Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25365 miejsce

NHL: Gol, za golem w sobotnich meczach za oceanem

Mnóstwo bramek padło minionej nocy na taflach NHL. Pittsburgh wygrał 7:6 z Montrealem, Phoenix 5:4 z Anaheim, zaś Carolina 6:2 pokonała Florida Panthers.

Festiwal strzelecki w Montrealu



Wspaniałe spotkanie obejrzeli w sobotni wieczór kibice zgromadzeni w Bell Center (ponad 21 tysięcy widzów), gdzie tamtejsi Montreal Canadiens podejmowali ekipę Pittsburgh Penguins. Aby wyłonić zwycięzcę tego zaciętego pojedynku potrzebna była dogrywka. Ostatnie słowo należało do „Pingwinów” i to one wygrały ostatecznie 7:6.

Co ciekawe każda z tercji tego spotkania kończyła się remisem, bilans strzałów za całe spotkanie też
był nie zwykle wyrównany i wyniósł 39 do 36 na korzyść gospodarzy.

Wynik spotkania w 6 minucie gry otworzył gracz Montrealu Brandon Prust. Do wyrównania w ostatnich sekundach tej części gry doprowadził jego imiennik z ekipy rywali Sutter. Prawdziwą kanonadę obejrzeli kibice w drugiej tercji, gdzie to obie drużyny zdobyły po 3 gole, zaś każdy z nich był wyjątkowej urody. Na wyróżnienie za tą część gry zasługują szczególnie Matt Cooke Chris Kunitz z Pittsburgha. Pierwszy zdobył dwa gole, drugi zaś zaliczył jedno trafienie i był bardzo aktywny pod bramka rywali.

Jako, że w trzeciej tercji żadnej z drużyn nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść, to o losach spotkania musiała rozstrzygnąć dogrywka. Już w pierwszej minucie dodatkowego czasu gry Brandon Sutter wjechał dynamicznie w tercję obronną rywali, ładnym zwodem minął obrońcę i oddał chytry strzał z nadgarstka tuż przy słupku. Carem Price, który tego wieczoru stał w bramce Montrealu był bez szans.

Dzięki temu sukcesowi Pittsburgh umocnił się na prowadzeniu w Atlantic Division z 28 punktami. Canadiens mimo porażki mają w dorobku 30 punktów i wspólnie z Bostonem prowadzą w Northeast Division.

Miłe złego początki Tampa Bay



Prawdziwą huśtawkę nastrojów można było przeżyć oglądając spotkanie pomiędzy Boston Bruins a Tampa Bay Lightning. „Błyskawice” z Florydy objęły…błyskawiczne prowadzenie 2:0 w tym meczu po trafieniach Stevena Stamkosa (6.minuta) i Alexandra Killorna (9.minuta). W tym momencie wydawało się, że podopieczni Guy Bouchera mają pełną kontrole nad przebiegiem spotkania. Nic bardziej błędnego. Oto odpowiedź gospodarzy, która nadeszła w drugiej tercji była imponująca. W ciągu minuty gracze „Niedźwiadków” doprowadzili do remisu. Miejscowych kibiców
w optymistyczne nastroje wprawiły trafienia Tylera Seguin’a i Richa Peverli’ego.

O losie spotkania zadecydowała 58.minuta gry. Chwilę wcześniej na ławkę kar sędziowie odesłali gracza gości Brendana Mikkelsona. Zawodnik Tampa Bay został ukarany podwójną karą mniejszą (4 minuty), za grę wysokim kijem. Miejscowi ruszyli z furią do ataków wietrząc swoją szansę na rozstrzygnięcie losów spotkania na swoją korzyść. I faktycznie dopięli swego. Akcję Patricea Bergerona wykończył celnym strzałem Brad Marchand. Dla napastnika Bruins była to 11 bramka w bieżących rozgrywkach.

Zespół Lightning próbował jeszcze w akcie desperacji manewru z wycofaniem bramkarza, ale nie przyniosło to powodzenia. Mało tego sami trzykrotnie bliscy byli utraty kolejnej bramki.

Sobotni sukces umocnił ekipę „Niedźwiadków” na czele Atlantic Division. Tampa Bay mając na koncie raptem 19 punktów jest dopiero trzecia w Southeast Division.

Huragan zmiótł „Pantery”



Az 6:2 Carolina Hurricanes pokonała przed własną publicznością ekipę Floryda Panthers. Już po niespełna 10 minutach spotkania było 3:0 dla gospodarzy i jasnym się stało, że nie dadzą sobie oni wydrzeć zwycięstwa tego wieczoru.

Mocno stępione pazury „Panter” w tym pojedynku pozwoliły im tylko na zmniejszenie rozmiarów porażki. Po dwa gole dla miejscowych zaliczyli Jussi Jokinen i Eric Staal. Ekipa „Huraganów”, zupełnie zdominowała tą potyczkę. Dość powiedzieć, że w 24.minucie spotkania było już 5:1 dla Karoliny. Zatem ich końcowy sukces w stosunku 6:2 nie może dziwić.

Na uwagę zasługuje fakt, że jedną z bramek dla zwycięzców zdobył debiutujący w rozgrywkach NHL Riley Nash. Po meczu nie krył on swojego zadowolenia i zapewnił, że zrobi wszystko, aby to pierwsze trafienie na zawodowych taflach, było początkiem dłuższej serii.

Trener przyjezdnych Kevin Dineen, że w tak trudnej sytuacji jakiej jest jego zespół (plaga kontuzji), gracze nie byli w stanie zrobić nic więcej

„Kojoty” wyszarpały zwycięstwo w karnych



Mnóstwo bramek, dogrywka i wreszcie rzuty karne. To wszystko obejrzeli fani hokeja, którzy minionej nocy przybyli w liczbie ponad 15 tysięcy do hali Jobing.com Arena, aby obejrzeć pojedynek miejscowych „Kojotów” z Anaheim Ducks. Ku uciesze miejscowej publiki, to gospodarze ostatecznie wyszli zwycięsko z tej batalii. Ostateczny wynik, to 5:4 dla Phoenix po rzutach karnych.

W ekipie gości dwoił się i troił Andrew Cogliano, autor 3 bramek, ale gospodarze mieli w swoich szeregach Lauri Korpikoskiego (dwa gole) i Steve’a Sullivana. Ten drugi, nie tylko doprowadził do remisu w 54.minucie gry, ale także jako jedyny wpisał się na listę strzelców w serii rzutów karnych, pokonując Viktora Fastha

Wynik sam w sobie jest niespodzianką sporego kalibru, bowiem ekipa Anaheim to druga drużyna Konferencji Wschodniej z 32 „oczkami” na koncie, zaś Phoenix plasują się w środku stawki z dorobkiem 23 punktów.


Ciekawa niedziela



W niedzielę rozegranych zostanie 9 spotkań, wśród których na pierwszy plan wysuwa się pojedynek w Detroit, gdzie tamtejsze „Czerwone Skrzydła” podejmować będą Chicago Blackhawks (najlepsza drużyna w całej lidze – 18 zwycięstw w 21 meczach).

A ponadto na tafle wyjadą:

NY Islanders – Ottawa
Columbus – Colorado
Dallas – St.Louis
Florida – Carolina
Boston – Montreal
NY Rangers – Buffalo
Minnesota – Edmonton
Calgary - Vancouver

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.