Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

34957 miejsce

NHL: Play off rozpoczęty. Wojtek Wolski na fali

Rozpoczęła się pierwsza runda play off w NHL. Z gospodarzy wygrali tylko Pittsburgh Penguins (z Ottawą). W pozostałych meczach lepsi goście. Wygrało także Colorado, a Wojtek Wolski zaliczył dwie asysty.

W obecności ponad 17 tysięcy widzów w Mellon Arena ekipa Pittsburgh Penguins nie dała żadnych szans „Senatorom” z Ottawy w pierwszym meczu play off. Gospodarze wygrali 4:0, zaś pierwszoplanowa rolę w ich zespole odgrywał tego wieczoru Jewgienij Małkin, który zdobył gola i zaliczył dwie asysty.

Jedna z pierwszych akcji meczu przyniosła prowadzenie „Pingwinom”. Krążek za bramką Martina Gerbera rozegrali Maxim Talbot i Georges Laraque. „Guma” trafiła przed bramkę, gdzie czekał już Gary Roberts. Ustawiony tyłem do bramkarza gości oddał płaski strzał z bekhendu i sędziowie mogli wskazać na środek lodowiska. W tej części gry miejscowi oddali 10 strzałów, co zaowocowało jeszcze jednym trafieniem. W 13. minucie kontratak z własnej tercji wyprowadził lewą stroną Jewgienij Małkin, który przed bramką rywali odegrał na środek do Petra Sykory i po strzale z nadgarstka tego drugiego, Martin Gerber po raz drugi wyciągał krążek z siatki.

W drugiej odsłonie nadal dominowali gospodarze. Aktywny był Sidney Crosby, a także Marian Hossa. Jednak mimo oddania 15 uderzeń na bramkę Senators, żaden gol nie padł. Kibice zaś obejrzeli siedem wykluczeń za przekroczenie przepisów. Goście także próbowali swoich sił w ataku, ale podobnie jak w pierwszej tercji Marc Andre Fleury nie dał się pokonać.

Trzecie starcie przyniosło kibicom wiele emocji. Arbitrzy aż dwudziestokrotnie wykluczali graczy obu ekip za faule i bójki! Padły także i bramki. Najpierw akcje Ryana Whitney’a i Ryana Malone’a wykończył Jewgienij Małkin (54. minuta). Kilka chwil później wynik meczu na 4:0 dla gospodarzy ustalił Gary Roberts, który otrzymał podanie od Małkina i strzałem z bliska pokonał goalkeepera Ottawy (trafienie w przewadze).

Bilans strzałów w całym spotkaniu wyniósł 35 – 26 dla miejscowych. Shootout zaliczył bramkarz Penguins Marc Andre Fleury. Pittsburgh pokazał w tym meczu, iż nadal utrzymuje świetną dyspozycję z końcówki sezonu zasadniczego.

Niespodzianka w New Jersey


W drugim spotkaniu Konferencji Wschodniej pierwszej rundy play off doszło do sporej niespodzianki. Faworyzowani New Jersey Devils gładko ulegli u siebie New York Rangers 1:4.

Goście nadspodziewanie dobrze wypadli w konfrontacji z „Diabłami” , w czym duża zasługa autora trzech asyst Scotta Gomeza. Wyróżniającym się graczem przyjezdnych był także Brendan Shanahana (gol i asysta). W pierwszej odsłonie kibice nie obejrzeli żadnej bramki (oba teamy oddały po 8 strzałów). Zatem ponad 17,5 tysiąca fanów hokeja w Prudential Center czekało z niecierpliwością na kolejne tercje. Nie sądzili jednak, że ich pupile wypadną w nich tak blado.

Druga odsłona jeszcze nie zapowiadała klęski miejscowej ekipy. Wprawdzie w 22. minucie po kontrze Scotta Gomeza i Seana Averi’ego strzałem spod bandy nie do obrony popisał się Brendan Shanahana, ale Devils jeszcze w tej tercji zdołali wyrównać. Stało się to pięć minut przed końcem drugiej odsłony, kiedy to miejscowi skutecznie rozegrali grę w przewadze. Sędziowie odesłali na ławkę kar za zahaczanie Scotta Gomez, zaś gospodarze założyli zamek w tercji obronnej Rangersów. Po akcji Patrika Eliasa i Zacha Parise skutecznym strzałem z prawej strony lodowiska popisał się Paul Martin. Stojący w bramce gości Henrik Lundqvist był bez szans.

Trzecia tercja to już prawdziwy popis skuteczności przyjezdnych. Co ciekawe bilans strzałów wyniósł 7 – 12 dla New Jerse,y jednak gospodarz,e mimo kilku naprawdę wybornych okazji, nie zdołali ani razu pokonać nowojorskiego goalkeepera. Za to Martin Brodeur i jego partnerzy z obrony najwyraźniej nie byli skoncentrowani w ostatniej odsłonie. I tak w 48. minucie Rangersi grający w liczebnym osłabieniu wyprowadzili kontrę. Scott Gomez do Ryana Callahana i zrobiło się 2:1 dla przyjezdnych. Kiedy zegar w hali pokazywał, że do końca pozostają trzy minuty Nowojorczycy wyprowadzili kolejny kontratak. Frederik Sjostrom przejął krążek we własnej tercji, zagrał do Scotta Gomeza, ten pomknął lewym skrzydłem i odegrał na środek przed bramkę strzeżoną przez Martina Brodeura. Tam nadjechał Sean Avery i posłał „gumę” do siatki miejscowych. Ostatnie trafienie było konsekwencją wycofania bramkarza przez gospodarzy. Próbując zmniejszyć rozmiary porażki wprowadzili oni w jego miejsce dodatkowego napastnika. Jednak niedokładne rozgrywali krążek i ten padł łupem Fiedora Tjutina. Podał on do Brendana Shanahana, ten zaś odegrał do Nigela Dawesa, który umieścił go w pustej bramce „Diabłów”.

Colorado lepsze po dogrywce


Minnesota kontra Colorado. / Fot. EPA CRAIG LASSIG Dostawca PAP EPAWielu specjalistów spodziewało się wyrównanej konfrontacji w parze Minnesota – Colorado. I już pierwsze spotkanie pokazało, że były to trafne przewidywania. Po dogrywce lepsi okazali się gracze z Denver 2:3. Kibice Minnesoty (w Xcel Energy Center było tego wieczoru ponad 19 tysięcy ludzi) opuszczali halę z nosami spuszczonymi na kwintę.

Pierwsza tercja absolutnie nie zapowiadała porażki gospodarzy. Wprawdzie nie padła żadna bramka, ale przewaga miejscowych w ilości strzałów (11 – 2) była wielce wymowna. Szczególnie aktywni
byli Brian Rolston i Pierre Marc Bouchard, którzy oddali najwięcej strzałów spośród graczy ekipy Wild. Jednak Jose Theodore, stojący tego wieczoru między słupkami bramki „Lawin”, wyszedł zwycięsko z tych konfrontacji.

W drugiej tercji kibice zgromadzeni na trybunach mocno przecierali oczy ze zdumienia. Ich ulubieńcy wprawdzie nadal mieli przewagę w ilości oddanych strzałów (9 – 5), ale zaczęli tracić bramki. I tak już w 22. minucie Wojtek Wolski i Joe Sakic wyprowadzili krążek z własnej tercji, następnie trafił on na kij Kurta Sauera, który z bliska wpakował go do bramki. Dziesięć minut później było już 2:0 dla Avalanche. Goście grali w przewadze (kara dwóch minut dla Pierra Marca Boucharda) i udało im się szybko zamknąć miejscowych w zamku. Andrew Brunette zagrał do Jeffa Fingera, ten wycofał na niebieską do Ryana Smyth’a, który potężnie uderzył. Nicklas Backstrom ponownie wyciągał „gumę” z siatki.

Trzecie starcie poprawiło nastroje fanów Minnesoty. Gracze Wild w 44. minucie wykorzystali jedną z akcji w ofensywie. Brian Rolston ruszył prawą stroną lodowiska, zagrał przed bramkę, tam zaś Miko Koivu dołożył kij i pokonał goalkeepera przyjezdnych. Chwilę później był już remis. Tym razem Minnesota wykorzystała grę w przewadze (na ławce kar przebywał Scott Hannan za zagranie łokciem). Gospodarze założyli skutecznie zamek, krążek trafił do Petteri Nummelina, który wyłożył go do Todda Fedoruka, który płaskim strzałem doprowadził do wyrównania.

Oba zespoły do końca miały jeszcze kilka znakomitych szans na rozstrzygnięcie losów spotkania w regulaminowym czasie gry. Ryan Smyth mógł przechylić losy meczu na korzyść Colorado jednak nie wykorzystał w końcówce rzutu karnego.

Co się odwlecze to nie uciecze. W 12. minucie dogrywki „Lawiny” zdobyły gola. Akcję rozpoczął Wojtek Wolski, minął kilku rywali i zagrał do Rusłana Saleja. Ten huknął spod niebieskiej linii, Backstrom odbił krążek, ale przy dobitce Joe Sakica był bez szans. Zwycięstwo Avalanche stało się faktem.

Poparzone „Rekiny”


Mocno sparzyły się minionej nocy „Rekiny” z San Jose. Przed własną publicznością (HP Pavillion było blisko 17,5 tysiąca widzów) Sharks ulegli 2:3 „Płomieniom” z Calgary. To spora niespodzianka, bowiem gospodarze wymieniani są jako główni pretendenci do finału na Zachodzie.

Już pierwsza tercja padła łupem przyjezdnych. W 3. minucie Flames wygrali wznowienie w tercji San Jose, Robyn Regehr zagrał do Stephane’a Yelle’a, ten zaś potężnie uderzył spod niebieskiej linii i stojący w bramce „Rekinów” Jewgienij Nabokov był bezradny. Chwilę później było już 2:0. Gracze Calgary umiejętnie rozegrali hokejowy zamek zaś akcję Daymonda Langkowa i Jarome’a Iginli wykończył pięknym strzałem z dystansu Dion Phaneuf. Jednak riposta gospodarzy była natychmiastowa. Joe Pavelski rozpoczął akcję w tercji obronnej, zagrał do Patricka Marleau, który popisał się szarżą po lewym skrzydle. Objechał bramkę gości podał i po strzale Ryane Clowe’a, Mika Kiprusoff był bezradny.

Druga tercja upłynęła pod znakiem przewagi Sharks. Gospodarze oddali 14 strzałów przy 8 próbach ekipy Flames. Jednak ani razu nie udało im się zmusić do kapitulacji bramkarza kanadyjskiej ekipy. Jak by tego było mało sami stracili gola. W 37. minucie kapitalną kontrą przez całe lodowisko popisał się Jarome Iginla, wjechał z prawej strony na bramkę San Jose, minął obrońcę i umożliwił zdobycie gola Stephanowi Yelle.

W ostatniej odsłonie faworyzowani gospodarze niesieni dopingiem swoich fanów nadal mieli przewagę (strzały 14 – 6), ale nie potrafili przełożyć tego na zdobywane bramki. Dopiero na niespełna minutę przed końcem zdobyli kontaktowe trafienie. Brian Campbell zagrał do Joe Thorntona, który objechał bramkę Flames, wyłożył krążek do nadjeżdżającego Ryane Clowe’a i po strzale tego ostatniego za bramką Miki Kiprusoffa zapaliła się czerwona lampka. Jednak było to wszystko, na co stać było tego wieczoru gospodarzy. Widać zatem już od początku, że czeka ich trudna przeprawa z rywalami z Calgary.

Wyniki spotkań I rundy play off z 9 kwietnia (środa) 2008:

Wschód:

Pittsburgh – Ottawa 4:0, w serii 1:0
Pitt: G. Roberts 2, J. Małkin, P. Sykora

New Jersey – NY Rangers 1:4, w serii 0:1
NJD: P. Martin
NYR: B. Shanahan, R. Callahan, S. Avery, N. Dawes

Zachód:

Minnesota – Colorado 2:3, po dogrywce, w serii 0:1
Min: M. Koivu, T. Fedoruk
Col: K. Sauer, R. Smyth, J. Sakic

San Jose – Calgary 2:3
SJS: R. Clowe 2
Cal: S. Yelle 2, D. Phaneuf

Plan gier na 10 kwietnia (czwartek) 2008:

Wschód:

Montreal – Boston

Zachód:

San Jose – Calgary
Detroit – Nashville
Anaheim - Dallas

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

No, Paweł - wymiatasz. + wielki

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) dobre podsumowanie, poprzednie też czytałem, moja ekipa gra dopiero dziś wieczór...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brawa dla Wojtka. Niestety moi faworyci(czytaj NJ Devils) przegrali... Mam nadzieję, że się odkują. Dla Ciebie plus za kolejny dobry materiał o NHL

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.