Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15248 miejsce

Niby komunizm, niby kapitalizm - Pekin A. D. 2007

Nadarzyła mi się taka wyjątkowa okazja, żeby polecieć w te wakacje do Pekinu. Nigdy mnie nie ciągnęło do Chin. Chiny to dla mnie wielka, szara plama w Azji i świadomość ogromnej liczby ludzi,

autostrady i drogi, drogi i autostrady / Fot. klara. majPo przylocie musiałam sobie jeszcze przypomnieć, że to nadal kraj komunistyczny. Fakt ten rodzi poczucie pewnego absurdu w percepcji miasta. Bo niby komunizm, ale kapitalizm, niby kapitalizm, ale komunizm.

osiedle w Pekinie / Fot. klara.majEchem epoki Mao jest, moim zdaniem, fakt, że to ogromne miasto jest nieprzyjazne człowiekowi - wielkie, betonowe osiedla, ogromne betonowe biurowce bez wyrazu i wielkie kilkupasmowe autostrady, przecinając miasto. Do tego wszędobylski smog. Kiedy nie ma słońca, miasto tonie w szarości. Jest szaro i smutno, jakoś tak dla mnie nierealnie. A obok wrze budowa gigantycznych obiektów na olimpiadę. Mia Farrow protestuje przeciwko olimpiadzie w Chinach głosząc, że wiąże się z tym nieposzanowanie praw jednostki. Ale kto przy zdrowych zmysłach przyjedzie na pierwszą lepszą budowę i sprawdzi warunki pracy setek robotników?

burzymy stare, budujemy nowe/ Pekin / Fot. klara.majZamknięte za murami, wymierające hutongi, gdzie kołacze się jeszcze jakieś ludzki wymiar egzystencji, wielkie megastory, silkmarkety z podróbkami Prady, nie mówiący po angielsku taksówkarze, jakiś smutek i nonszalancja w traktowaniu przybyszów. Chińczycy są zdecydowanie unfriendly, może za wyjątkiem turystów z głębi kraju, którzy bacznie przyglądają się obcokrajowcom, pokazują placem, chcąc się fotografować z blondynami.

świątynia Niebiańskiego Spokoju / Fot. klara.majZabytki Pekinu, jak np. Zakazane Miasto, to też potężny obszar, na którym wyrastają, jak w komputerowej grze, coraz to nowe, podobne do siebie, cesarskie siedziby. I znowu smog, te same kolory, te same faktury i te same architektoniczne rozwiązania. Dziwne. Nic nie wydało mi się szczególnie interesujące, może przez ten wszechobecny tłum? Może przez przygnębiający smog?

wszędzie ta olimpiada / Fot. klara.majJedyne, co dobre w Pekinie, to jedzenie. Przyrządzone na 100 różnych sposobów, nasycone, aromatyczne, niedrogie. Pyszne. Do tego jedzenie pałeczkami pozwala spróbować każdej potrawy (najlepiej chodzić do restauracji w towarzystwie kilku osób), zaspokoić głód, nasycić się smakiem, a nie przejeść. Szkoda, że u nas jada się widelcami, a królem wszystkich potraw jest smażony ziemniak i schabowy oraz ohydna sałatka colesław.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

emene, pojechałam z grupą przyjaciół, którzy byli w Azji kilkakrotnie i udało im się mnie przekonać, że taka podróż to nie kosmos i jest w zasięgu:D
dotarlismy nawet do Szanghaju:)
ale na podróze po prwincjach, nie starczyło mi odwagi, przynaję;]

lucky, tak chyba zrobie, bo dodałam do tego tekstu spro zdjęć, ale weszło tylko parę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus! Klaro wstaw galerie z Chin :) czekamy!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Awesome! Skąd sie tam wzięłaś Klaro :> ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

margit, absolutnie się z Tobą zgadzam!:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

zwiedzanie nowych miejsc to szczęście nawet jeśli w podsumowaniu okazuje się że nam się nie podobało :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.