Facebook Google+ Twitter

NHL: Podsumowanie sezonu zasadniczego cz. 1

W NHL czas na play off. Nim jednak rozpoczną się rozgrywki posezonowe, spójrzmy, jak zakończył się regular season. Dzisiaj Konferencja Wschodnia.

 / Fot. screen z http://www.nhl.com/W środę, w nocy polskiego czasu, na lodowiskach amerykańsko–kanadyjskiej ligi hokeja NHL rozpoczną się zmagania o Puchar Stanley’a. Do tej rywalizacji przystąpi po osiem najlepszych drużyn z każdej konferencji, wyłonionych na podstawie sezonu zasadniczego, w którym każda z ekip rozegrała 82 mecze. Nim jednak walka w play off rozgorzeje na dobre, warto wspomnieć kilka słów o rozstrzygnięciach regular season. Nie obeszło się bowiem bez niespodzianek, a nawet sensacji.

Dzisiaj analizie poddamy Eastern Conference, gdzie batalia o każde miejsce toczyła się niemal do ostatniej kolejki. Miały tu miejsce spore niespodzianki. Zacznijmy od tych pozytywnych.

Sensacyjne „Pingwiny”


Dosyć niespodziewanie do walki o zwycięstwo w tabeli tej konferencji włączyła się młoda ekipa Pittsburgh Penguins. Prowadzeni przez duet Sidney Crosby i Jewgienij Małkin gracze „Pingwinów”, typowani na przyszłościowy zespół, nieoczekiwanie już w bieżących rozgrywkach stali się postrachem ligowych potentatów. Nie ma co ukrywać, że duże znaczenia miało tu pozyskanie w oknie transferowym Mariana Hossy z Atlanta Thrashers. Ten doświadczony zawodnik okazał się prawdziwym wzmocnieniem. Można by rzec, iż ekipa z Pensylwanii stanowi teraz połączenie młodości i doświadczenia. Wielu obserwatorów było mocno zdziwionych posunięciem menadżera Penguins, który za Mariana Hossę oddał takich graczy, jak: Cloby Armstrong, czy Eric Christensen. Wprawdzie Słowacki napastnik dzielnie wspierał Ilje Kowalczuka w Atlancie, ale nie wszyscy byli przekonani co do słuszności takiej wymiany z punktu widzenia Pittsburgha. Jednak okazało się, iż
Ray Shero i Michel Therrien mieli nosa.

„Pingwiny” zgromadziły w całych rozgrywkach 102 punkty i strzeliły 247 goli. Dało im to zwycięstwo w Atlantic Division i drugie miejsce w Konferencji Wschodniej. Kto by pomyślał, że już w tym sezonie Penguins będą tak mocni. Gdyby nie kontuzja Sidneya Crosbi’ego, być może na przełomie stycznia i lutego, to właśnie ta drużyna byłaby najlepsza na Wschodzie. W marcu i kwietniu odnieśli oni 11 zwycięstw i ponieśli 6 porażek.

W ich szeregach na pochwały zasłużyli Jewgienij Małkin, który zgromadził aż 106 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej (47 goli i 54 asysty) i zajął w niej jednocześnie drugie miejsce; Sidney Crosby, który zgromadził 72 punkty (24 gole i 48 asyst) i Marian Hossa 66 pkt.(29 bramek, 37 ostatnich podań).

Jeśli wspominamy o wyróżniających się graczach Penguins to trzeba koniecznie wspomnieć o bramkarzach, a w szczególności Ty Conklinie. W bramce Pittsburgha rozegrał on 33 spotkania, w których miał skuteczność 92,3%, oraz 2,51 puszczonej bramki, co daje mu najlepsze statystyki wśród kolegów po fachu w drużynie oraz czołowe miejsca w całej NHL. Pozostali goalkeeperzy Penguins (Dany Sabourin i Marc – Andre Fleury), także byli mocnymi punktami swojej drużyny.

Jeśli w play off liderzy „Pingwinów” utrzymają dobrą dyspozycję, a ponadto wspomogą ich Siergiej Gonczar i Petr Sykora, to kto wie, może kibice Penguins przypomną sobie lata duetu Jagr – Lemieux. Jeśli nie teraz, to za rok na pewno.

Numer jeden dla Montrealu


Z pierwszym numerem do play off w Konferencji Wschodniej przystąpią gracze Montreal Canadiens. Niewielu chyba stawiało na to, iż „Kanadyjczycy” wygrają w tym sezonie rywalizację w Konferencji Wschodniej, a jednak się udało. W 82 spotkaniach zdobyli 104 punkty strzelając 262 gole. 47 zwycięstw, jakie odnieśli, to niewątpliwy sukces. Jednocześnie zwyciężyli w Northeast Division.

Na sukces drużyny złożyła się na pewno dobra postawa wszystkich graczy, co sprawiło, że rywale musieli spodziewać się doskonałej postawy ze strony niemal każdego gracza, a nie tylko dwóch czy trzech. Co ciekawe Canadiens w oknie transferowym oddali swojego bramkarza Cristobala Hueta (do Washington Capitals), jednak nie przeszkodziło im to zakończyć rozgrywek wielkim sukcesem. Najlepszym strzelcem ekipy z Montrealu okazał się Aleks Kowaliew, który zdobył 35 bramek, jednocześnie wygrał w swojej drużynie klasyfikacje na najlepszego asystenta z dorobkiem 49 ostatnich podań. Warto w tym miejscu wspomnieć o Christopherze Higginsie, który zdobył 27 bramek. Wiele z jego trafień dawało cenne punkty ekipie Canadiens w meczach, w których nie szło im najlepiej.

Pierwszym rywalem w play off Montrealu będzie Boston Bruins i nie ma co ukrywać, że to kanadyjska ekipa jest murowanym faworytem tej konfrontacji. Gdyby odpadli w potyczce z „Niedźwiadkami”, trud całego sezonu poszedłby na marne, a na to Canadiens po prostu nie mogą sobie pozwolić.

Wspaniały finisz Capitals


Z numerem trzecim do play off przystąpią zwycięzcy Southeast Division, którymi w tym sezonie są... Washington Capitals. 43 wygrane i 94 zdobyte pkt. to dorobek „Stołecznych” w regular season. Jest to o tyle niespodziewane rozstrzygnięcie, że początek rozgrywek był wręcz fatalny w wykonaniu Capitals. Jednak prowadzeni przez Aleksandra Owieczkin gracze Waszyngtonu dopięli swego. Nie tylko weszli do rozgrywek posezonowych, ale przystąpią do nich z wysokim 3 numerem. Ale, czy mogło być inaczej, skoro bilans ostatnich spotkań wyniósł 13 zwycięstw i 4 porażki? Raczej nie.

Nie da się ukryć, że Washington ma lidera z prawdziwego zdarzenia. Młody rosyjski napastnik Aleksander Owieczkin pokazał, że w tej chwili należy do największych gwiazd NHL (a może nawet jest tą największą). To był sezon zawodnika z numerem 8 na koszulce. Owieczkin wygrał klasyfikacje: punktową z dorobkiem 112 punktów, najlepszych strzelców z 65 bramek, ponadto zgromadził 47 asyst. Jeśli jego forma utrzyma się w play off, to Capitals mogą sporo namieszać.

Mimo że Rosjanin zdominował swoją drużynę niepodzielnie, to jednak nie można zapomnieć także o innych graczach, którzy mieli wydatny wkład w sukces „Stołecznych”. Dobrym posunięciem było sprowadzenie z Montrealu bramkarza Cristobala Hueta, który nie zawodzi, oraz weterana Siergiej Fiodorowa (Columbus Blue Jackets). Warto wspomnieć o debiutancie Ncklasie Backstromie, który z 69 „oczkami” był drugim najskuteczniejszym zawodnikiem swojej ekipy. Do mocnych punktów drużyny zaliczyć także należy Mike’a Grena (56 punktów), Wiktora Kozłowa (54 pkt.), czy Aleksandra Siemina (42 „oczka”).

W pierwszej rundzie Washington Capitals zmierzą się z Philadelphia Flyers, będzie to dla nich trudny sprawdzian. Jeśli uporają się z „Lotnikami”, nikt nie powinien być im straszny w kolejnych rundach.

Kto zawiódł?


Wspaniały start sezonu mieli gracze Ottawa Senators. Długo zdecydowanie prowadzili na Wschodzie, jednak im dłużej trwały rozgrywki, tym dyspozycja Senators mocno spadała. Nie pomogła nawet zmiana trenera. Mało tego Ottawa, której fani już w grudniu mogli śmiało myśleć o play off, w połowie marca znaleźli się w środku stawki i mogli w ogóle nie awansować do rozgrywek posezonowych. Ostatecznie z przewagą dwóch punktów awansowali z 7. miejsca do dalszych rozgrywek. W kontekście początku sezonu finalny dorobek 94 „oczek” nie imponuje i trzeba przyznać, że Senators mogą pożegnać się z rozgrywkami w pierwszej rundzie. Zagrają bowiem z rewelacyjnymi Pittsburgh Penguins.

Kompletnie zawiedli swoich fanów gracze Tampa Bay. Zwycięzcy rozgrywek o Puchar Stanley’a z 2004 roku nie tylko nie weszli do play oiff, ale okazali się najsłabsi na Wschodzie. Dorobek 71 punktów jest naprawdę żenujący. W całej NHL tylko Los Angeles Kings zgromadzili tak mało punktów (ale mieli o jedno zwycięstwo więcej). Okazało się, iż mając w składzie takich tuzów Vincent Lecavalier (92 pkt.), Martin St. Louis (83 „oczka”), nie tylko można nie wejść do rozgrywek posezonowych, ale w ogóle można być outsiderem.

W tej sytuacji największym wygranym jest Brad Richards, którego oddano do Dallas Stars, między innymi za Jeffa Halpern. Ostatnie cztery mecze sezonu (wszystkie porażki) znakomicie oddały postawę „Błyskawic” w tegorocznych rozgrywkach. Jedynym pocieszeniem dla fanów Lightning jest to, iż ich ekipa będzie wybierała z numerem 1 w tegorocznym drafcie.

I na koniec największa sensacja tegorocznego regular season. W play off zabraknie drużyny... Carolina Hurricanes. Mistrzowie ligi z 2006 roku odpadli z rozgrywek dosłownie w ostatniej chwili. Przez cały sezon Hurricanes prowadzili w Southeast Division i wydawało się, że nie tylko awans, ale i trzeci numer w play off mają już w kieszeni. Ostatecznie przegrali rywalizację z Washington Capitals. Być może poczuli się zbyt pewni siebie na finiszu.

Dość powiedzieć, że rywalizację z Capitals przegrali dwoma punktami (w całym sezonie zgromadzili 92 „oczka”). Kluczowe dla sytuacji „Huraganów” okazały się mecze kwietniowe. Mimo 9 wygranych na 12 spotkań w marcu, Carolina musiała bronić się przed pościgiem Capitals. 1 kwietnia w bezpośrednim pojedynku z Washingtonem polegli 1:4, do tego w ostatnim spotkaniu sezonu (6 kwietnia) przegrali z Florida Panthers 3:4 i to co kilkanaście dni temu wydawało się nie możliwe stało się faktem. Okazało się, że 43 zwycięstwa to za mało, by awansować do play off.

Kibice z Raleigh zapewne jeszcze długo nie będą mogli się otrząsnąć z szoku jaki zgotowali im ich ulubieńcy. W play off zatem hala RBC Center będzie stała pusta. Mimo że fani „Huraganów” już rezerwowali sobie terminy na rozgrywki posezonowe, co wydawało się o tyle logiczne, że w oknie transferowym Carolina wzmocniła się Siergiejem Samsonowem i Joe Corvo. Okazało się jednak, że do póki krążek w grze...

Tabela Konferencji Wschodniej i pary play off
bramki
1. Montreal Canadiens 104 pkt. 262-222 x
2. Pittsburgh Penguins102 pkt.2 47-216 x
3. Washington Capitals***94 pkt. 242-231 x
4. New Jersey Devils 99 pkt. 206-197 x
5. New York Rangers 97 pkt. 213-199 x
6. Philadelphia Flyers 95 pkt. 248-233 x
7. Ottawa Senators 94 pkt. 261-247 x
8. Boston Bruins 94 pkt. 212-222 x
9. Carolina Hurricanes 92 pkt. 252-249
10. Buffalo Sabres 90 pkt. 255-242
11. Florida Panthers 85 pkt. 216-226
12. Toronto Maple Leafs 83 pkt. 231-260
13. New York Islanders 79 pkt. 194-243
14. Atlanta Thrashers 76 pkt. 216-272
15. Tampa Bay Lightning 71 pkt. 223-267

X – awans do play off
*** - zwycięzcy dywizji zajmują automatycznie pierwsze trzy miejsca bez względu na dorobek punktowy


I runda play off w Konferencji Wschodniej:

Montreal – Boston
Pittsburgh – Ottawa
Washington – Philadelphia
New Jersey – NY Rangers

Spotkania zaplanowane na środę 9 kwietnia 2008:

Wschód:

Pittsburgh – Ottawa
New Jersey – NY Rangers

Zachód:

Minnesota – Colorado
San Jose - Calgary

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

To akurat jest najtrudniejsze w tej dyscyplinie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Obszernie i ciekawie!

Paweł, przez Ciebie (dzięki Tobie?) niedługo zacznę się hokejem interesować ;)

Tylko dlaczego ja nigdy krążka na lodzie nie widzę??? :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.