Facebook Google+ Twitter

NHL: "W pogoni za krążkiem" cz.2

Także i w tym tygodniu nie zabrakło ciekawostek w hokejowej lidze NHL. Szczególnie głośno było o Ottawie i Phoenix. Niestety nie były to miłe wieści dla fanów tych ekip. Na szczęście nie zabrakło miłych akcentów.

Logo NHL / Fot. NHLW tym tygodniu kolejna porcja najciekawszych wydarzeń z ligi NHL. Najlepsi gracze, najnowsze plotki, najświeższe wydarzenia wokół ligi.

Nowy trener Ottawy



Craig Hartsburg stracił stanowisko coacha zespołu ze stolicy Kanady. W drugim dniu lutego podziękowano mu za prowadzenie zespołu. Krok ten nie jest niespodzianką, raczej był oczekiwany od dłuższego czasu. Ekipa Sens pod wodzą Harstburga w 48 spotkania sezonu zasadniczego zdołała zgromadzić raptem 41 punktów i z takim bilansem zamyka tabelę Norteast Division. Warto wspomnieć, że przed rokiem o tej porze nie mieli sobie równych na Wschodzie. Jednak od tamtej pory zaczęli grać dużo gorzej. Już w tamtym sezonie ledwo weszli do play off i odpadli w pierwszej rundzie (porażka z Pittsburgh Penguins 0:4). Obecnie będą prowadzenie przez trzeciego trenera w ciągu zaledwie 12 miesięcy.

Dzień później władze klubu przedstawiły następcę Craiga Hartsburga. Został nim Cory Clouston prowadzący dotychczas zespół AHL Ottawa Binghamton. Nowy szkoleniowiec „Senatorów” stwierdził, że zamierza przede wszystkim pozostać sobą i nie będzie się zmieniał dla potrzeb nowego pracodawcy. Jednak pod wodzą nowego szkoleniowca Ottawa przegrała swój pierwszy pojedynek (0:1 z Los Angeles Kings).

Dla fanów Senators nadchodzą ciężkie dni. Zmiana trenera, słaba gra zespołu, fatalne rezultaty i nikłe szanse na awans do rundy play off (w tej chwili są już chyba tylko teoretyczne). Ale to chyba nie koniec. Co raz głośniej mówi się, że klub będzie chciał się pozbyć kolejnych graczy. I wcale nie chodzi o tych z głębokich rezerw. Najczęściej padają nazwiska Jasona Spezzy i Mike’a Fishera. Biorąc pod uwagę, że skład Ottawy już jest szczuplejszy o takich graczy jak: Andrej Meszaros, Joe Corvo, Wade Redden, to trzeba zakładać, że generalny menedżer Sens Bryan Murray (zbudował kilka lat temu mocną ekipę w Anaheim, która zdobyła Puchar Stanley’a), dąży do głębokiej przebudowy zespołu i najwcześniej za kilka lub kilkanaście miesięcy klub ze stolicy Kanady zacznie walczyć o najwyższe laury w lidze.

Sukces Owieczkina



MVP poprzedniego sezonu, rosyjski skrzydłowy Aleksander Owieczkin, który także w obecnej kampanii jest gwiazdą nr 1 rozgrywek obchodził mały jubileusz w poprzednim tygodniu. W spotkaniu z Los Angeles Kings, napastnik Washingtonu zdobył swoją 200 bramkę w rozgrywkach NHL. Na osiągnięcie takiego stanu rzeczy potrzebował 296 gier. Tym samym dołączył do takich legend NHL jak: Wayne Gretzky, Mario Lemieux i Mike Bossy, którzy jako jedyni przed Owieczkinem osiągnęli granicę 200 bramek w zaledwie czterech sezonach. W obecnych rozgrywkach Rosjanin ma na swoim koncie już 37 bramek i zdecydowanie prowadzi w tabeli strzelców.

Trzy Gwiazdy Tygodnia



Trzech najlepszych zawodników poprzedniego tygodnia w NHL to: Jamie Langenbrunner, Sidney Crosby i Mike Green.

Jamie Langenbrunner z New Jersey ostatnie dni zaliczy do naprawdę udanych, a dzięki niemu także jego drużyna. To właśnie znakomitej postawie swojego skrzydłowego „Diabły” zawdzięczają swoją dobrą serię w ostatnich meczach i pozycje lidera w Atlantic Division. Langenbrunner zdobył dwa gole w zwycięskim meczu z Ottawą (4:1), dwa gole i asystę w wygranym meczu po dogrywce z Bostonem (4:3), a także dołożył dwa trafienia w zwycięskim meczu z Penguins (4:3). W całym sezonie ma już 43 „oczka” w punktacji kanadyjskiej i jest czwartym najskuteczniejszym zawodnikiem New Jersey Devils.

Sidney Crosby z Pittsburgh Penguins zdobył w trzech grach osiem punktów, powiększając swój dorobek w rozgrywkach do 68 punktów. Do osiągnięcia takiego wyniku potrzebował 50 spotkań. Szczególnie dobrze wypadł w zwycięskim dla „Pingwinów” Meczu z
New York Rangers (6:2). Zdobył tam bramkę, oraz dołożył trzy asysty. Od kapitana Penguins w całej lidze i w klubie skuteczniejszy jest tylko jego partner z ataku Jewgienij Małkin.

Mike Green z Washington Capitals to trzeci najlepszy zawodnik poprzedniego tygodnia. Obrońca „Stołecznych” był mocnym punktem swojej ekipy w ostatnich pojedynkach. Strzelił trzy bramki i zaliczył cztery asysty, czym wydatnie przyczynił się do zdobycia przez swój zespół pięciu na sześć możliwych punktów w ostatnich dniach. Najlepiej wypadł w zwycięskim dla Capitals meczu z Ottawą (7:4). Zdobył tam bramkę i zaliczył trzy ostatnie podania. W całych tegorocznych rozgrywkach zdobył już 40 „oczek” i należy do najskuteczniejszych defensorów ligi.

Wspomnień czar



W ostatnich dniach dwie ekipy uhonorowały swoich legendarnych graczy. Pierwszą z nich są New York Rangers, a wspomnianym zawodnikiem Adam Graves.

W hali Madison Squre Garden gdzie na co dzień rozgrywa swoje spotkania ekipa Rangersów podczas specjalnej uroczystości zastrzeżono koszulkę z numerem 9. Taki właśnie numer miał na plecach swojego trykotu grając w barwach nowojorskiej ekipy Adam Graves. Pod sufitem hali MSG wiszą już koszulki takich legend Rangersów jak: Mike Richter, Brian Leetch, Mark Messier.

Adam Graves w początkach lat 90- tych ubiegłego wieku grał wspólnie z nimi w jednej ekipie, która sięgnęła w 1994 roku po Puchar Stanley’a.

Podobna uroczystość miała miejsce w Toronto. Tamtejsze „Klonowe Liście” uhonorowała legendę NHL jaką jest Doug Gilmour. Przed spotkaniem Toronto z Pittsburghiem zastrzeżono trykot z numerem 93. Z tym właśnie numerem karierę w barwach ekipy Maple Leafs zakończył kanadyjski hokeista.

Na taflach amerykańsko – kanadyjskiej ligi spędził dwadzieścia lat, grając w siedmiu zespołach. Do annałów przeszedł szczególnie jego występ w play off z 1989 roku. Wtedy to w barwach Calgary Flames zdobył 22 punkty w 22 spotkaniach. W znacznym stopniu dzięki temu „Płomienie” sięgnęły wówczas po Puchar Stanley’a. W całej swojej karierze rozegrał 1474 mecze i zdobył w nich 1414 punktów (450 goli i 964 asysty). W grach play off osiągnął liczbę 188 „oczek” (60 bramek i 128 ostatnich podań), do czego potrzebował tylko 182 meczy. Do ekipy Toronto Maple Leafs Gilmour dołączył w 1992 roku.

Co z „Kojotami” ?



W ostatnim tygodniu powrócił temat nie najlepszej oględnie mówiąc sytuacji finansowej zespołu Phoenix Coyotes. Ekipa prowadzona przez legendę NHL Wayna Gretzki’ego znajduje się obecnie w naprawdę nie wesołej sytuacji. Jest na tyle poważnie, że głos zabrał szef NHL Gary Bettman.

Komisarz ligi stwierdził, że władze robią wszystko, aby pomóc ekipie z Arizony. Jak podał właściciel klubu Jerry Moyes klub przynosi straty w wysokości 35 milionów dolarów rocznie. To duża kwota biorąc jeszcze pod uwagę kryzys finansowy.

Gary Bettman nie ujawnił żadnych danych odnośnie potencjalnych partnerów finansowych dla Phoenix, ale dał do zrozumienia, że dobra kondycja całej ligi, oraz pozytywne perspektywy jakie stoją przed organizacją przez niego kierowaną pozwolą pomóc nie tylko Coyotes, ale i ewentualnym innym zespołom, gdyby miały ucierpieć na skutek kryzysu w światowej gospodarce. Sprawa przyszłości Phoenix Coyotes ma rozstrzygnąć się do końca bieżących rozgrywek. W grę wchodzą nawet przenosiny klubu.

Dla fanów „Kojotów” jest to o tyle przykra i ciężka sprawa, że w obecnych rozgrywkach ich ulubieńcy radzą sobie naprawdę dobrze. Ekipa pod wodzą swojego kapitana Shane Doan’a odniosła kilka spektakularnych sukcesów i w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu, obecnie ma bardzo realne szanse na walkę o Puchar Stanley’a w rozgrywkach posezonowych.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.