Facebook Google+ Twitter

NFZ zapowiada rewolucję w szpitalach

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-09-20 08:58

Kto choć raz był na Wyspach i zdarzyło mu się zachorować, najlepiej wie, jak fatalnie funkcjonuje brytyjska służba zdrowia. Kolejki do specjalisty, kolejki na badania i kolejki na operacje. Dużo dłuższe niż u nas.

Lekarze podczas zabiegu. / Fot. Robert Kwiatek/Dziennik BałtyckiNic więc dziwnego, że dyrektorom szpitali włosy dęba stają na głowie na kolejny pomysł szefa NFZ - Andrzeja Sośnierza. Od nowego roku do placówek w całej Polsce wchodzi brytyjski system Health Resouces Groups, w skrócie zwany HRG. Prezes NFZ co prawda zastrzega, że będzie to HRG. Pl, czyli system przystosowany do naszych realiów, ale wciąż nie wiadomo, co to oznacza dla szpitali, a przede wszystkim dla leczonych w nich pacjentów.

- Do tej pory Fundusz płacił szpitalom za każdy zabieg, czy inny sposób leczenia pacjenta - tłumaczy Mirosław Górski, dyrektor NFZ na Pomorzu. - Od nowego roku zapłaci uśrednioną kwotę za leczenie pacjentów z danej grupy chorobowej, np. chorych na płuca. Tych droższych i tych tańszych. Zapłaci ryczałtem. Dla przykładu - w jednej grupie, np. schorzeń kardiologicznych, znajdą się zapewne procedury za 500 zł, jak i za 3,5 tys. zł. Niezależnie od tego, czy szpital zaaplikuje choremu kurację za 500 zł czy 3,5 tys. zł, otrzyma za nią "średnią" stawkę przypisaną do chorób. Tym samym "odchudzony" zostanie katalog świadczeń szpitalnych. - Katalog, który zawierał do tej pory 1,5 tys. pozycji zostanie zmniejszony do 450 - tłumaczy Mirosław Górski, szef NFZ na Pomorzu.

O tym, czy szpital będzie miał z tego powodu więcej pieniędzy, czy wyjdzie na nim jak "Zabłocki na mydle" zależy od.... "grupera", zwanego też "koderem". - To narzędzie informatyczne, które ostatecznie kwalifikuje daną procedurę do danej grupy schorzeń - dodaje dyrektor Górski. Są grupy lepiej i gorzej opłacane. Ta sama operacja usunięcia pęcherzyka może być traktowana przez system jako lekka i znacznie tańsza oraz jako trudna i droższa. Co z tego wynika, trudno dziś przewidzieć.

- Nie widzieliśmy jeszcze tego katalogu na oczy - denerwuje się Krystyna Grzenia, dyrektor szpitala na gdańskiej Zaspie. - To kolejny absurd, że w przededniu konkursów na przyszły rok. Katalog to podstawa finansów szpitala! Tymczasem Fundusz trzyma go w ścisłej tajemnicy. Wygląda na to, że Narodowy Fundusz Zdrowia bawi się ze szpitalami w... złodziei i policjantów.

- Dzisiejszy system kontraktowania daje szpitalom okazję do nadużyć - twierdzi jeden z ekspertów. - Kierując się interesem ekonomicznym starają się one wykonywać jak najwięcej opłacalnych procedur. Jak dobrze wycenione jest leczenie noworodków z tzw. patologiami, nagle wszystkie niemal noworodki są chore. Dlatego wyposażymy szpitale w oprogramowanie, które nie da im do tego wielkiego pola manewru.

System HRG, czyli tzw. jednorodnych grup pacjentów, to wynalazek amerykański. W latach 70-tych tamtejsze szpitale, którym płacono za konkretne usługi (tzw. system fee-for-service) zaczęły generować coraz wyższe koszty. Dlatego wprowadzono inny system, by skłonić je do wykonywania niezbędnych, a nie najdroższych procedur. Z Ameryki system trafił do Europy, choć z innej przyczyny. Europejskie placówki miały globalne budżety i żadnej motywacji do "optymalizacji" kosztów. Problem w tym, że w polskie nie mają czego optymalizować, bo aż piszczy w nich bieda.

Wszystko więc "w rękach" komputera. Co więcej, to właśnie komputer i to w centrali NFZ w Warszawie, decydować będzie w tym roku, który szpital dostanie kontrakt, a który nie. Szczęście może mieć np. szpital w Nowym Dworze, pecha - Akademickie Centrum Kliniczne AMG, największy szpital na Pomorzu. - Wystarczy, że szpital wyśle ofertę nie w tym formacie elektronicznym, co potrzeba a komputer ją odrzuci - tłumaczy Małgorzata Bartoszewska-Dogan, dyrektor ds. medycznych w szpitalu Morskim im PCK w Gdyni- Redłowie, która jeszcze niedawno tę funkcje pełniła w pomorskim oddziale NFZ.

Zdecyduje komputer

Rozmowa ze Zbigniewem Krzywosińskim, dyrektorem Akademickiego Centrum Klinicznego AMG

- Czy to prawda, że z powodu jakiegoś komputera w Warszawie największy szpital na Pomorzu może zostać w przyszłym roku bez kontraktu?
- Że taka groźba istnieje, wiem od urzędników z NFZ-u. Centralizacja decyzji o zawieraniu kontraktów i "spuszczenie" wszystkiego na komputer niesie ze sobą niebezpieczeństwo, że z powodu technicznego błędu może "przepaść", dajmy na to, nasz szpital.

- Od decyzji komputera nie można się odwołać?
- Do końca nie wiadomo. Dlatego boimy się, jak to będzie w praktyce funkcjonowało.

- Nie sprawdzano tego?
- Przeprowadzono podobno jakieś eksperymenty w jakichś szpitalach, ale na pewno nie takich dużych i skomplikowanych jak szpitale akademii medycznych.

- Podczas ostatniej wizyty w Gdańsku minister Religa obiecał szpitalom akademickim wyższe kontrakty, choćby dlatego, że są ostatnią deską ratunku dla najciężej chorych pacjentów...
- Słyszałem obietnicę ministra Religi, nic nie wskazuje jednak na to, by miała się ona spełnić. A szkoda, bo to przyspieszyłoby realizację w naszym szpitalu programu naprawczego.

- Na czym on polega?
- Ma trzy cele: utrzymanie bieżącej działalności, oddłużenie oraz taką restrukturyzację, która zapobiegłaby ponownemu zadłużaniu się. Pierwszy z nich został zrealizowany, bo do dziś pracujemy. Podobno w przyszłym roku Pomorze ma dostać na zdrowie 400 mln zł więcej. Nie tracimy więc nadziei.

Kolejki będą zawsze

Rozmowa z Mirosławem Górskim, dyrektorem Narodowego Funduszu Zdrowia na Pomorzu

- Dlaczego ściągamy system od Anglików, przecież brytyjska służba zdrowia jest jeszcze gorsza niż nasza?
- Ale jest najtańsza. Podobne systemy do brytyjskiego HRG stosowane są w większości krajów tak zwanej starej Unii. I sprawdzają się.

- HRG ma zalety?
- Jest profesjonalny. Uwzględnia nie tylko koszt świadczenia, ale również pracy personelu, stopień skomplikowania procedury medycznej i danego przypadku, wiek pacjenta i tak dalej. Inaczej przecież kosztuje operacja przepukliny u osiemnastolatka a inaczej u starszego mężczyzny z cukrzycą, niewydolnością krążenia, użyciem siatki.

- Czy to oznacza, że będzie on bardziej korzystny dla szpitali?
- Bardziej obiektywny, spójny. To, czy będzie korzystny, czy nie zależy od wartości punktu. Ten sam katalog przy wartości punktu równej złotówce będzie bardzo niekorzystny, a przy wartości punktu 2 zł - bardzo korzystny.

- Prezes Sośnierz zapowiada, że za punkt płacić będzie w przyszłym roku aż 12 złotych...
- Taką wartość punktu podał prezes Andrzej Sośnierz na jednej z konferencji prasowych. Przymierzamy się do tego. Mamy wątpliwości, czy uda się nam zbilansować w tej kwocie. Nie potrafimy jeszcze odpowiedzieć, czy przy takiej wartości punktu będziemy mogli zakontraktować taką samą ilość procedur medycznych jak w tym roku. Chcemy jeszcze zapytać dyrektorów szpitali, czy wolą więcej procedur po niższej cenie, czy odwrotnie.

- Mniej procedur? To przecież oznacza jeszcze dłuższe kolejki!
- Kolejki będą zawsze. Nie ma takiego systemu na świecie, który dostarcza pacjentowi wszystko i natychmiast.

Nowy zawód - koder

Bez "koderów", czyli ludzi, którzy zasady wprowadzania informacji do systemu komputerowego będą mieli w małym palcu - szpitale mogą "pójść z workami". Od tego, czy rzetelnie wprowadzi on wszystkie dane, jak: procedura, rozpoznanie, wiek pacjenta, płeć itd. zależy do jakiej grupy schorzeń komputer "zaliczy" danego pacjenta. Czy takiej, za którą fundusz zapłaci np. 800 zł, czy do 3000 zł. W polskich realiach dane wprowadzają na ogół lekarze lub pielęgniarki, nie znając zasad kodowania. Od nowego roku szpital, który nie chce tracić pieniędzy, musi zatrudnić do tego specjalnie przeszkolonego człowieka.
LR

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

i ciekawe gdzie będziemy sie leczyć bo na pewno nie w Polskich szpitalch

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.