Facebook Google+ Twitter

NHL: Kopitar wciąż punktuje, Chicago wygrywa

W jedynym poniedziałkowym meczu w lidze NHL drużyna Chicago Blackhawks pokonała Los Angeles Kings 4:1.

logo / Fot. nhlChicago Blackhawks wciąż świetnie radzi sobie na własnym terenie. Po ostatnich dwóch wyjazdowych porażkach z Phoenix i Colorado (po karnych), tym razem wyższość drużyny z Wietrznego Miasta musieli uznać Królowie z Los Angeles. Było to już siódme zwycięstwo Chicago w United Center w tym sezonie.

Pierwsza tercja spotkania nie przyniosła bramek ani wielkich emocji. Na uwagę zasługiwała właściwie tylko niezła interwencja bramkarza Kings Jonathana Quicka po strzale Johna Maddena z małej odległości. Druga część gry rozpoczęła się natomiast od mocnego uderzenia Blackhawks. Już w pierwszej minucie Duncan Keith przejął krążek we własnej tercji, odegrał do Brouwera, a ten wypatrzył nadjeżdżającego Maddena. Tym razem weteranowi, który całą dotychczasową karierę spędził w New Jersey udało się pokonać Quicka, choć trzeba przyznać, że bramki zdobywane strzałem z backhandu z ostrego kąta, po których krążek przelatuje między parkanami bramkarza i ląduje w siatce, są w NHL rzadkością. Błąd bramkarza Kings pozwolił jednak drużynie z Chicago na objęcie prowadzenia w meczu.

Radość gospodarzy nie trwała długo, bowiem już kilka minut później przypomniał o sobie najlepiej punktujący zawodnik ligi - Słoweniec Anze Kopitar. Po zamieszaniu za bramką strzeżoną przez Christobala Hueta, krążek przy linii niebieskiej przejął Drew Doughty. Oddał mocny strzał, a Kopitarowi, który zajął świetną pozycję, nie pozostało nic innego, jak tylko wykonać lekkie uderzenie do pustej bramki. Było to już 14. trafienie Słoweńca w obecnym sezonie. Pozwoliło ono zrównać mu się w statystyce zdobytych goli z Aleksandrem Owieczkinem i umocnić na prowadzeniu w punktacji kanadyjskiej.

Druga tercja zakończyła się 2-minutową karą za nadmierną ostrość w grze dla Roba Scuderi. Jak się później okazało, wykluczenie to było kluczowe dla losów meczu. Trzecią część gry Chicago rozpoczynało w przewadze i ją wykorzystało. Kąśliwy strzał Patricka Sharpa zmienił kierunek po dostawieniu kija przez Troya Brouwera. Bramkarz gości wobec tak celnego uderzenia był bezradny. Krążek wpadł dokładnie tam, gdzie miał minimum wolnego miejsca.

Drużyna Los Angeles nie potrafiła już podnieść się po tym trafieniu. Zaledwie trzy i pół minuty później było 3:1. Kolejną bramkę w przewadze dla Blackhawks zdobył kapitan Jonathan Toews. Co ciekawe, była to druga w tym meczu bramka puszczona przez Quicka między parkanami po strzale z backhandu. Kolejną asystę zanotował także świetnie grający Troy Brouwer.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

scsnyp
  • scsnyp
  • 14.07.2011 13:33

jtRxLT <a href="http://bcktnqyufllh.com/">bcktnqyufllh</a>, [url=http://gezupgwuilah.com/]gezupgwuilah[/url], [link=http://njsrowpmrqsi.com/]njsrowpmrqsi[/link], http://hyfdylcmbmwv.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję! Ciekawa relacja z nie mniej ciekawego meczu. I te niecodzienne bramki. No, ale w końcu to NHL. Teraz liczę na więcej takich relacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.