Facebook Google+ Twitter

NHL: Zapowiedź półfinałów Konferencji

  • . .
  • Data dodania: 2007-04-25 21:47

Rozgrywki NHL w obecnym sezonie wchodzą w decydującą fazę. Na placu boju pozostało 8 najlepszych zespołów. Oto zapowiedź półfinałów obu Konferencji.

Konferencj Wschodnia:



Buffalo Sabres (w sezonie regularnym 1. miejsce w Konferencji)-New York Rangers (6.)

Statystyki sezonu regularnego:
Punkty: 113-94
Zwycięstwa: 53-42
Gole zdobyte: 308-242
Gole stracone: 242-216

Pierwsza runda Playoffs:
Sabres-Islanders 4:1
Rangers-Trashers 4:0

Porównanie statystyk wskazuje kto jest faworytem. Buffalo Sabres to najlepszy zespół sezonu zasadniczego, który zrobi wszystko, żeby tym razem wreszcie dotrzeć do finału ligi. W pierwszej rundzie playoffs Szable pokonały inny zespół z Nowego Jorku-Islanders, jednak teraz poprzeczka powinna zawisnąć nieco wyżej. Rangers rozkręcali się w końcówce sezonu zasadniczego, by w pierwszej rundzie rozgrywek posezonowych zaskakująco łatwo odprawić faworyzowanych Atlanta Trashers. Para ta mimo wszystko zapowiada spore emocje i dużo goli, bo oba zespoły w pierwszej rundzie były w czołówce strzelców (Rangers na 1., Sabres na 3. miejscu).

Zespół "Szabel" wydaje się być bardziej kompletnym, nie uzależnionym od pojedynczych gwiazd tak jak rywale z Nowego Jorku. "Strażnicy" ponownie będą liczyć na Jaromira Jagra i przede wszystkim swojego kapitana Brendana Shanahana (w 38 meczach przeciwko Sabres w karierze zdobył 32 punkty). Jeśli oni zagrają słabiej cały zespół będzie miał kłopoty. Twardości w grze powinien dostarczyć Sean Avery, bez którego "Strażnicy" oglądaliby pewnie playoffs w telewizji. Jak w każdej serii istotna będzie rywalizacja bramkarzy. Ryan Miller w bramce Buffalo spisał się w pierwszej rundzie dość dobrze, a jego parada z końcówki piątego meczu przeciw Islanders, kiedy w niewiarygodny sposób zatrzymał Miroslava Šatana, już dziś ma swoje miejsce w historii. W drugiej rundzie przyjdzie mu się zmierzyć z jednym z najczęściej strzelających zespołów ligi. Rangers na pewno zadbają o to by miał co robić. W bramce Rangers stanie z kolei Henrik Lundqvist, aktualny mistrz olimpijski. Jeśli przypomni sobie, że nieraz nazywano go "Księciem Nowego Jorku" to jest w stanie pomóc swoim kolegom w sprawieniu dużej niespodzianki. A wtedy na pewno nie będzie żałował, że nie ma go na Mistrzostwach Świata.

W sezonie zasadniczym:
4-0 dla Sabres, bilans goli 18-12



New Jersey Devils (2.)-Ottawa Snators (4.)

Statystyki sezonu regularnego:
Punkty: 107-105
Zwycięstwa: 49-48
Gole zdobyte: 216-288
Gole stracone: 201-222

Pierwsza runda playoffs:
Devils-Lightning 4:2
Senators-Penguins 4:1

Przyglądając się obu zespołom i ich obecnym możliwościom z łatwością możemy stwierdzić, że zapowiada się wyrównana rywalizacja. W sezonie zasadniczym lepsi byli hokeiści z New Jersey, jednak różnice między ekipami były tak nieznaczne, że wynik rywalizacji w playoffs trudno przewidzieć. W playoffs Senators mimo wszystko zaskakująco łatwo poradzili sobie z niedoświadczoną ekipą z Pittsburga, ale tam wystarczyło właściwie zaprezentować twardy, agresywny hokej, którego słabsi fizycznie gracze Penguins nie wytrzymali. Teraz sprawy mają się inaczej. Po drugiej stronie lodu staje doświadczony, zdyscyplinowany zespół New Jersey Devils, dla którego awans do drugiej rundy playoffs to dopiero wstęp do walki o to, co naprawdę ważne. "Diabły" mają na celu zdobycie Pucharu Stanleya i zrobią wszystko, żeby wyrzucić za burtę tej rywalizacji graczy ze stolicy Kanady. Defensywny styl gry Devils wydaje się być dla graczy z Ottawy trudniejszym wyzwaniem niż radosny hokej Penguins. "Diabły" też z pewnością nie przestraszą się fizycznej gry Senators i odpowiedzą tym samym.
Mimo wszystko to hokeiści New Jersey są faworytami tej pary. W drużynie Ottawa Senators wiele będzie zależeć od postawy kapitana - Daniela Afredssona i tego czy potrafi on poderwać swoich kolegów w trudnych chwilach, których pewnie w tej rywalizacji nie zabraknie. Devils są bowiem jak najbardziej w zasięgu zespołu z Ottawy, mimo znakomitej ostatnio gry Scotta Gomeza, Briana Rafalskiego i przede wszystkim Zacha Parise. No i wreszcie najważniejsze - Martin Brodeur. Wszyscy pytają jakiego "Marty'ego" zobaczymy w tej rywalizacji - tego, który wciąż jest uważany za najlepszego bramkarza świata, czy rozkojarzonego golkipera z pierwszych trzech spotkań przeciwko Tampa Bay Lightning?
Po drugiej stronie, w bramce Senators Ray Emery, enfant terrible zespołu. Jeśli będzie w stanie skupić się tylko na grze, powinno mu wystarczyć doświadczenia i pewności siebie, żeby dać drużynie wszystko co najlepsze. Z przodu najwięcej zależeć będzie od Dany'ego Heatley'a, Jasona Spezzy i Mike'a Comrie, ale "Senatorowie" nie są skazani tylko na nich. W razie niedyspozycji którejś z gwiazd ma kto ich zastąpić. Puchar Stanleya od 1993 roku nie znalazł się w posiadaniu kanadyjskiego zespołu. Gracze ze stolicy Kanady chcieliby to zmienić, ale najpierw muszą pokonać Brodeura i jego "Diabły". Natomiast prezydent i menedżer Devils Lou Lamoriello postawił wszystko na jedną kartę, zwalniając trenera Calude'a Juliena i obejmując stanowisko trenera. Żeby nie narazić się na śmieszność musi wygrywać. Najpierw z Senators.

W sezonie zasadniczym:
3 zwycięstwa Devils, 1 zwycięstwo Senators, bilans goli: 9-13




Konferencja Zachodnia:

Detroit Red Wings (1.)-San Jose Sharks (5.)

Statystyki sezonu regularnego:
Punkty: 113-107
Zwycięstwa: 50-51
Gole zdobyte: 254-258
Gole stracone: 199-199

Pierwsza runda playoffs:
Red Wings-Flames 4:2
Sharks-Predators 4:1

Zdecydowanie najciekawiej zapowiadająca się rywalizacja półfinałów konferencji. Detroit Red Wings znów wygrali Konferencję Zachodnią i znów pragną tytułu mistrzowskiego. Problem w tym, że drugiej rundy playoffs nie przeskoczyli od roku 2002. Wtedy zresztą udało się sprowadzić hokejowego "Świętego Graala" do Detroit. Tym razem przeszkodzić w tym postarają się hokeiści San Jose Sharks. Sezon zasadniczy nie był dla "Rekinów" tak udany jak mógłby być, patrząc na skład tego zespołu. Jedna pierwsza runda playoffs to prawdziwa demonstracja siły graczy z San Jose. Bez większego kłopotu (choć po twardej walce) uporali się z silnymi Nashville Predators dowodząc, że stać ich na bardzo dużo. Joe Thornton znów był tym graczem, którego kochają kibice Sharks, Yevgeni Nabokov bronił przyzwoicie, a Mike Grier dał drużynie niezbędną dawkę agresji i siły fizycznej.
Sharks zresztą wydają się w tej chwili najsilniejszym fizycznie zespołem w lidze. Red Wings natomiast przeciwstawić im mogą niezwykłe doświadczenie, zbilansowanie ataku i zabójczą konsekwencję taktyczną. Co wyniknie z tego połączenia? Najpewniej długa, być może siedmiomeczowa seria.

Problemem "Skrzydeł" może być kiepska postawa napastników, atak opiera się głównie na obrońcy Nicklasie Lidstromie (który to już raz?). Doświadczenie Chrisa Cheliosa, Lidstroma czy Dominika Haška może okazać się decydujące, ale Sharks mają w składzie m.in. Thorntona czy Billa Guerina o którym kiedyś Manny Legace powiedział, że gra w hokeja chyba od lat 40. Co daje przewagę Sharks? Wszystko co związane z walką i większa siła ofensywna (zwłaszcza jeśli Jonathan Cheechoo będzie zdrowy). Poza tym mają korzystny bilans gier przeciw Red Wings w tym sezonie. Co przemawia za Red Wings? Doświadczenie, zgranie i przewaga własnego lodu. Poza tym jednak Hašek wydaje się pewniejszy od Nabokova, zwłaszcza że jest w dobrej dyspozycji. I jeszcze jedno - Chris Chelios czy wspomniany czeski golkiper już wielu szans na Puchar mieć nie będą. Tak czy inaczej - przygotujmy się na wielki bój.

W sezonie zasadniczym:
1 zwycięstwo Red Wings-3 zwycięstwa Sharks, bilans goli: 9-18




Anaheim Ducks (2.)-Vancouver Canucks(3.)

Statystyki sezonu zasadniczego:
Punkty:110-105
Zwycięstwa:48-49
Gole zdobyte:258-222
Gole stracone:208-201

Pierwsza runda playoffs:
Ducks-Wild 4:1
Canucks-Stars 4:3

Podobnie jak w zeszłym sezonie na Zachodzie jest ciekawiej niż na Wschodzie. Tyle że wtedy ciekawie było z powodu sensacyjnych wyników, w tym jak na razie zainteresowanie budzą starcia najsilniejszych. Zespół Anaheim pozbył się ze swojej nazwy przydomka "Mighty", ale bez wątpienia "Kaczory" nadal są potężne. W pierwszej rundzie łatwo rozprawili się z zespołem z Minnesoty, w drugiej tak łatwo nie może być. Ich rywale, Vancouver Canucks stoczyli siedem ciężkich potyczek (ze słynnym meczem nr 1, trwającym łącznie ponad 5 i pół godziny) z Dallas Stars i głównie dzięki fantastycznej postawie Roberto Luongo awansowali. Oba zespoły mają pewne kłopoty z atakiem. Ducks zdobyli dotąd w playoffs tylko 21 goli, najmniej ze wszystkich 16 zespołów, a najwięcej punktów nie zdobył ten, na którego najbardziej liczą, Teemu Selanne, ale obrońca, Chris Pronger.

Również inna gwiazda ataku "Kaczek" Chris Kunitz zawodzi. W playoffs 2006/2007 nie zdobył jeszcze punktu! Jednak znakomita postawa zarówno w obronie jak i w ataku dwóch ofensywnych obrońców -Prongera i Scotta Niedermayera pozwoliła Ducks spokojnie przejść pierwszą rundę. W zespole Canucks z kolei przeciętnie poczynali sobie bracia Sedinowie, z tym że włączali się do gry wtedy, kiedy drużyna najbardziej tego potrzebowała (siódmy mecz ze Stars). Rywalizacja ta zapowiada się pasjonująco również ze względu na bramkarzy. Golkiper Canucks, Roberto Luongo stoczył już w pierwszej rundzie pojedynek z kapitalnie spisującym się Martym Turco. Obaj bronili znakomicie, ale to Luongo gra dalej. Po drugiej stronie zapewne rywalizację rozpocznie Jean-Sebastian Giguere, a w razie problemów zastąpić go może Ilja Bryzgałow. Pod nieobecność Giguere'a w pierwszych czterech spotkaniach z Wild Bryzgałow bronił bardzo dobrze, a kiedy startowy golkiper Ducks uporał się z problemami rodzinnymi i wrócił zaprezentował się jeszcze lepiej niż Rosjanin. To się nazywa kłopot bogactwa. Jeśli Canucks mają wyeliminować Ducks to Daniel i Henrik Sedinowie nie mogą sobie pozwolić na słabsze mecze. Muszą zaprezentować wszystkie swoje możliwości. Jeśli Ducks nie chcą do tego dopuścić to Niedermayer i Pronger muszą zneutralizować Sedinów, a Selanne pokazać, że wciąż potrafi wziąć ciężar gry na swoje barki wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebuje zespół.

Pytanie brzmi czy Canucks 2 dni po siódmym starciu ze Stars są w stanie zregenerować sie fizycznie na tyle, żeby stawić czoła kolejnemu trudnemu rywalowi. No cóż, nie mają wyjścia. W końcu to ćwierćfinał NHL.

W sezonie zasadniczym:
3 zwycięstwa Ducks, 1 zwycięstwo Canucks, bilans goli: 14-6

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.