Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

71196 miejsce

NHL: Piątkowy grad goli

Przed własną publicznością Chicago nie dało szans Dallas Stars, zaś Anaheim musiało uznać wyższość Vancouver Canucks po pasjonujący pojedynku.

Chicago Blackhawks / Fot. logoAż 20 bramek w dwóch spotkaniach obejrzeli w piątkowy wieczór fani NHL. Chicago pokonało u siebie „Gwiazdy” z Dallas, zaś występujący w roli gospodarza gracze Anaheim po serii rzutów karnych musieli uznać wyższość Vancouver Canucks.

Przyćmione „Gwiazdy”


Z bardzo dobrej strony pokazali się w piątkowym spotkaniu hokeiści Chicago Blackhawks. We własnej hali United Center w obecności ponad 21 tysięcy fanów pokonali ekipę Dallas Stars 5:2, odnosząc tym samym swoje czwarte zwycięstwo w bieżących rozgrywkach.

Początek spotkania był udany dla gości, którzy za sprawą trafienia Loui Erikssona objęli prowadzenie. Jednak jeszcze przed końcem pierwszej tercji miejscowi zdołali wyjść na prowadzenie. Stojący w bramce Dallas Tobias Stephan kapitulował po strzałach: Cama Barkera i Patricka Kane’a.

W drugiej odsłonie Steve Ott strzelił wyrównującą bramkę dla przyjezdnych, ale to tylko rozsierdziło graczy „Czarnych Jastrzębi”. Do końca meczu zdobyli oni jeszcze trzy bramki i dzięki temu mogli świętować swoją wiktorię.

Po tym meczu Chicago w Grupie Centralnej plasuje się na trzeciej pozycji mając na koncie 11 punktów, zaś Dallas z dorobkiem 10 „oczek” zajmuje tą samą pozycję w Dywizji Pacyfiku.

Canucks lepsi w karnych


Aż trzynaście bramek, dogrywkę i rzuty karne obejrzeli kibice na meczu Anaheim z Vancouver. Blisko 17 tysięcy widzów w Honda Center obejrzało znakomite, szybkie spotkanie, które jednak zakończyło się zwycięstwem gości 6:7.

Udanie rozpoczęli to spotkanie gracze Ducks, którzy zdołali objąć prowadzenie 2:0. Jednak jeszcze przed przerwą ekipa Canucks zdobyła kontaktową bramkę. Uczynił to Steve Bernier w 13. minucie.

W drugim starciu dużo skuteczniej niż w pierwszym zagrali goście. Udało im się, aż czterokrotnie pokonać bramkarza miejscowej ekipy, którym w tym meczu był Jean Sebastien Giguere (zmieniony później przez Jonasa Hillera). Co ciekawe były to cztery kolejne trafienia w ciągu kwadransa gry. Jednak taki obrót sprawy nie przysłużył się najwyraźniej zespołowi z Kanady, gdyż wdarło się w ich szeregi nadmierne rozluźnienie. Efektem tego były trzy bramki dla Anaheim zdobyte w niespełna dwie minuty (między innymi swoją ósmą bramkę w sezonie zdobył Teemu Selanne).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.