Facebook Google+ Twitter

NHL: "Klonowe Liście " opadły

Po raz kolejny w tym sezonie drużyna Toronto doznała kompromitującej porażki przed własną publicznością. "Rekiny" zgasiły "Gwiazdy". Weterani zapewniają zwycięstwo Rangersom.

Chris Drury z New York Rangers (L) podciął Martina St.Luisa z Tampa Bay Lightning w pierwszej tercji meczu hokejowej ligi NHL rozegranego w hali Madison Square Garden. / Fot. PAPNiczego nie mogą być pewni kibice Toronto Maple Leafs idąc do Air Canada Center na mecz swojej ulubionej drużyny. Dzisiejszej nocy, nie po raz pierwszy w tym sezonie, gracze ze stanu Ontario doznali kompromitującej klęski na własnej tafli. Tym razem katami okazali się "Stołeczni" z Waszyngtonu. Wyniki 7:1 dla przyjezdnych mówi sam za siebie.

Wygląda na to, że hokeiści Toronto upodobali sobie wysokie rezultaty. W tym miesiącu już raz dostali porządną nauczkę od Carolina Hurricanes, przegrywając właśnie 7:1. Co ciekawe w następnym swoim spotkaniu wygrali z New York Islanders....8:1. Fani kanadyjskiej drużyny przybyli na spotkanie z Capitals licząc na kolejne punkty. Jednak srodze się zawiedli. Po dwóch kolejnych wygranych w ostatnich meczach (5:2 z Pittsburghiem i 4:1 z NY Rangers), przyszedł lodowaty prysznic. Sytuacja ta jest tym bardziej przykra, iż zespół ze stolicy USA nie jest potęgą w amerykańsko-kanadyjskiej lidze hokeja.

Pierwsza tercja jednoznacznie pokazała kto tego wieczoru będzie królował na lodzie. Goście uderzali na bramkę Maple Leafs 13 razy, zaś gospodarze odpowiedzieli raptem sześciokrotnie. Czwarta minuta przyniosła Washington Capitals prowadzenie. Po podaniu Matta Bradley'a krążek do bramki Vesy Toskali wpakował Boyd Gordon.

Odpowiedź Toronto była natychmiastowa. Ich następna akcja przyniosła wyrównanie. Mats Sundin wyłożył "gumę" na kij Aleksandra Ponikarovskiego i ten pokonał Olafa Kolziga. Jednak ta wyrównująca bramka wyraźnie podrażniła ambicje przyjezdnych. Dwie minuty później grając w przewadze goście wyszli na prowadzenie.

Szczęśliwym strzelcem został Matt Pettinger. Taki obraz gry wyraźnie spodobał się "Stołecznym' W 12 minucie młody gwiazdor gości Aleksander Oviechkin podwyższył na 3:1. Waszyngton nie zwalniał tempa, zaś Toronto trwało w amoku. Czwarte trafienie dla Capitals w tej tercji było dziełem Jeffa Schulza, który skutecznie wykończył akcję Matsa Nylandera. Po końcowej syrenie, trudno było odgadnąć kto jest w większym szoku - kibice czy gracze Toronto?

W drugiej odsłonie na taflę w bramce "Klonowych Liści" wyjechał Andrew Raycroft, jednak ta zamiana nic nie zmieniła. Wprawdzie gospodarze wzięli się ostro do pracy w ataku (16-6 w strzałach), ale nie potrafili tej przewagi przełożyć na bramki. Nadmierne zaangażowanie w ataku źle wyszło im w obronie.

W 29. minucie mając jednego gracza więcej na tafli nie tylko nie potrafili zdobyć gola, ale go stracili. Szybką kontrę gości na bramkę zamienił Matt Bradley. Trzy minuty później swoją drugą bramkę tego wieczoru zdobył Aleksander Oviechkin, nie dając szans na obronę Andrew Raycroftowi. Mimo zdecydowanie lepszej postawy w drugiej odsłonie gracze Toronto zjeżdżali na przerwę w jeszcze gorszych nastrojach niż po pierwszej odsłonie. Słaba gra w obronie i kompletny brak skuteczności w ataku pozbawiał ich i szans i nadziei przed ostatnim starciem.

W trzeciej odsłonie podopieczni Glena Hanlona zdobyli jeszcze jedną bramkę pieczętując tym samym efektowne wyjazdowe zwycięstwo. W 47. minucie meczu Brian Sutherby wykorzystał doskonałe podanie Matta Bradleya i umieścił krążek w bramce bezradnego goalkeepera Maple Leafs.

Po tym spotkaniu Toronto z 13 "oczkami" zajmuje trzecią pozycję w Northeast Division, zaś Washington Capitals są na tej samej pozycji w Southeast Division z 12 punktami.

"

Rekiny" zgasiły "Gwiazdy"



W meczu o pierwszą lokatę w Pacific Division pomiędzy San Jose Sharks, a Dallas Stars lepsi okazali się przyjezdni i to oni wyprzedzili w tabeli ekipę Dallas. Tym samym "Gwiazdy" sprawiły spory zawód swoim fanom zgromadzonym w American Airlines Center.

Pierwsza odsłona zakończyła się remisem. Zachowawcza gra obu zespołów jakby wskazywała na ciężar gatunkowy tego spotkania. Pierwsi indolencję strzelecką przełamali gospodarze. Ku uciesze kibiców do siatki gości trafił Mike Ribeiro. Jednak radość ta nie trwała długo, bowiem już 120 sekund później na tablicy świetlnej w hali był remis. Autorem skutecznej odpowiedzi był Joe Pavelski. Mimo, że Sharks mieli w tej tercji przewagę w oddanych strzałach 16 do 10, to bramkarz Stars Marty Turco nie dał się już pokonać.

W drugiej odsłonie obie drużyny grały mniej aktywnie w ataku (9-9 w uderzeniach na bramkę rywali) i taki obrót sprawy wyraźnie odpowiadał gospodarzom. W 26. minucie gry Todd Fedoruk przeprowadził efektowną akcję wraz z kapitanem "Gwiazd" Mikem Modano. Ten drugi podał do Matta Niskanena, który pokonała Evgenija Nabokova. Ten rezultat stawiał Dallas w niezwykle korzystnej sytuacji przed trzecim starciem i chyba właśnie to ich uśpiło.

Mimo, iż początkowa faza ostatniej odsłony była wyrównana niczym bilans strzałów (10-10), co było sprzyjające dla gospodarzy, to jednak goście wykazali sie lepszą konsekwencją i skutecznością. Ostatnie dziesięć minut zdecydowanie należało do "Rekinów". Ich popisową grę w ataku zapoczątkował w 42. minucie Devin Setoguchi strzelając bramkę po podaniu Joe Thorntona. Jednak remis wyraźnie nie zadowalał przyjezdnych. Kilka chwil później (48. minuta) ponownie Joe Thornton podaje do Devina Setoguchi i ponownie Marty Turco kapituluje.

Nim kibice i gracze Stars otrząsnęli sie z dwóch szybko straconych bramek dosięgnął ich kolejny cios. Tym razem Steve Bernier indywidualną akcją ustalił, jak się później okazało, wynik meczu. Po końcowej syrenie gracze San Jose mogli udawać się w radosnych nastrojach na kolejne spotkanie (u siebie z Los Angeles Kings 2 listopada).

Dzięki zwycięstwu Sharks wyprzedzili w tabeli Grupy Pacyfiku "Gwiazdy". "Rekiny" są pierwsze z 13 punktami, zaś lokatę niżej z jednym punktem mniej są Dallas Stars.

Weterani zapewniają zwycięstwo Rangersom



Nie zawiedli się fani Rangersów z Nowego Jorku, którzy przybyli do Madison Square Garden
dopingować swoich ulubieńców w pojedynku z Tampa Bay. Dzięki postawie najbardziej doświadzczony hokeistów udało sie ograć wyżej notowanych rywali.

Mimo, że to goście oddali o jeden strzał więcej w pierwszej odsłonie na bramkę (11-10) to gospodarzom udało się strzelić pierwszego gola w meczu. W 8. minucie na listę strzelców wpisał się Nigel Dawes kończąc akcję Paula Mary i Brendana Shanahana. Niesieni dopingiem swoich fanów Rangersi utrzymali to prowadzenie do końca tercji.

W drugiej części gry goście wzięli się prężniej za odrabianie strat i na efekty nie trzeba było długo czekać. Za nieczyste zagranie w obronie zawodników New Yorku sędziowie podyktowali rzut karny dla przyjezdnych. Z takiego prezentu skorzystał Vincent Lecavalier. Po jego uderzeniu krążek wylądował w bramce Henrika Lundqvista. Wyrównujący gol pobudził nieco gospodarzy co zaowocowało większą liczbą oddanych strzałów (13-7), ale znakomicie w tej części gry spisywał się bramkarz "Błyskawic" Johan Holmqvist.

Jednak cierpliwość i upór w dążeniu do poprawy rezultatu przyniósł efekt w ostatniej tercji. Ciężar gry wzięli na siebie wtedy najlepiej ograni na taflach NHL gracze drużyny Rangers. Po pierwsze udało im się skutecznie ograniczyć działania przyjezdnych w ataku (tylko 4 strzały). Po drugie sami przejęli inicjatywę w tym elemencie gry oddając 12 uderzeń na bramkę gości.

I wreszcie po trzecie i najważniejsze zagrali skutecznie. Dziesięć minut przed końcem meczu Chris Drury i Martin Rozsival efektownie rozegrali krążek, który wylądował na kiju Jaromira Jagra. Ten zaś bez problemów pokonał Johana Holmqvista. Zadanie było o tyle łatwiejsze, że goście mieli jednego gracza na ławce kar. Kilkadziesiąt sekund później gracze z Nowego Jorku ponownie grali w przewadze. Także i tym razem dali znać o sobie Chris Drury i Jaromir Jagr. Ich składną akcję wykończył Brendan Shanahan. Spokojna i rozważna gra e w defensywie pozwoliła gospodarzom utrzymać ten wynik do końca meczu.

Po tym spotkaniu New York Rangers są na 4. miejscu w Atlantic Division z dorobkiem 9 punktów, zaś Tampa Bay to wicelider Southeast Division z 12 punktami.

Wyniki i strzelcy bramek 29 października (poniedziałek) 2007:

Toronto - Washington 1:7
Tor: A.Ponikarovsky
Wsh: A.Oviechkin 2, B.Gordon, M.Pettinger, M.Bradley, J.Schulz, B.Sutherby

Dallas - San Jose 2:4
Dal: M.Ribeiro, M.Niskanen
SJS: D.Setoguchi 2, J.Pavelski, S.Bernier

NY Rangers - Tampa Bay 3:1
NYR: N.Dawes, J.Jagr, B.Shanahan
TBL: V.Lecavalier

Plan gier na 30 października (wtorek) 2007:

Minnesota - Pittsburgh
Montreal - Atlanta
St.Louis - Phoenix
Calgary - Nashville
Edmonton - Detroit

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

wow...super robota, znajomosc tematu! +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.