Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

170883 miejsce

NHL: Podsumowanie sezonu zasadniczego cz. 2

Dzisiaj czas spojrzeć na rywalizację w Konferencji Zachodniej. Tu także nie obeszło się bez niespodzianek. Wiele mocnych drużyn nie weszło do play off.

Po podsumowaniu Konferencji Wschodniej, dziś czas na jej zachodni odpowiednik. Tu walka o zwycięstwo nie była tak emocjonująca jak na wschodnim wybrzeżu, bowiem ekipa Detroit zdominowała wyraźnie rozgrywki. Jednak ostatnie tygodnie sezonu zasadniczego pokazały, iż także „Czerwone Skrzydła” są drużyną, którą można pokonać. Dziesięć porażek Red Wings w lutym stanowi poważną rysę na ich tegorocznej reputacji. Poza tym dobrze wypadli gracze Minnesoty Wild, kończąc zwycięsko rywalizację w Northwest Division. Nad Pacyfikiem królowali San Jose Sharks. Nie popisali się za to „Nafciarze” z Edmonton, czy też ekipa Vancouver. Zaś „Królowie” z Los Angeles wypadli wręcz dramatycznie.

Wysokie loty „Czerwonych Skrzydeł”


Już od początku sezonu zasadniczego na Zachodzie rządzili gracze Detroit, którzy z miesiąca na miesiąc zwiększali swoją przewagę nad rywalami. Wyglądało na to, że Red Wings zdystansują całą ligę w sposób niepodważalny. Jednak kibice biało-czerwonych przeżyli mocny wstrząs w lutym. Ich pupile bowiem zanotowali dramatyczną serię porażek. Ponieśli sześć przegranych z rzędu, a w całym miesiąc dziesięciokrotnie zjeżdżali z lodu przegrani. Jednak od marca nastąpiła znaczna poprawa formy i ostatecznie „Czerwone Skrzydła” wygrały rywalizację w Konferencji Zachodniej w sezonie zasadniczym ze 115 punktami. Red Wings wygrali 54 spotkania z 82 rozegranych i zdobyli 257 bramek.

Wśród zawodników najlepszej drużyny od samego początku wyróżniali się Paweł Datsyuk – 97 punktów (31 goli i 66 asyst), Henrik Zetterberg – 92 pkt. (43 bramki i 49 asyst) i tradycyjnie już szwedzki obrońca Niklas Lidstrom – 70 „oczek” (10 trafień i 60 ostatnich podań). Dobre noty zbierali także Tomas Holmstroem i weteran lodowisk NHL Brian Rafalski.

„Czerwone Skrzydła” straciły najmniej goli spośród wszystkich ekip w tym sezonie, w czym ogromna zasługa ich bramkarzy. Tu brylował Chris Osgood. Średnio na mecz tracił on 2,09 bramki (najlepiej w całej lidze) i bronił ze skutecznością 91,4 proc. W 43 rozegranych meczach zanotował 4 shootouty (mecze z czystym kontem). Nieźle wypadł także legendarny już bramkarz z Czech, czyli Dominik Hasek. Wystąpił 41 grach, a jego statystyki naprawdę były niewiele gorsze od Osgooda.

Kibice Detroit nie wyobrażają sobie finału Pucharu Stanley’a bez udziału swoich ulubieńców. Bez wątpienia Red Wings mają ogromny potencjał, o czym jako pierwsi zapewne przekonają się gracze Nashville Predators, jednak należy pamiętać, że play off to nie regular season.

Mocna Minnesota


Wielkie brawa za miniony sezon zasadniczy należą się ekipie Minnesota Wild. Gracze Jacquesa Lemaire’a już od października narzucili sobie mocne tempo i ku zdziwieniu wielu utrzymali je do końca rozgrywek. Z dorobkiem 98 „oczek” wygrali Northwest Division i do fazy posezonowej przystąpią z nr 3. Długo walczyli o prym w swojej dywizji z Colorado i Vancouver. Kilka razy mocno spadali w tabeli, jednak ostatecznie to „Dzicy” cieszą się z tryumfu.

Grający od sezonu 2000 – 2001 w NHL Wild, w tym sezonie mogą sprawić wiele niespodzianek jeśli będą tak konsekwentni jak do tej pory (w pierwszym meczu play off jednak przegrali z Colorado 2:3 po dogrywce). Do liderów zespołu z Minnesoty zaliczyć można na pewno Mariana Gaborika – 83 punkty (42 gole i 41 asyst). Mocnym wsparciem dla Słowaka byli Pierre Marc Bouchard 63 pkt. (13 goli, 50 asyst), Brian Rolston – 59 pkt. (31 bramek, 28 asyst), czy też Pavol Demitra – 54 punkty (15 bramek, 39 ostatnich podań). Jeśli dodamy do tego, że w składzie Wild są tacy gracze, jak: Mark Parrish i Mikko Koivu to wiadomo, że jest to zespół groźny dla każdego.

Pacyfik dla „Rekinów”


Najbardziej zacięta i wyrównana walka toczyła się o zwycięstwo w Pacific Division. Rywalizację między Dallas, Anaheim i San Jose wygrali ci ostatni, gromadząc w 82 spotkaniach aż 108 punktów i strzelając 222 bramki.

„Rekiny” rozpędzały się powoli i pod koniec sezonu nabrały już mocnego tempa. W marcu gracze Sharks wygrali 13 z 15 rozegranych spotkań! W pewnym momencie mieli nawet szansę na wygranie całej konferencji, ale ostatecznie przystąpią do play off z drugiej pozycji. Ich rywalizacja z Ducks i Stars przysporzyła kibicom wielu emocji i nie zapomnianych wrażeń. Spotkania tych drużyn najczęściej obfitowały w wiele bramek, widowiskowych zagrań i pojedynków.

Motorem napędowym San Jose w tym sezonie był Joe Thornton, który zgromadził 96 punktów (29 goli i 67 asyst). Duże wsparcie otrzymał ze strony Milana Michalka – 55 pkt, Patricka Marleau – 48 „oczek”. Niewiele słabiej od liderów drużyny spisywali się Jeremy Roenick, Jason Cheechoo, czy też Joe Pawelski. Wspominając o „Rekinach” nie można pominąć ich goalkeepera Jewgienija Nabokowa. Ten czołowy bramkarz NHL, także i w tym sezonie zbierał wiele pochlebnych recenzji. Średnio na mecz puszczał 2,14 bramki (3. miejsce w lidze), bronił ze skutecznością 91,0 proc., do tego wygrał 46 z 77 gier (1. miejsce w lidze), i miał 6 shootoutów (3. miejsce w lidze).

Mimo potknięcia w pierwszym meczu play off (porażka z Calgary 2:3) podopieczni Rona Wilsona pozostają jednym z głównych faworytów w rywalizacji o Puchar Stanley’a. Wiadomo, bowiem, że w tym sezonie „Rekiny” mają naprawdę ostre zęby.

Oni zawiedli


Po zasłużonych pochwałach trzeba wspomnieć o tych zespołach, które obecny sezon mogą spisać na straty.
Największą niespodziankę in minus na Zachodzie sprawili chyba Edmonton Oilers. Jeszcze w 2006 roku „Nafciarze” walczyli w wielkim finale (przegrali z Carolina Hurricanes). Ku rozpaczy własnych fanów tegoroczne play off obejrzą przed telewizorami w kapciach. Zajęli 9. miejsce z 88 punktami i do rozgrywek posezonowych zabrakło im 3 „oczek”. Klęska tym bardziej przykra, że lepsi okazali się Nashville Predators, zatem drużyna, która do potentatów się nie zalicza. Mimo że dwoił się i troił Ales Hemsky – 71 punktów, to jednak nie znalazł mocnego wsparcia w partnerach. Do tego doszła fatalna gra w obronie i aż 255 straconych bramek. Z taką defensywą nie ma czego szukać w play off.

Na tym etapie rozgrywek zabraknie także innej kanadyjskiej drużyny. Mowa oczywiście o Vancouver Canucks. Jeszcze na początku marca wydawało się, że Vancouver nie tylko zagra o Puchar Stanley’a, ale może nawet wygrać Northwest Division. Jednak z ostatnich 13 spotkań, aż 9 przegrali i ostatecznie z 88 pkt. wylądowali na 11. miejscu. Nie pomógł im uznawany za najlepszego bramkarza ligi Roberto Luongo, ani szwedzki tercet Daniel Sedin – Henrik Sedin – Markus Naslund. Mocnym wsparciem dla tej trójki byli najczęściej Ryan Kesler, Taylor Pyatt, czy też Brendan Morrisom. Canucks po prostu zawiedli.

Najsłabszą drużyną na Zachodzie (a także w całej lidze) w tym sezonie zostali Los Angeles Kings. Wbrew nazwie drużyny nie był to dla nich królewski sezon. W 82 spotkaniach zwyciężyli tylko 32 razy i z dorobkiem 71 „oczek” zostali czerwoną latarnią NHL w sezonie 2007 – 2008. Jasnym punktem drużyny był Słoweniec Anże Kopitar, który zgromadził 77 punktów za 32 bramki i 45 asyst. Z ciekawostek warto wspomnieć, że na lód w barwach Kings wyjeżdżało w tym sezonie, aż sześciu bramkarzy, ale żaden z nich nie został mocnym punktem drużyny.

Tabela Konferencji Zachodniej:

1. Detroit Red Wings 115 pkt. 257-184 x
2. San Jose Sharks
108 pkt. 222-193 x
3. Minnesota Wild*** 98 pkt. 223-218 x
4. Anaheim Ducks 102 pkt 205-191 x
5. Dallas Stars 97 pkt. 242-207 x
6. Colorado Avalanche 95 pkt. 231-219 x
7. Calgary Flames 94 pkt. 229-227 x
8. Nashville Predators 91 pkt. 230-229 x
9. Edmonton Oilers 88 pkt. 235-251
10. Chicago Blackhawks 88 pkt. 239-235
11. Vancouver Canucks 88 pkt. 213-215
12. Phoenix Coyotes 83 pkt 214-231
13. Columbus Blue Jackets 80 pkt. 193-218
14. St. Louis Blues 79 pkt. 205-237
15. Los Angeles Kings 71 pkt. 231-266

x – awans do play off
*** - zwycięzcy dywizji zajmują pierwsze trzy miejsca bez względu na dorobek punktowy

Pary play off w Konferencji Zachodniej:

Detroit – Nashville
San Jose – Calgary
Minnesota – Colorado
Anaheim - Dallas

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.