Facebook Google+ Twitter

NHL: Kolejna bramka Wojtka Wolskiego

Minionej nocy pochodzący z Polski zawodnik Colorado Avalanche Wojtek Wolski zdobył szóstą bramkę w sezonie. Do tego zaliczył jeszcze dwie asysty. "Gwiazdy" znowu błyszczą. Wysoka wygrana Hurricanes.

Logo Colorado Avalanche / Fot. screen/http://avalanche.nhl.com/Bardzo radosne chwile przeżywali kibice zgromadzeni w Pepsi Center, gdzie "Lawiny" z Colorado rozprawiły się z Calgary Flames. Znakomicie przed ponad 15 tys. widzów zaprezentował się Wojtek Wolski. Młody zawodnik Avalanche strzelił swoją szóstą bramkę w tym sezonie na lodowiskach NHL oraz zaliczył dwie asysty przy trafieniach partnerów.

Nim jednak fetowano skuteczną grę gospodarzy, fani Colorado musieli przełknąć gorzką pigułkę. W 5. minucie meczu na prowadzenie wyszli goście. Skutecznym strzałem popisał się gwiazdor przyjezdnych Jerome Iginla kończąc akcję Alexa Tanguay'a. Jednak zawodnicy Avalanche szybko przejęli inicjatywę i narzucili rywalom swój styl gry. O przewadze gospodarzy w tej tercji niech świadczy korzystny dla nich bilans strzałów 17-5. Calgary miało duże problemy z nadążaniem za akcjami "Lawin". W związku z tym gracze Flames często uciekali się do gry faul. Sędziowie, aż pięciokrotnie w tej części gry odsyłali zawodników "Płomieni" na ławkę kar. I właśnie podczas jednego z takich momentów w grze gospodarzom udało się wyrównać. Krążek między sobą rozegrali Joe Sakic i Ryan Smyth, zaś Mikkę Kiprusoffa pokonał Andrew Brunette.

Od drugiej tercji ton wydarzeniom na lodzie nadawało trio z Denver: Stastny, Wolski, Hejduk. Nadal ich drużyna była aktywniejsza i oddawała więcej strzałów (13-10). Efektem tejże przewagi było drugie trafienie. Na listę strzelców wpisał sie tym razem Wojtek Wolski. Asysty zaliczyli Paul Stastny i Milan Hejduk.

Trzecia odsłona miała troszkę inny przebieg. Żwawiej zaczęli grać goście. Zapewne mieli nadzieję na poprawę rezultatu. Okazało się, że nic z tego im nie wyszło. Mimo oddania większej ilości uderzeń na bramkę rywali (9-6), nie udało im się zdobyć bramki. Znakomicie swoje obowiązki wypełniał bramkarz Colorado, którym w tym meczu był Jose Theodore. Tym czasem gospodarze popisywali się swoją skutecznością. W 41. minucie Wojtek Wolski otrzymał krążek od Milana Hejduka i zagrał do Paula Stastnego. Napastnik "Lawin" posłał "gumę" do bramki rywali. Kilka minut później ten sam zawodnik ustalił wynik meczu na 4:1. Po utracie czwartego gola w bramce gości stanął Matt Keetley. Zachował czyste konto, ale miał raptem dwa uderzenia do obrony. Łatwe i pewne zwycięstwo nad bezpośrednim rywalem z Dywizji, pozwala z nadzieją patrzeć kibicom Colorado w przyszłość.

W tabeli Avalanche są na drugim miejscu w Northwest Division z 18 punktami. Calgary Flames są na trzecim miejscu w tej samej tabeli z 15 pkt.

"Gwiazdy" znowu błyszczą


Logo Anaheim Ducks / Fot. screen/http://ducks.nhl.com/Swoją fatalną passę przerwali wreszcie gracze Dallas Stars. Od razu dokonali tego w świetnym stylu. Nie dość, że wygrali 5:0, to jeszcze dokonali tego na wyjeździe i to z obecnymi zdobywcami Pucharu Stanley'a zespołem Anaheim Ducks. A zatem po raz kolejny w tym sezonie kibice "Kaczorów" przeżyli duże rozczarowanie. Mimo nie najlepszej postawy gospodarzy w tym sezonie, w hali Honda Center zgromadziło się ponad 17 tysięcy widzów.

Pierwsza odsłona tego spotkania przebiegła pod znakiem lekkiej przewagi Ducks (bilans strzałów 11-8 dla "Kaczorów"). Jednak to nie oni zjechali na przerwę w dobrych nastrojach. Goście skutecznie rozegrali jedną ze swoich akcji w ataku i wyszli na prowadzenie. Było to o tyle łatwiejsze, że grali w przewadze (na ławce kar przebywał Ryan Getzlaf) i o tyle boleśniejsze dla Anaheim, że gol padł na 24 sekundy przed końcem tercji. Jere Lehtinen i Sergiej Zubow znakomicie rozklepali obronę gospodarzy, dzięki czemu Mike Ribeiro mógł skierować krążek do bramki strzeżonej przez Jean - Sebastiena Giguere'a.

W drugiej tercji Anaheim zagrało fatalnie w obronie i wcale nie lepiej w ataku oddając raptem 4 strzały. Goście oddali ich 11 i co ważniejsze zdobyli kolejne bramki. W 35. minucie Jussi Jokinen strzelił drugiego gola dla Dallas (bramka w przewadze). Na półtorej minuty przed końcem na 3:0 podwyższył Brenden Morrow, który wykończył akcję Jere Lehtinena i Mike'a Ribeiro. W ostatnich sekundach Stars zdobyli jeszcze jednego gola. Mike Ribeiro idealnie wyłożył "gumę" do Jere Lehtinena i fiński napastnik "Gwiazd" posłał krążek do siatki Ducks.

W ostatniej tercji gospodarze już nie podnieśli się po fatalnym występie w poprzedniej tercji, a i goście skupili sie na pilnowaniu korzystnego rezultatu (strzały 4-5 dla Stars). Jednak mimo asekuranckiej gry zdołali pokonać raz jeszcze bramkarza Anaheim. Na listę strzelców wpisał się Chris Conner po podaniu Jussi Jokinena. W tej części meczu w bramce "Kaczorów" stanął Ilja Bryzgałow, ale nie wiele to pomogło gospodarzom, bowiem wyraźnie zabrakło im armat w ataku. Czy Anaheim grając tak nierówno zdołają odegrać znaczącą rolę w Konferencji Zachodniej? To pytanie zapewne spędza sen z powiek fanom hokeja kibicującym Ducks.
W tabeli Grupy Pacyfiku obie drużyny maja po 14 "oczek" i znajdują się za plecami lidera z San Jose.

Mocne uderzenie "Huraganów"


Dennis Seidenberg z Carolina Hurricanes (P) ucieka z krążkiem przed Wiktorem Kozłowem z Washington Capitals a (L) podczas meczu hokejowej ligi NHL. / Fot. PAP/EPA/STAN GILLILANDPo raz kolejny wysoką wygraną odnotowali w tym sezonie gracze Carolina Hurricanes. Tym razem "Huragany" zmiotły z własnej tafli zespół Washington Capitals. Bohaterem dnia w RBC Center został Corey Stillman. Ponad 12 tysięcy widzów oklaskiwało i podziwiało jego niecodzienny wyczyn. Otóż napastnik gospodarzy w ciągu zaledwie siedmiu minut pierwszej tercji zdobył... trzy kolejne bramki.

Pierwsza tercja w ogóle była co najmniej dziwna. Goście z ogromnym impetem natarli na bramkę gospodarzy i zasypali Hurricanes, aż 19 uderzeniami. Jednak Cam Ward stojący między słupkami ani razu nie dał się pokonać. Mając takie oparcie w osobie własnego bramkarza, zawodnicy Caroliny mogli skupić się na ataku. W 5. minucie sędziowie odesłali na ławkę kar za niedozwolone trzymanie Milana Jurcinę z Capitals. "Huragany" momentalnie to wykorzystały. Ray Whitney i Rod Brind'Amour wypracowali pozycję do strzału dla Corey'a Stillman'a i ten posłał krążek obok Olafa Kolziga. Chwilę później jeszcze raz Carolina grała w przewadze (kara dla Aleksandra Owieczkina) i jeszcze raz Corey Stillman skarcił gości. Ponownie obsłużył go Ray Whitney. W 12 minucie grający z 61 numerem na koszulce lewo skrzydłowy gospodarzy skompletował hat-trick'a. Świetną akcją popisali się Eric Cole i Eric Staal, dzięki czemu Corey Stillman podwyższył na 3:0.

W drugiej odsłonie stłamszeni i załamani wynikiem pierwszych dwudziestu minut goście oddali tylko 5 uderzeń w kierunku Cama Ward'a, który i tym razem nie dał się pokonać. Tymczasem Carolina nadal grała bardzo dobrze. Pałeczkę lidera od Corey'a Stillman'a przejął Eric Staal. Ten zawodnik w 37. minucie podwyższył na 4:0 (gol w przewadze), kończąc akcję Matta Cullena i Justina Williamsa.

Chris Drury (L) z New York Rangers razem ze swoim kolega z ekipy Nigelem Dawesem fetują strzelenie bramki drużynie Washington Capitals podczas rozegranego w Madison Square Garden meczu hokejowej ligi NHL. / Fot. PAP/ EPA/JASON SZENESOstatnia odsłona to już pilnowanie rezultatu przez gospodarzy. Gracze Capitals starali sie jeszcze zmienić losy spotkania zmieniając bramkarza (Brent Johnson zmienił Olafa Kolziga) i oddając 11 strzałów na bramkę Caroliny, ale nie znaleźli skutecznego sposobu na rewelacyjnie broniącego tego wieczoru Cama Ward'a. Nim jednak Olaf Kolzig opuścił lód zdążył przepuścić jeszcze jedną bramkę. W 43. minucie Corey Stillman podał na kij Erica Staal'a, a ten ustalił wynik spotkania na 5:0 dla "Huraganów".

Po tym meczu Carolina Hurricanes umocnili się na pierwszym miejscu w Southeast Division z 21 punktami (do tego zdobyli najwięcej goli w całej NHL -58). Washington Capitals zajmuje czwarte miejsce w tej samej Dywizji z 10 "oczkami"

Wyniki i strzelcy bramek 5 listopada (poniedziałek) 2007:

Carolina - Washington 5:0
Car: C.Stillman 3, E.Staal 2.

Anaheim - Dallas 0:5
Dal: M.Ribeiro, B.Morrow, J.Jokkinen, J.Lehtinen, C.Conner

Colorado - Calgary 4:1
Col: P.Stastny 2, A.Brunette, W.Wolski
Cal: J.Iginla

New Jersey - Pittsbutgh 0:5
Pit: S.Crosby 2, A.Hall, P.Sykora, E.Christensen

NY Rangers - Philadelphia 2:0
NYR: J.Jagr, B.Shanahan

Montreal - Buffalo 2:0
Mon: T.Plekanec, B.Smolinski

Florida - Tampa Bay 4:3
Flo: O.Jokkinen, V.Peltonen, S.Montador, D.Booth
TPL: M.St.Louis, B.Lukowich, M.Ouellete

Minnesota - Edmonton 5:2
Min: M.Parrish 2, P.Bouchard, K.Foster, S.Veilleux
Edm: D.Penner, S.Horcoff

A dziś w nocy zagrają ze sobą:

NY Islanders - NY Rangers
Atlanta - Washington
Ottawa - Toronto

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.