadczeń związanych z dominacją jedynie słusznej doktryny w Niemczech i Związku Radzieckim. Warto jednak mieć świadomość, że postulat owej neutralności również ma charakter ideologiczny, jako element liberalizmu. Powiem przewrotnie: wymuszanie neutralności jest formą ograniczania wolności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Rafale, proszę absolutnie nie brać do siebie osobiście moich polemik. Lubię rzeczowo, a czasami ostro podyskutować. Zgadza się, że więcej nas łączy niż dzieli. Dla mnie interesujące jest dotarcie do różnic, porządkowanie definicji, systematyzowanie. Dobra dyskusja znakomicie w tym pomaga i falsyfikuje moje tezy i hipotezy. Mam nadzieję, że tą dysput drogą odnajdziemy razem prawdę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dopowiem jeszcze zdanie - często miewam dysonanse. Z jednej strony jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co Jan Paweł II napisał np. w "Pamięci i tożsamości" (polecam zresztą swój tekst opublikowany swego czasu w Przeglądzie Powszechnym 6/2005), i adhortacji apostolskiej "Ecclesia in Europa", z drugiej strony uważam, że rozdział Kościoła od państwa jest konieczny, choć nie we wszystkich wymiarach. Jan Paweł II pisze o wspólnym korzeniu, jakim jest chrześcijaństwo - trudno się z nim nie zgodzić, jednak instytucjonalnie rzecz ujmując pewne przywileje KK choćby w naszym kraju budzą zgorszenie. Zgadza się, można mi zarzucić mieszanie poziomów - niestety w ramach komentarza, trudno wyłuszczyć całość własnych poglądów. To temat na dłuższy tekst. Może kiedyś znajdę czas i wenę do usystematyzowania tego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale mnie opisany przykład Panie Marcinie nie niepokoi. Wbrew pozorom nie tak łatwo przypiąć mi łatkę liberała. Piszę o swoich wątpliwościach - ba, często w swoich tekstach i komentarzach głośno myślę nad różnymi rozwiązaniami - link . Nazwijmy to podaniem ręki na zgodę ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafał Gdak

Neutralność światopoglądowa z poziomu procesu to symbolika stanowiona i rozumiana przez większość. Demokracja sprawia, że neutralność nacjonalizuje wrażliwość większości wynosi ją na piedestał publiczny. Gdyż w demokracji nie jest decydująca suma, siła lobbingu, czy mądrość różnych poglądów, ale demograficzna ich reprezentacja powiązana z nośnością symboliki.

Czy nie to Pana niepokoi? Jeśli 80 procent Polaków opowie się za invocatio Dei, krzyżem w koronie i przysięgą na Biblię to państwo demokratyczne, wierne demokratycznym mechanizmom będzie zmuszone zastosować się do woli większości i spośród wielu modeli separacji od Kościoła wybrać ten, zwany – być może eufemistycznie - przyjaznym?

Komentarz został ukrytyrozwiń

> Neutralność światopoglądowa jest Polsce niezbędna.

No to sobie jeszcze troche na nia poczekamy ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może by tak sięgnąć do genezy samego "Państw". W skrócie można by powiedzieć, że powstało ono w wyniku działań ludzi mających zbieżność celów , oraz spójność w ich osiąganiu. Inaczej można by rzec, że stanowiących wspólnotę. Przywołam jeszcze analogię wspólnoty i jednostki osobowej. Ludzie to zbiorowość indywidualnych jednostek. Każda inna. Czy nie można powiedzieć, że ludzie to zbiorowość "Państw". Każde inne. I ta różnorodność indywidualności państwowych powinna zaspokoić potrzeby różnorodnych indywidualności osobowych. Jeśli teraz przypomnimy sobie, że Państwo jest wspólnotą jednostek osobowych, mających wspólne cele i spójność w ich osiąganiu, to należałoby również oczekiwać od przybyszów dostosowania się do tej wspólnoty. Jeśli ktoś ma inne cele jak również stosuje inne sposoby w ich osiąganiu, niech poszuka Państwa z którym będzie inkluzywny. Czy takie rozumowanie jest pozbawione sensu?
Odnośnie światopoglądu, powiem, dlaczego mnie nie przeszkadzają symbole innych wyznań? Dla mnie niech każdy wierzy w co chce i na ścianie niech wiesza co chce. Dlaczego więc innym przeszkadza krzyż? Usiłowanie usunięcia krzyża, czy innych symboli religijnych z pomieszczeń urzędowych, to jest zwykłe szukanie konfliktów, szukanie dziury w całym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo zgrabnie i logicznie napisany tekst. Moją podstawową wątpliwość budzi jednak fakt przypisywania Państwu, czyli określonemu stopniowi abstrakcji, cech które leżą w możliwościach jednostki lub niższym niż panstwo stopniom organizacji społeczeństwa. Napisałem niedawno, iż celem państwa jest zapewnienie swobód obywatelskich, a nie stanie na straży moralności. Podtrzymuje to twierdzenie w tym sensie, iż państwo w swej istocie jest - nazwijmy to - najwyższym stopniem zorganizowania społeczeństwa i jako takie będzie zbierać w sobie wypadkową różnych - nie lubię tego słowa - światopoglądów i postaw moralnych.
Ma Pan rację Panie Marcinie pisząc, iż "nie wydaje się jednak możliwe, żeby wizja człowieka oraz inspiracja filozoficzna (realistyczna lub idealistyczna) były nieobecne w rozwiązaniach społecznych", tyle że te inspiracje mogą być paradygmatem dla zjednoczonej wokół pewnej idei ograniczonej zbiorowości. Na poziomie państwa pojawia się problem - stanowi ono bowiem zbiór tychże mniejszych komórek. Być może moje wątpliwości wynikają jedynie z pewnego socjologicznego postrzegania kwestii państwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wyrażę się jaśniej: referendum to rodzaj społecznego wyboru. Jeśli wybory jako takie nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistośc i realną scenę polityczną, to i w określonej sytuacji podobnie może byc z referendum. Tam gdzie społeczeństwo ma wiarę i pełnię rzeczywistych możliwości sprawowania rządów i wybory i referendum maja sens. Lecz w innej sytuacji tego sensu nie ma, chocby i powód był marginalny. Istota wyborów to nie jedynie dostęp do informacji. Potencjalny dostęp. Lecz szeroka i rzeczywista wiedza oraz możliwości działania. Inaczej frustracja, marazm, dekadentyzm albo anarchia. Ciesząc się z prawnych możliwości referendum śmiem nie zauważa w naszej rzeczywistości jego realnego znaczenia.
Może administracyjny przymus uczestnictwa i obywatelskiej aktywności? Czy byłoby to demokratyczne? Ale przecie istnieje - w Europie nawet.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Są plusy i minusy inkluzywności. Osobiście na miejscu tych czterech osób zrezygnowałbym z żądania usunięcia krzyża. Skoro większość definiuje się w wymiarze społecznym wokół dobrze rozpoznawalnej symboliki to nie stałbym na przeszkodzie. Byłoby to trochę egoistyczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.