Facebook Google+ Twitter

NHL: Wojtek Wolski bohaterem Avalanche

Bramka Wojtka Wolskiego zadecydowała o zwycięstwie Colorado Avalanche nad Calgary. Kolejne mocne uderzenie zadali swoim rywalom "Lotnicy" z Filadelfii.

Prawdziwą huśtawkę nastrojów przeżyli kibice w Pepsi Center w Denver. Ich ulubieńcy najpierw wprawili swoich kibiców w konsternację, by później uraczyć ich zwycięstwem nad Calgary Flames. Pierwsza tercja tego spotkania to prawdziwy koncert gry "Płomieni" z Kanady. Już w 7. minucie na prowadzenie wyprowadził gości Dion Phaneuf. Dwie minuty później było już 2:0 dla przyjezdnych, a to za sprawą trafienia Marcusa Nilsona.

Mimo, że ostateczny bilans strzałów w tej części gry to 15 do 10 na korzyść gospodarzy, to nie udało im się ani razu pokonać Mikki Kiprusoffa. Sami natomiast stracili kolejnego gola. Gwiazdor Calgary Jerome Iginla w 19. minucie podwyższył na 3:0. Blisko 17 tys. kibiców z Denver w tym momencie było już przygotowanych na najgorsze.

Początek drugiej tercji tylko potwierdził te obawy. Jeszcze raz Jerome Iginla pokonał Petera Budaja i było już 4:0 dla gości. Ten już nie zimny, ale wprost lodowaty prysznic podziałał mobilizująco na Avalanche. Ku uciesze fanów Colorado na zespół Flames jeszcze w tej tercji osunęła się prawdziwa lawina strzałów. Już w 24. minucie Ryan Smyth strzelił pierwszego gola dla gospodarzy. W 30. minucie ten sam zawodnik zmniejszył prowadzenie Calgary do dwóch goli. Trzy minuty później Andrew Brunette strzelił kontaktową bramkę. Kilka minut później goście zostali dobici przez strzał Kurta Sauera.

W trzeciej tercji oba zespoły skoncentrowały się już bardziej na tym, aby nie stracić gola. Bilans strzałów 8 do 4 dla Calgary zdecydowanie to potwierdza. Obaj bramkarze zachowali w tej części gry czyste konto. Ta zachowawcza gra utrzymała się także w dogrywce i do rozstrzygnięcia potrzebne były rzuty karne. W tych decydujące trafienie należało do Wojtka Wolskiego. W ten sposób Colorado wygrało swój mecz mimo, iż przegrywało już 0:4. W drodze na kolejne spotkanie na chwilę refleksji będą musieli zdobyć się hokeiści Calgary Flames.

Kolejne mocne uderzenie "Lotników"



Takich problemów jak gracze Flames nie mają Philadephia Flyers. W rozegranym w nocy meczu z Atlanta Thrashers odnieśli przekonujące zwycięstwo 4:0.

Wprawdzie pierwsza tercja nie zapowiadała takiego obrotu sprawy, bowiem gościom udało się utrzymać bezbramkowy remis, ale blisko 19 tys. kibiców zgromadzonych w Wachovia Center wydawało się być spokojnymi o końcowy rezultat tego meczu.

I druga tercja potwierdziła te przypuszczenia. Już w 22. minucie Mike Richards dał prowadzenie gospodarzom. W 33. minucie gry było już 2:0, bowiem Jeff Carter pokonał Johana Hedberga. Kiedy 60 sekund później skrzydłowy Flyers Sami Kapanen podwyższył na 3:0 stało się niemal jasne kto tego wieczora będzie tryumfował.

W trzeciej tercji hokeiści z Atlanty nie podjęli już rękawicy i nie odrobili strat. Nie zdobyli nawet honorowego trafienia, dzięki czemu Martin Biron stojący między słupkami bramki Filadelfii osiągnął tzw. shoot out. Wynik meczu ustalił Randy Jones strzałem z 49. minuty.

Wyniki i strzelcy bramek z 16 października (wtorek) 2007:

Colorado - Calgary 5:4, karne
Col: R.Smythe 2, A.Brunette, K.Sauer
Cal: J.Iginla 2, D.Phaneuf, M.Nilson

Philadelphia - Atlanta 4:0
Phi: M.Richards, J.Carter, S.Kapanen, R.Jones

Florida - Montreal 2:1, karne
Flo: N.Horton
Mtr: A.Kovalev

Los Angeles - Minnesota 4:3, karne
LAK: S.Thornton, K.Calder, A.Kopitar
Min: P.Demitra, M.Koivu, B.Rolston

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.