Facebook Google+ Twitter

NHL: Marian Hossa ratuje Red Wings

Dzięki dwóm trafieniom swojego słowackiego snajpera Mariana Hossy Detroit pokonało St. Louis 4:3. Jednak, aby zwycięstwo stało się realne musiał on jeszcze dołożyć gola w serii rzutów karnych. Red Wings przerwali serię pięciu przegranych.

Swoje dwie kolejne bramki strzelił w tym sezonie Marian Hossa. Były to, o tyle ważne trafienia, że pozwoliły pokonać St. Louis Blues. Jednak dość niespodziewanie najsłabsza drużyna Konferencji Zachodniej uległa dopiero po rzutach karnych. Nie najlepszy dzień mieli bramkarze.

Pierwsza tercja zaskoczyła wyraźnie kibiców przybyłych tego wieczoru do Joe Louis Arena (ponad 19 tysięcy). Zdecydowani faworyci tego spotkania (Red Wings), nie tylko nie potrafili strzelić outsiderowi gola, ale oddali raptem dwa strzały na bramkę gości! Wprawdzie przyjezdni nie byli wiele lepsi, bo podjęli tylko trzy próby, ale dla nich remis na tak trudnym terenie to duży sukces.

Druga tercja rozpoczęła się planowo. W 23. minucie gry Kirk Maltby pokonał w sytuacji sam na sam Manny Legace’a. Jednak goście nie mieli zamiaru się poddawać. Kilka chwil później T.J. Oshie wykorzystał okres gry w przewadze swojej ekipy i doprowadził do wyrównania. Fatalnie spisał się w tej sytuacji bramkarz „Czerwonych Skrzydeł” Chris Osgood. Wpuścił on strzał z bardzo ostrego kąta między nogami.

Odpowiedź miejscowej ekipy była natychmiastowa. 60 sekund później Paweł Dacjuk obsłużył Mariana Hossę i Detroit ponownie wyszło na prowadzenie. Dla rosyjskiego środkowego była to 40 asysta w sezonie.

W 30. minucie na tablicy wyników widniał ponownie remis. Akcję Davida Perrona i Brada Boyes’a celnym uderzeniem wykończył Patrik Berglund. Także i to trafienie dla przyjezdnych padło podczas ich gry w liczebnej przewadze. Kilkadziesiąt sekund później hala fetowała trzecie trafienie dla gospodarzy. Raz jeszcze krążek do siatki posłał Marian Hossa. Była to jego 26 bramka w bieżących rozgrywkach (w całym poprzednim sezonie zdobył ich 29). Po stracie trzeciej bramki z lody zjechał Manny Legace. Jego miejsce zajął Chris Mason.

Trzecia tercja przebiegała pod dyktando gości. Oddali w niej 18 strzałów przy 9 próbach Red Wings i udało im się doprowadzić do remisu. W 52. minucie ponownie zaliczyli trafienie w przewadze. Tym razem na listę strzelców wpisał się Barret Jackaman. Do końca tercji nie padła już żadna bramka.

W dogrywce ton wydarzeniom na lodzie nadawali Bluesmani (5 – 2 w strzałach), ale żaden z bramkarzy się nie pomylił. W serii rzutów karnych decydujące trafienie należało do bohatera dnia. Marian Hossa kompletnie zaskoczył Chris Mason i posłał krążek do siatki z dalszej odległości. Dzięki tej wygranej „Czerwone Skrzydła” przerwały fatalną passę pięciu kolejnych przegranych spotkań.

Po meczu rozczarowania nie krył Manny Legace. Goalkeeper St. Louis winił siebie z porażkę, jednocześnie bardzo chwalił kolegów z zespołu za postawę w tym meczu. Uznał się za najsłabszego w całej NHL tego wieczoru ( na 5 strzałów zdołał obronić tylko 2).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.