Facebook Google+ Twitter

NHL: Fatalny występ Montrealu

Niecodzienny przebieg miał niedzielny pojedynek między Montrealem, a New York Rangers. Canadiens prowadzili już przed własną publicznością 3:0, a mimo to przegrali 3:5.

W ostatnią niedzielę na taflach NHL rozegrano tylko jedno spotkanie. Nowojorscy Rangers pokonali na wyjeździe „Kanadyjczyków” z Montrealu 5:3. Mimo, że pierwsza tercja padła łupem gospodarzy, to jednak przyjezdni wykazali się większą konsekwencją w grze i skutecznością. Tym razem Canadiens sprawili spory zawód swoim fanom, bowiem dzień wcześniej pokonali 4:1 inny nowojorski zespół – Islanders. Sprawa wygląda trochę inaczej jeśli zobaczymy, iż w tym sezonie w pojedynkach Rangers – Canadiens drużyna z Nowego Jorku za każdym razem wygrywała.

Już w czwartej minucie spotkanie gospodarze grali z przewagą jednego gracza w polu (kara dla Michala Rozsival), i skutecznie to wykorzystali. Krążek w bramce strzeżonej przez Henrika Lundqvista umieścił Andrej Markow (12. gol w sezonie). Miejscowi mieli przewagę w tej tercji, co odzwierciedla bilans strzałów w tej części gry, który był korzystny dla Montrealu i wyniósł 9 – 4. Efektem tej przewagi było kolejne trafienie. Po blisko kwadransie gry było 2:0. Kolejna gra w przewadze została skutecznie wykorzystana. Tym razem „gumę” w siatce gości po akcji Christophera Higginsa i Saku Koivu umieścił Aleksiej Kowaliew (24. bramka w sezonie). Mimo kilku okazji Rangers nie zdołali w tej tercji pokonać Cristobala Huet’a stojącego w bramce gospodarzy.

Początek drugiej tercji jeszcze bardziej poprawił humory ponad 21 tysiącom kibiców Canadiens zgromadzonym w Bell Center. Oto w 26. minucie spotkania Siergiej Kostitsyn posłał krążek do bramki gości. Także i tym razem bramka padła w przewadze. W tym momencie nikt chyba nie podejrzewał, iż jest to początek klęski miejscowej drużyny.

Kilka chwil później padła pierwsza bramka dla przyjezdnych. Chris Drury i Martin Straka wymanewrowali obronę gospodarzy i Michal Rozsival pokonał goalkeepera Canadiens. Kilkadziesiąt sekund później indywidualna akcja Brandona Dubinski’ego i już tylko 3:2 dla Montrealu. Kiedy w 36. minucie Marc Staal zagrał do Scotta Gomez, a ten nie dał szans bramkarzowi miejscowych w hali nastąpiła konsternacja. Remis i wielki niepokój przed ostatnią częścią gry.

Ta niepewność okazała się całkowicie uzasadniona. W 51. minucie Chris Drury wyprowadził gości na prowadzenie i widmo porażki w zawstydzających okolicznościach zajrzało gospodarzom w oczy. Ta sytuacja najwyraźniej sparaliżowała „Kanadyjczyków”, bowiem to Rangers oddali więcej strzałów w tej części gry (bilans 14 – 10 dla Nowego Jorku). Mimo wspaniałego dopingu publiczności Montreal nie był wstanie pokonać już Henrika Lundqvista. Tym czasem w samej końcówce nowojorczycy raz jeszcze umieścili krążek w bramce Cristobala Huet’a. Akcję Paula Mary i Scotta Gomez skutecznym uderzeniem wykończył Martin Straka.
Przegrana miejscowej drużyny stała się faktem.

Kibice opuszczali Bell Center z niedowierzaniem. Jak mogło dojść do tego, że podopieczni Boba Gainey’a prowadzili już 3:0 i przegrali 3:5? W play off takie wpadki mogą kosztować o wiele więcej.

Po tym zwycięstwie New York Rangers mają 60 punktów i zajmują czwartą pozycję w Grupie Atlantyckiej. Montreal Canadiens mają na koncie 65 „oczek” i jest wiceliderem Northeast Division.


Montreal – NY Rangers 3:5
Mtl: A. Markow, A. Kowaliew, A. Kostitsyn
NYR: M. Rozsival, B. Dubinsky, S. Gomez, C. Drury, M. Straka

Spotkania zaplanowane na 4 lutego (poniedziałek) 2008:

New Jersey – Pittsburgh
Colorado – Phoenix
Edmonton - Calgary

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.