Facebook Google+ Twitter

NHL: Vancouver wygrał po raz drugi z Bostonem

Już 2-0 prowadzi w finałowej rywalizacji z Bostonem ekipa Vancouver. W drugim spotkaniu przed własną publicznością odnieśli drugie jednobramkowe zwycięstwo. Tym razem 3:2, po dogrywce.

Logo Vancouver Canucks / Fot. Paweł KaleskiJuż drugie zwycięstwo odnieśli hokeiści Vancouver Canucks nad Boston Bruins w tegorocznej finałowej rywalizacji o Puchar Stanleya. Także i tym razem wygrali jedną bramką. Ostateczny wynik to 3:2 i został osiągnięty po dogrywce. Kolejne znakomite zawody rozegrali bramkarze obu ekip. Ponadto wyróżnił się na tafli Alexandre Burrows.

Pierwsza tercja to zacięty bój obu ekip. Gracze Boston Bruins zdawali sobie sprawę, że po porażce w pierwszym meczu (1:0 po golu Raffiego Torresa na 13 sekund przed końcem meczu!), sukces odniesiony w drugiej batalii rozgrywanej na wyjeździe (spotkanie odbyło się w Rogers Arena w Vancouver przy udziale blisko 19.tysięcy widzów), dawałoby im spory bonus w perspektywie spotkań, rozgrywanych przed własną widownią. Jednak i zawodnicy Canucks mieli pełną świadomość, iż sukces w drugim spotkaniu mocno przybliżyć ich może do ostatecznego sukcesu.

Oba zespoły oddały po 11 uderzeń, jednak uważna gra w defensywie i znakomite interwencje, tak Roberto Luongo (Vancouver), jak i Tima Thomasa (Boston), skutecznie uniemożliwiały zdobycie bramki. Jednak w 13 minucie padła pierwsza bramka w tym spotkaniu. Sędziowie odesłali na ławkę kar Zdeno Charę z ekipy gości i miejscowej ekipie udało się rozegrać skuteczną akcję. Zawodnicy Alaina Vigneaulte’a wykorzystali niedokładne wybicie krążka przez Andrew Ferenc’a i Alexandre Burrows chytrym strzałem pokonał goalkeepera przyjezdnych. Asysty przy tym trafieniu zapisano na konto Christophera Higginsa i Samiego Salo.

Drugie starcie przyniosło ripostę gości. Claud Julien zapewne zalecił swoim podopiecznym w przerwie przyspieszenie gry i śmielsze ataki. Zaowocowało to tym, iż Bruins oddali więcej strzałów na bramkę, niż ich rywale (14-10), a także trzema karami dla graczy miejscowych. Jednak nie to było najgorsze z punktu widzenia zgromadzonej na widowni publiki. Oto bowiem w ciągu kilkudziesięciu sekund między 10 a 12 minutą spotkania wynik zmienił się ze stanu 1:0 dla gospodarzy na 1:2 dla gości. Ale po kolei.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.