Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Kultura > Książki > "Niby-dziennik" Zygmunta Mycielskiego

Pozycja materiału w rankingach:

55323 miejsce

Dział: Książki

Ocena: 0pkt

Oceń:

"Niby-dziennik" Zygmunta Mycielskiego

  • Źródło: Gość dnia
  • 2010-07-30 15:48
  • Odsłon: 1539
  • Komentarzy: 0

Zygmunt Mycielski, swoje zapiski, prowadzone jeszcze przed wojną, nazwał "Niby-dziennikiem" - bliższe są bowiem eseistyce niż kronice, choć autor żywo interesował się otaczającą rzeczywistością.


Fragmenty

1969
2 listopada
Nigdy się tak nie rozmawia, jak się pisze. Pisze się dlatego, żeby powiedzieć to, czego się nie mówi. Z muzyką jest to samo. Pisze się to, czego się nie mówi. Nawet to, czego się nie śpiewa. Muzyka instrumentalna przejęła rolę głosów niewyśpiewanych.
Warszawa, 21 I 1981
Na drugiej stronie
sztambuchu, który moja matka rozpoczęła w 1892 roku, wlepiona jest piękna fotografia pięknego dworu w Porembie, który mój dziadek Zygmunt Szembek sprzedał Józefowi Szembekowi. Wszystko to nie istnieje, spalone; zapewne jest staw, może kilka drzew?
Bywałem tam jeszcze, bawiąc się jako dziecko z Zuzą i Mariellą Szembekównymi. Zmarły tam one, przygarnięte po wojnie przez chłopów w jakiejś chałupie, gdzie hodowały kozę. Dom był duży, na stopie tego, co nazywano pańską rezydencją.
Pod tą fotografią napisała mama, w owym 1892 roku: „Naître, vivre et mourir dans la meme maison”, urodzić się, żyć i umrzeć w tym samym domu.
W tym zdaniu zawarte jest wiele ze świata, który mnie ukształcił, pomimo wszystkich moich ucieczek do Paryża, Wilna czy na Bukowinę, przed samą wojną. Dzisiaj w małym pokoiku patrzę na inny świat. Wczoraj kalifornijski gubernator Reagan wprowadził się do Białego Domu. Tutaj nasze dziwaczne polskie społeczeństwo wymiotuje tym daniem, które Rosja nam do zjedzenia podała. Rozmnożony nasz gatunek podważa to, co tworzyło esencję rodziny i czego widomym znakiem był dom: chłopa, firmy, osiadłej szlachty i pałaców pańskich, warsztatów, klasztorów i plebanii. Mrowisko się zaroiło, wyroiło; jesteśmy wszyscy cząsteczkami w płynie, który coraz bardziej jest potrząsany ogromną ręką, własną ręką, jakby z tychże cząsteczek powstałą. Możemy to nazwać ręką Boga, zawsze tego samego Boga, którego nie znamy, o którym mówimy, że umarł. Niebaczni na tę zbieżność, która ze śmiercią Boga łączy zgubę Rodzaju.

"Niby-dziennik"
Zygmunt Mycielski
ISKRY

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.