Facebook Google+ Twitter

NFZ oszczędza na naszym zdrowiu?

Narodowy Fundusz Zdrowia ma do dyspozycji ok. 48 – 50 mld zł rocznie.

Do zadań NFZ należy: „Określenie jakości dostępności oraz analiza kosztów świadczeń opieki zdrowotnej, w zakresie niezbędnym dla prawidłowego zawierania umów o udzielenie świadczeń opieki zdrowotnej oraz refundacja kosztów świadczeń udzielonym ubezpieczonym. Przeprowadzanie konkursów ofert, rokowań i zawieranie umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, a także monitorowanie ich realizacji i rozliczanie itp”. W praktyce NFZ zostawia sobie wysokie rezerwy na ewentualne dolimitowanie kontraktów.

Jak to wygląda w praktyce: miliony w szpitalnych nadlimitach (szpitale udzieliły więcej świadczeń, niż pozwalał im kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia), za nadwykonania usług w świadczeniach onkologicznych, stanów zagrożenia życia, programów terapeutycznych, chemioterapii, opieki psychiatrycznej, a nawet niektórych poradniach. Wiadomo, że w niektórych dziedzinach trudno zaplanować wykonania, jednak to już 8. rok działalności NFZ i chyba trzeba mieć już trochę zaufania do dyrekcji szpitali, dając im możliwość przesuwania kontraktów na dziedziny najbardziej obłożone.

Opustoszałe centra terapeutyczne, a zapisów nie przyjmują bo brak limitów / Fot. Zdzisław SadowskiPrzekroczenia limitów w programach terapeutycznych dla laika czy chorego po urazach czekającego pół roku na możliwość zapisania się na terapię (i dalsze kilkomiesięczne oczekiwanie), brzmi jak herezja, tym bardziej, że na codzień w centrach terapeutycznych pustki, a wykonywane są w większości zabiegi płatne. Jeżeli jeszcze można pogodzić się z taką sytuacją, dotyczącą chorych, wymagających od czasu do czasu zabiegów terapeutycznych dla okresowej poprawy zdrowia, o tyle czekanie półroczne, czy dłuższe, na zabiegi chorych po urazach, to kompromitacja systemu opieki zdrowotnej.Opustoszałe gabinety terapeutyczne, a kolejka półroczna, czy dłuższa / Fot. Zdzisław Sadowski

Czy możliwość skorzystania raz na dwa lata z pobytu w sanatorium, to optymalna dla zdrowia częstotliwość (nie znam wyników badań), nie wiadomo, ale taka częstotliwość wychodzi mi z mojego prywatnego oczekiwania (gdy po 9 miesiącach (wymóg NFZ) od ostatniego pobytu w sanatorium złożyłem wniosek, kwalifikacja przeciągnęła się do 13. miesiąca, w którym otrzymałem informację, że jestem 9304 osobą oczekującą na leczenie uzdrowiskowe).

W mojej kolejce (bo są jeszcze kolejki na leczenie szpitalne, wczesną rehabilitację uzdrowiskową i dla osób, które po raz pierwszy złożyły wniosek o sanatorium), miesięcznie ubywa ok. 875 osób, jednak nie mam pewności, czy zmieszczę się w 18 miesiącach ważności skierowania wraz z wynikami badań dodatkowych. Bo jeżeli nie, to będę zmuszony do dostarczenia nowego skierowania i wyników badań.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Jak pacjent jest traktowany jak zwykły klient, nie może by dobrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zobacz artykuł: NFZ oszczędza na naszym zdrowiu?

Komentarz został ukrytyrozwiń
No Nie
  • No Nie
  • 21.08.2012 22:33

Co 2 lata do sanatorium ? To źle ? Dopiero pan był a żoną [ pisała żona o tym ]
Nie ma co wyliczać bo może być tak [ nie daj Boże ] , że dzień pobytu na IOM-e kosztuje 10 tys dziennie i więcej .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Inaczej mówiąc, NFZ ma na miesiąc około 100 zł na każdą "głowę". To jest dużo czy mało? Oceńcie sami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.