Facebook Google+ Twitter

NHL: "Diabły" uziemiły "Lotników"

New Jersey Devils dzięki zwycięstwu nad Phialdelphia Flyers we własnej hali wyszli na samodzielne prowadzenie w Atlantic Division. Blamaż Rangersów w pojedynku z Phoenix.

Udanie zaprezentowali się minionej nocy hokeiści New Jersey Devils przed własną publicznością. Po dobrym spotkaniu pokonali 4:2 Philadelphia Flyers. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził John Madden, który zdobył dwa gole i zaliczył jedną asystę. Po końcowej syrenie ponad 16,5 tysiąca widzów w Prudential Center mogło oklaskiwać sukces swoich ulubieńców.

Pierwsza tercja do okres zdecydowanej dominacji miejscowych graczy. Oddali oni w tej części gry 14 uderzeń na bramkę strzeżoną przez Antero Niittymaki. Jednak fiński goalkeeper „Lotników” spisywał się znakomicie i przez pierwsze dwadzieścia minut ani razu nie skapitulował. Także i bramkarz gospodarzy Martin Brodeura za każdym razem bronił bez zarzutu. Gracze z Filadelfii strzelali na bramkę Devils osiem razy. Dzięki znakomitej postawie obu bramkarzy i słabszej skuteczności napastników pierwsza tercja zakończyła się wynikiem 0:0.

Druga część tego spotkania rozpoczęła się rewelacyjnie dla gości. Joeffrey Lupul zagrał do Mike’a Richards’a i Martin Brodeur skapitulował po raz pierwszy (był to gol w przewadze). Jednak odpowiedź „Diabłów” była natychmiastowa. Niespełna 120 sekund później na tablicy wyników był już remis. Za przytrzymywanie rywala na ławkę kar powędrował Mike Knuble. Gospodarze momentalnie wykorzystali taki prezent. Karel Rachunek wykłada „gumę” do Johna Madden’a i po chwili trybuny eksplodowały z radości. Co ciekawe bilans strzałów w tej tercji to 15 – 14 dla New Jersey, ale tercja ta nie zakończyła się remisowym wynikiem. Po upływie 30 minut gospodarze objęli prowadzenie. Swoją drugą bramkę strzelił John Madden. Tym razem gola zdobył w... osłabieniu. Znakomitym podaniem przy tej bramce popisał się Jamie Langenbrunner.

Jeszcze się goście dobrze nie otrząsnęli po utracie drugiego gola, a już Antero Niittymaki wyciągał krążek z siatki po raz trzeci. Travis Zajac i Zach Parsie (20 asysta w sezonie) rozmontowali obronę Flyers i Arron Asham wpisał się na listę strzelców. Mimo usilnych starań przyjezdni nie zmniejszyli już strat w tej tercji.

Co nie udało się pod koniec drugiej tercji powiodło się na początku trzeciej. Mike Richards zagrał do Mike’a Knuble, ten zaś przedłużył do Daniela Briere (piętnaste trafienie w tym sezonie) i krążek wylądował w bramce Martina Brodeur’a. W pogoni za remisem goście postawili wszystko na jedną kartę i wycofali bramkarza w ostatnich fragmentach spotkania. Niestety dla nich manewr ten zakończył się klapą. Krążek przechwycił John Madden i podał go do Jami’ego Langenbrunner’a. Temu z kolei nie pozostało nic innego jak posłać „gumę” do pustej bramki.

W tabeli Atlantic Division New Jersey Devils są na pierwszym miejscu z 39 punktami. Philadelphia Flyers są pozycję niżej z dorobkiem 35 „oczek”.

Mocne „Kojoty”



Niedzielny wieczór mile będą wspominali gracze Phoenix Coyotes. Sprawili oni nie małą niespodziankę demolując w Madison Square Garden
ekipę New York Rangers 5:1. Klęskę gospodarzy oglądało ponad 18 tysięcy fanów hokeja. Bohaterami przyjezdnych byli Ilja Bryzgałow, który udanie interweniował 35 razy na 36 strzałów i strzelec dwóch bramek Joel Perrault (także jedna asysta).

Pierwsze starcie było bardzo wyrównane. Bilans strzałów to 11 – 10 dla Rangersów. Jednak nie mogli oni
znaleźć sposobu na pokonanie dobrze broniącego tego wieczoru goalkeepera gości. Trochę więcej sprytu w ataku wykazali gracze Phoenix. Wprawdzie oddali jeden strzał mniej, ale zdołali zdobyć bramkę. Ed Jovanowski zapoczątkował akcje, podał do Mike’a York’a, ten przedłużył do Joela Perrault’a i po strzale tego ostatniego sędziowie wskazali na środek tafli.

Prawdziwy kataklizm przeżyli miejscowi fani hokeja w drugiej tercji. Nie dość, że ich pupile nie zdobyli ponownie żadnej bramki, to jeszcze stracili cztery kolejne. W 23. minucie na 2:0 podwyższył Daniel Carcillo po podaniu Joela Perrault’a. Chwilę później Stephen Valiquette skapitulował po strzale Radima Vrbaty (asysty: Niko Kapanen i Mathias Tjarnqvist). New York zaprezentował się w tej odsłonie fatalnie w ataku. Gracze gospodarzy oddali tylko 8 strzałów na bramkę Coyotes. Nie lepiej wypadli w miejscowi w defensywie. Na 11 uderzeń gości, cztery ugrzęzły w siatce nowojorczyków. Po 33 minutach gry Keith Ballard zagrywa do Fredrika Sjostroma i jest już 4:0 dla Phoenix. Jednak „Kojoty” nie zwalniały tempa. W samej końcówce Shane Doan dostrzegł Joela Perrault’a i ten zdobył swoją drugą bramkę w tym spotkaniu. Na trybunach zapanowała konsternacja. Rangers zjeżdżali na przerwę z mocno spuszczonymi głowami.

Trzecia odsłona to już formalność. Gospodarze już się nie podnieśli po drugiej tercji. Ekipa gości zadowolona z wyniku starała się już go tylko utrzymać. Miejscowi zdobyli się już tylko na honorowe trafienie. W 52. minucie akcję Chrisa Druri’ego i Scotta Gomez wykończył skutecznym uderzeniem Daniel Girardi.

Po tej klęsce New York Rangers są na trzecim miejscu w Grupie Atlantyckiej z 35 punktami. Phoenix Coyotes zajmują czwarte miejsce w Dywizji Pacyfiku z dorobkiem 30 „oczek”.

Wyniki i strzelcy bramek 16 grudnia (niedziela) 2007:

New Jersey – Philadelphia 4:2
NJD: J. Madden 2, A. Asham, J. Langenbrunner
Phi: M. Richards, D. Briere

NY Rangers – Phoenix 1:5
NYR: D. Girardi
Phx: J. Perrault 2, R. Vrbata, D. Carcilli, F, Sjostrom

St. Louis – Calgary 3:5
SLB: A. McDonald, B. Boyes, L. Stempniak
Cal: J. Iginla 2, D. Langkow 2, K. Huselius

Chicago – Florida 1:3
Chi: D. Bolland
Flo: R. Olesz, R. Zednik, J. Bouwmeester

Anaheim – San Jose 1:2, karne
Ana: B. Ryan
SJS: T. Mitchell

Na poniedziałek 17 grudnia 2007 zaplanowano następujące gry:

Detroit – Washington
Los Angeles - Colorado

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.