Facebook Google+ Twitter

NHL: Wspaniałe spotkanie "Bluesmanów"

Wyśmienity mecz obejrzeli minionej nocy kibice Bostonu. Jednak ich ulubieńcy przegrali po rzutach karnych z ekipą St. Louis 4:5. Kapitalna była zwłaszcza końcówka trzeciej tercji. I to wykonaniu obu ekip.

Do sporej sensacji doszło minionej nocy w amerykańsko – kanadyjskiej lidze hokeja na lodzie NHL. Najlepsza drużyna sezonu zasadniczego (Boston Bruins) przegrała na własnej tafli po rzutach karnych z jednym z outsiderów ligi jakim są St. Louis Blues 4:5. Do historii przejdą także okoliczności w jakich do tego doszło. Zwłaszcza ostatnie pięć minut regulaminowego czasu gry.

Ponad 17 i pół tysiąca widzów przybyło w poniedziałkowy wieczór do bostońskiej hali TD Banknorth Garden. Oczekiwali na kolejny łatwy sukces swoich ulubieńców. Miało to być o tyle bezproblemowe zwycięstwo, gdyż tym razem rywalem „Niedźwiadków” była jedna z najsłabszych drużyn ligi - St. Louis Blues. Bruins w ostatnich 10 meczach wygrywali 6 razy i byli murowanym faworytem tej konfrontacji. Na ich korzyść przemawiało także to, iż "Bluesmani" na wyjeździe wygrali raptem 7 z 22 spotkań.

Już w piątej minucie gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Chuck Kobasew. 39. asystę w sezonie, przy bramce skrzydłowego Bruins zaliczył Marc Savard. Czekających na kolejne bramki dla miejscowych w zdumienie wprawił Brad Winchester. W 8. minucie wykorzystał zagranie Jaffa Woywitki i doprowadził do remisu.

Kiedy w drugiej tercji prowadzenie dla St. Louis zdobył Jay McClement, w szeregach Bostonu zapanowało zdenerwowanie i niepewność. Oto skazani na pożarcie przed meczem outsiderzy nie tylko prowadzili w meczu, ale i stawiali całkiem zacięty opór faworyzowanym gospodarzom (bilans strzałów w całym meczu 31-26 dla Blues).

To co stało się w ostatniej odsłonie tego spotkania z całą pewnością zapisze się w annałach NHL. Kibice Bruins z niedowierzaniem patrzyli jak ich pupile są spychani przez gości do głębokiej defensywy. Przyjezdni oddali w tej części meczu aż 20 strzałów przy 6 próbach Bostonu. Wydawało się już, że nic nie jest w stanie zmienić wyniku meczu. A jednak nadeszła 55. minuta. W ciągu 90 sekund miejscowi zdobyli trzy kolejne bramki i nagle wyszli na prowadzenie 4:2! Trafieniami podzielili się: Michael Ryder, P.J. Axelsson i Zdeno Chara.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Tak, to był duet

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niesamowita bramka i niesamowity mecz. Ale to nie Ci sami Blues co z Prongerem i MacInnisem w obronie :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.