Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

53303 miejsce

NHL: Grad bramek w Atlancie

Siedem bramek obejrzeli kibice w Atlancie, gdzie miejscowi Thrashers pokonali 5:2 Buffalo Sabres. Dwa gole dla miejscowych zdobył Marian Hossa. Tempa nie zwalniają Detroit. Tym razem pokonali Chicago.

Zawodnicy Detroit Red Wings. / Fot. PAPSwoje kolejne zwycięstwo na własnej tafli w tym sezonie (11 u siebie) odnieśli hokeiści Atlanta Thrashers. Tym razem zdobyli komplet punktów z Buffalo, po wygranej z Sabres 5:2. Gospodarze sprawili swoim fanom
miłą niespodziankę bowiem, to goście strzelili jako pierwsi w meczu gola, a do tego oddali więcej strzałów w całym spotkaniu (bilans 39 – 30), jednak zabrakło im konsekwencji w defensywie, aby przełożyć to na korzystny wynik w potyczce z Thrashers. Wśród miejscowych dwa trafienia zaliczył Marian Hossa, zaś 34. bramkę w sezonie zdobył lider snajperów w lidze Ilja Kowalczuk.

Pierwsza tercja to okazje do zdobycia gola z obu stron. Jedną z takich właśnie sytuacji wykorzystali goście w 7. minucie. Sabres wygrali wznowienie po prawej stronie bramki miejscowych, krążek trafił na kij Thomasa Vanka i ten strzałem z pod niebieskiej linii wyprowadził „Szable” na prowadzenie. Gospodarze szybko odpowiedzieli. Obrońca Buffalo stracił krążek za własną bramką na rzecz Mariana Hossy i słowacki napastnik strzałem w krótki róg doprowadził do remisu.

W drugiej odsłonie aktywniejsi byli goście, ale mimo 15 strzałów nie zdołali ani razu pokonać stojącego w bramce Atlanty Johana Hedberga. Tymczasem miejscowi zdołali wykorzystać jedną ze swoich 12 szans jakie sobie stworzyli. Druga bramka dla Thrashers była bliźniaczo podobna do pierwszej. W zamieszaniu za bramką Ryana Millera najwięcej sprytu wykazał Pascal Dupuis, który zdołał wcisnąć „gumę” między słupkiem bramki, a nogą goalkeepera Buffalo. Jak się później okazało było to jedyne trafienie w tej tercji.

Ostatnie starcie potwierdziło tylko przewagę Atlanty. Już w 42. minucie fantastyczną kontrę wyprowadził z własnej tercji Colin Stuart. Przejechał on z krążkiem przy kiju całe lodowisko i uderzeniem z backhandu pokonał Ryana Millera. Kilka chwil później na tablicy wyników było już 4:1 dla Atlanty. Kolejna kontra miejscowych Eric Perrin do Mariana Hossy i ten posyła „gumę” do siatki przyjezdnych. Trzy minuty później ponad 15 tysięcy widzów w Philips Arena przełknęło gorzką pigułkę, bowiem popisowy atak wyprowadzili z własnej tercji hokeiści Buffalo. Z prawej strony tafli strzelił Jason Pominville, zaś udaną dobitką popisał się nadjeżdżający z lewej flanki Clarke Mac Arthur.

Drużyna Sabres jeszcze w końcówce szukała swojej szansy na poprawę rezultatu, wycofując bramkarza i wprowadzając w jego miejsce dodatkowego napastnika. Jednak manewr ten nie zakończył się sukcesem. Thrashers szybko przechwycili krążek, Todd White posłał w bój Ilję Kowalczuka i ten posłał „gumę” do pustej bramki.

Po tym spotkaniu Atlanta Thrashers są na drugim miejscu w Southeast Division z dorobkiem 43 „oczek”, zaś Buffalo Sabres z dorobkiem 41 punktów zajmują czwartą pozycję w Northeast Division.


Kto zatrzyma Detroit?



Fenomenalnie spisują się gracze Detroit Red Wings. Minionej nocy nie dali żadnych szans swoim rywalom z Chicago. Blackhawks polegli 3:1. Było to już 32. zwycięstwo gospodarzy w bieżących rozgrywkach. Dla gości 26. bramkę w sezonie strzelił Henrik Zetterberg, zaś 36. asystę zaliczył jego rodak Nicklas Lidstroem. W całym spotkaniu najlepsza drużyna ligi królowała niepodzielnie o czym także świadczy bilans strzałów 28 – 20, na korzyść „Czerwonych Skrzydeł”.

Już 50. sekunda meczu przyniosła prowadzenie ekipie przyjezdnych. Wspaniałą akcje w ataku rozegrali Andreas Lilja i Jiri Hudler, zaś Nikołaja Chabibulina pokonał Henrik Zetterberg. Po kwadransie gry było 2:0. Świetny kontratak i po zagraniu Pawła Datsyuka (36. asysta w sezonie), sytuację sam na sam wykorzystał Daniel Celary. Jeszcze w tej samej tercji goalkeeper „Czarnych Jastrzębi” wyciągał po raz kolejny krążek z siatki. Tym razem goście wspaniale rozegrali grę w przewadze (na ławce kar przebywał Tuomo Ruutu). Akcję rozprowadzili Nicklas Lidstroem (36. asysta w rozgrywkach) i Jiri Hudler, zaś pięknym strzałem popisał się Mikael Samuelsson. Dzięki temu mógł po chwili odbierać gratulacje od swoich kolegów z drużyny.

Druga odsłona nie przyniosła zasadniczej zmiany w obrazie gry. Bilans strzałów wyniósł 10 – 8 dla przyjezdnych. Jednak w tej tercji Detroit nie pokonało już ani razu bramkarza miejscowych. Ku radości
blisko 22 tysięcy ludzi w United Center na dziewięć sekund przed końcem tej części gry Rene Bourque ładnym uderzeniem wykończył akcję Turmo Ruutu i Brenta Seabrook’a. Było to zarazem ostatnie trafienie w tym meczu. Trzecia tercja nie przyniosła zmiany rezultatu.

Na słowa uznania po raz kolejny zasłużył goalkeeper Red Wings Chris Osgood. Nie tylko obronił 19 z 20 strzałów graczy Chicago, ale także kilka razy popisał się kapitalnymi interwencjami.

Detroit Red Wings umocnili się na czele Central Division z 67 pkt., zaś Chicago Blackhawks w tej samej dywizji są na ostatnim miejscu z 41 „oczkami”.

Wyniki i strzelcy bramek z 6 stycznia (niedziela) 2008:

Atlanta – Buffalo 5:2
Atl: M. Hossa 2, P. Dupuis, C. Stuart, I. Kowalczuk
Buf: T. Vanek, C. Mac Arthur

Chicago – Detroit 1:3
Chi: R. Bourque
Det: H. Zetterberg, D. Cleary, M. Samuelsson

Mecze zaplanowane na 7 stycznia (poniedziałek) 2008:

Dallas – Minnesota
Edmonton – NY Islanders
Anaheim – Nashville

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.