Facebook Google+ Twitter

NHL: Dobry początek Sabres i Ducks

  • . .
  • Data dodania: 2007-04-26 16:41

Najlepszy zespół sezonu zasadniczego Buffalo Sabres kontynuuje dobrą passę. W środowy wieczór gracze z Buffalo pokonali New York Rangers 5:2 i objęli prowadzenie w rywalizacji playoffs. Swój mecz z Vancouver Canucks Anaheim Ducks wygrało 5:1.

Przed tym spotkaniem żadna sportowa informacja nie zaprzątała uwagi mediów tak jak rozdmuchana ponad miarę wypowiedź Seana Avery'ego na temat rywali z Buffalo. Zgodnie z oczekiwaniami, Avery wygwizdywany przez publiczność zgromadzoną w HSBC Arena jako pierwszy powędrował na ławkę kar, ponadto prowokował rywali przez całe spotkanie. I na tym należałoby zakończyć informacje o Averym, bo na lodzie liczył się tylko hokej.

Mecz rozpoczął sie dość niespodziewanie, bo New York Rangers początkowo wcale nie ustępowali gospodarzom i tak jak w rywalizacji z Atlanta Trashers starali się oddawać jak najwięcej strzałów, nawet z nieprzygotowanych pozycji. Jednak Ryan Miller nie dał się zaskoczyć, a po drugiej stronie dobrze w bramce spisywał się Henrik Lundqvist. W połowie pierwszej tercji sytuacja diametralnie się zmieniła. Sabres, nie bez pomocy sędziów odgwizdujących przewinienia (nawet te, których nie było) tylko graczom Rangers przejęli inicjatywę. Kilkukrotnie byli bliscy pokonania Lundqvista, ale szwedzki bramkarz spisywał się znakomicie.

Druga tercja rozpoczęła się od ataków Buffalo, którego zawodnicy chcieli wykorzystać to, że ponownie grali w przewadze. Lundqvist jednak nadal bronił bardzo dobrze, a jego koledzy z przodu zaczęli się odgryzać rywalom. I kiedy w połowie drugiej tercji wydawało się, że sytuacja się uspokoiła, 25 sekund po odesłaniu na ławkę kar Marcela Hossy Sabres, Buffalo wreszcie zdobyli upragnionego pierwszego gola. Z linii niebieskiej uderzył Dmitri Kalinin, a Thomas Vanek zmieniając tor lotu krążka nie dał szans Henrikowi Lundqvistowi.

Hokeiści New York Rangers od razu rzucili się do odrabiania strat, ale nie przypuszczali, że skończy się to dla nich tragicznie. 2 minuty po golu Vanka, po przegranym wznowieniu we własnej tercji obronnej, Sabres odebrali krążek rywalom i wyprowadzili szybką kontrę zakończoną mocnym strzałem z nadgarstka pod poprzeczkę Aleša Kotalika. Natomiast po kolejnych dwóch minutach ponownie zawodnik Buffalo wywiódł w pole całą obronę Rangers i strzelił obok bezradnego Lundqvista. Po 2 tercjach Sabres prowadzili 3:0 i było niemal pewne, że prowadzenia nie stracą.

Na trzecią tercję Rangers wyszli z postanowieniem szybkiego zdobycia gola. Znów oddawali dużo strzałów, jednak świetnie bronił Ryan Miller. Kiedy między 47 i 49 minutą gry na ławce kar jednocześnie przebywali Daniel Briere i Dainius Zubrus hokeiści New York Rangers mieli niepowtarzalną szansę na zdobycie pierwszego gola. Nieźle rozgrywali zamek, ale Sabres dobrze sie bronili i gdy podwójna przewaga "Strażników" zakończyła sie bez zdobycia gola stało się jasne, że Rangers w tym meczu już Sabres nie zagrożą.

Nadzieje Ryana Millera na shutout rozwiał w 51. minucie Marcel Hossa, ale 3 minuty później gospodarze znów prowadzili trzema golami. Sytuacja, w której do siatki Rangers trafił Jason Pominville była bardzo kontrowersyjna, sędziowie długo zastanawiali się czy uznać gola, bo po pierwsze została poruszona bramka (jak pokazały powtórki już po zdobyciu gola), po drugie nie było jasne, czy Pominville trafił w krążek kijem czy rękawicą. Ostatecznie gol został uznany (chyba słusznie), co wywołało euforię w HSBC Arena. W ostatniej minucie gry gole wymienili jeszcze Brendan Shanahan (gra w przewadze) i Drew Stafford, a mecz zakończył się wynikiem 5:2. Drugi mecz w piątek, również w Buffalo.

Buffalo Sabres-New York Rangers 5:2 (0:0, 3:0, 2:2)

1:0 Vanek-Kalinin-Roy (34:19), 2:0 Kotalik-Mair (36:19), 3:0 Vanek-Tallinder-Numminen (38:24), 3:1 Hossa-Nylander-Malik (50:44), 4:1 Pominville-Hecht-Briere (53:47), 4:2 Shanahan-Nylander-Cullen (59:12, w przewadze), 5:2 Stafford-Zubrus-Lydman (59:44)
Strzały: 37-34
Minuty kar:10-16
Widzów:18 690
Stan rywalizacji w playoffs: 1:0 dla Sabres

Anaheim Ducks, podobnie jak Buffalo Sabres, rozpoczęli rywalizację z Vancouver Canucks od pewnego zwycięstwa. Bohaterem spotkania był Andy McDonald, krytykowany za słabszą postawę w rywalizacji z Minnesota Wild. W meczu przeciw Canucks McDonald zanotował swój pierwszy w karierze hat trick w playoffs.

Mecz jednak zaczął się niepomyślnie dla gospodarzy, bo w 8. minucie gola dla Canucks zdobył Jeff Cowan. Bramka ta była efektem przewagi gości w początkowej fazie gry. Bardzo szybko, bo już w 10. minucie gospodarze odpowiedzieli, a swojego pierwszego gola w meczu strzelił McDonald. Do gry aktywnie włączyły się wreszcie ofensywne gwiazdy Ducks, bo oprócz McDonalda świetnie zagrali Chris Kunitz i Teemu Selanne. Cała trójka zdobyła punkty przy drugim golu dla "Kaczek". Roberto Luongo pokonał Selanne. Podobna sytuacja miała miejsce w końcówce pierwszej tercji, gdy Kunitz i Selanne asystowali przy drugim golu McDonalda. Dwaj ostatni wyprowadzili szybką kontrę, po której bohater wieczoru znalazł się sam przed bramkarzem Canucks i nie zmarnował sytuacji.

Co ciekawe druga tercja przyniosła w porównaniu z pierwszą lepszą grę w polu gospodarzy i ich zdecydowaną przewagę, jednak dobra postawa Luongo pozwalała gościom utrzymywać dystans. W tej tercji nie padły gole.

W 50. minucie Ryan Getzlaf podwyższył na 4:1 rozwiewając nadzieje zespołu z Vancouver na wygranie tego spotkania. Luongo, mimo niezłej postawy musiał ustąpić miejsca w bramce Dany'emu Sabourin'owi. Ten nie zbawił swojego zespołu, a w końcówce podczas gry w osłabieniu dał się pokonać McDonald'owi, dla którego był to czwarty punkt w spotkaniu.

Zmęczeni trudną siedmiomeczową rywalizacją z Dallas Stars i wtorkową podróżą do Anaheim, gracze Canucks nie byli w stanie stawić czoła pewnym siebie i bardziej wypoczętym Ducks. Do tego doszła znakomita postawa pierwszego ataku "Kaczorów"(cała trójka zdobyła w meczu łącznie 10 punktów, a w 5 spotkaniach z Wild zaledwie 3), którzy objęli prowadzenie w serii 1:0. Kolejny mecz w piątek, także w Anaheim.

Anaheim Ducks-Vancouver Canucks 5:1 (3:1, 0:0, 2:0)

0:1 Cowan (07:07), 1:1 McDonald-Kunitz-Pronger (09:24, w przewadze), 2:1 Selanne-McDonald-Kunitz (14:56), 3:1 McDonald-Selanne-Kunitz (19:11), 4:1 Getzlaf-Penner-Perry (49:05), 5:1 McDonald-Huskins-Getzlaf (59:08)
Strzały:37-27
Minuty kar:16-20
Widzów:17 250
Stan rywalizacji w playoffs: 1:0 dla Ducks.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.