Facebook Google+ Twitter

NHL: Boston wraca do gry

Gracze Boston Bruins po zwycięstwie 4:0 u siebie nad Vancouver Canucks wyrównali stan finałowej rywalizacji o Puchar Stanleya na 2 - 2. Rich Peverley zdobył dla zwycięzców dwa gole, zaś bramkarz Tim Thomas obronił wszystkie 38 strzałów.

Logo NHL / Fot. Paweł KaleskiW drugim spotkaniu przed własną publicznością Boston ponownie pokonał Vancouver Canucks, dzięki czemu wyrównał stan finałowej rywalizacji na 2 – 2. Znakomite spotkanie rozegrali strzelec dwóch bramek Rich Peverley i bramkarz Tim Thomas. Zwycięstwo 4:0 było w największej mierze ich zasługą.

Po rozgromieniu „Orek” w meczu nr trzy 8:1, kibice bostońskich „Niedźwiadków” liczyli, że i w kolejnym spotkaniu ich pupile odniosą sukces. I nie przeliczyli się, bowiem najwyraźniej podopieczni Alaina Vigneault jeszcze nie doszli do siebie po pogromie w trzeciej batalii. Raz jeszcze na wysokości zadania stanął Tim Thomas, który tym razem zastopował wszystkie strzały rywali i pierwszy raz w finałowej rywalizacji zachował czyste konto. Jego vis a vis Roberto Luongo zdecydowanie nie radzi sobie z bostońskim klimatem. Po przepuszczeniu ośmiu bramek w poniedziałek, tym razem skapitulował czterokrotnie i po przepuszczeniu ostatniego trafienia jego miejsce w bramce zajął Corey Schneider, który do końca meczu nie dał się ani razu pokonać.

Strzelecki festiwal ekipy Bruins tym razem rozpoczął w 12. minucie spotkania Rich Peverley, kierując krążek do siatki po akcji Zdeno Chary i Davida Krejciego. W drugiej tercji w ciągu 120 sekund padły kolejne bramki dla gospodarzy. Ich autorami byli Michael Ryder i Brad Marchand.

Gracze Vancouver razili nieporadnością w ataku i niefrasobliwością w obronie. Najlepszym przykładem na to są tracone przez nich bramki. Zwłaszcza 3 i 4. Przy trzeciej, strzelonej przez Brada Marchanda dwóch obrońców Canucks nie potrafiło opanować krążka tuż pod własną bramką, zaś przy ostatnim trafieniu w meczu (Rich Peverley w 44. minucie), Roberto Luongo tak niefortunnie wybijał gumę po wstrzeleniu jej przez Milana Lucica, że ta trafiła w nadjeżdżającego R. Peverley i po odbiciu się od gracza „Niedźwiadków”, wpadła do siatki. Do tego należy dodać masę strat we własnej tercji i w tercji neutralnej przy wyprowadzaniu krążka z defensywy do ataku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.