Facebook Google+ Twitter

NHL: A jednak "Rekiny"! Drużyna San Jose Sharks pokonała Detroit Red Wings

Zespół San Jose Sharks przerwał passę trzech kolejny porażek w konfrontacji z Detroit Red Wings i pokonał "Czerwone Skrzydła" na własnym lodzie 3:2. Zwycięstwo to oznacza jednocześnie wygraną w całej rywalizacji i awans do kolejnego etapu.

Drużyna San Jose Sharks wykorzystała atut własnego lodowiska i w decydującym siódmym meczu pokonała Detroit Red Wings 3:2, awansując tym samym do finału Konferencji Zachodniej, gdzie zmierzy się z Vancouver Canucks. Mecz był bardzo ciekawym widowiskiem tak jak pozostałe konfrontacje między tymi zespołami.

Po przegraniu ostatnich trzech spotkań z „Czerwonymi Skrzydłami” zespół Sharks przystępował do decydującego starcia pełen obaw o końcowy rezultat. Będący ostatnio w mocnym uderzeniu hokeiści z Red Wings napędzili gospodarzom spotkania porządnego stracha. Jednak mimo respektu z obu stron i jedni, i drudzy w pierwszej tercji postawili na atak (bilans strzałów 17 – 11 dla San Jose).

Pierwsza bramka padła w 13. minucie meczu. Na ławkę kar za przytrzymywanie odesłany został Jonathan Ericsson z Detroit . Chwilę później gospodarze przejęli krążek po wznowieniu i dokładnie rozegrali go za bramką rywali. Joe Thornton podał z prawego skrzydła w poprzek lodowiska do Devina Setoguchiego, zaś zupełnie niepilnowany napastnik miejscowych strzelił nie do obrony i tym samym otworzył wynik spotkania. Było to już 6 trafienie Setoguchiego w play off.

Czytaj też: NHL. San Jose Sharks - Detroit Red Wings. Rozstrzygnie siódma bitwa

W ostatniej minucie padła jeszcze jedna bramka dla San Jose. Katastrofalny błąd pod własną bramką popełnili defensorzy Red Wings. Guma padła łupem Logana Couture’a i młody snajper „Rekinów” z bliska strzałem z nadgarstka podwyższył wynik na 2:0. Ogromna radość, jaką okazywali po zdobytych golach gracze miejscowej drużyny świadczy o tym, iż mieli oni świadomość wagi tego spotkania oraz sytuacji, w jakiej się znaleźli po ostatnich przegranych meczach.

Trener gości Mike Babcock solidnie zmotywował swoich podopiecznych w przerwie, bowiem druga odsłona należała do „Czerwonych Skrzydeł”. Tym razem to oni oddali aż 17 strzałów na bramkę rywali przy raptem 6 ze strony gospodarzy. Jednak znakomicie spisywał się Antti Niemi. Fiński bramkarz pozostawał nie pokonany do 34. minuty. Wtedy to podanie Valtteriego Filppuli na bramkę ładnym strzałem zamienił Henrik Zetterberg. Dla powracającego po przerwie spowodowanej urazem szwedzkiego snajpera gości było to trzecie trafienie w tegorocznych rozgrywkach posezonowych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ala Baster
  • Ala Baster
  • 13.05.2011 10:52

j.w.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ala Makota
  • Ala Makota
  • 13.05.2011 10:51

Detroit Red Wings still Sucks!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.