Facebook Google+ Twitter

Nic co ludzkie nie jest mi przyjazne

Zamknę się w pudełku i będę czekał aż mnie ktoś rozpakuje. Jak czekoladkę. A potem rozpuszczę się, moje cukry zostaną rozłożone przez enzymy. Może nawet dam się strawić?

Ogólny ład świata został zaburzony. Kropla kawy przerwała monolog roztrzęsionej nastolatki, która z wdziękiem XIX-wiecznej szafy przekonywała mnie do kupna jogurtu z bakteriami. Jej słowa wydały się coraz mniej dostępne, zniknęły w dali. Spojrzałem wtedy na wytarty dywan mojego sumienia, na którym pojawiła się czarna plama, próbowałem ją usunąć. Nie pomógł nawet super odplamiacz z żywymi drobinami powietrza.

W sumie to nie dziwne, nawet powietrze zdaje się być martwe w konfrontacji z moim występkiem. Zrozumiałem wtedy, że chyba nie znajdę miejsca na żadnej z półkul. Pierwsza należy do tych, którzy potrafią strzelać w dziesiątkę. Właścicielami drugiej obwołali się ci, którym nie obce są kolacje spędzane na dworcach samotności. Poczułem ulgę.

Moja jedyna droga dostępu do społeczeństwa wodoodpornych markerów okazała się ślepą ulicą. Wyjątkowo atrakcyjne przyspieszenie, mała pojemność i ergonomiczny rozkład foteli okazał się zgubny. Zapomniałem o najważniejszym – pasażerach. Komu pochwalę się superczujnym czujnikiem parkowania, skoro po mojej lewej stronie nikt nie siedzi. Z drugiej strony mogę poczuć się komfortowo, jadąc z przeświadczeniem, że nikt nie będzie wpatrywał się w kierownicę, nikt nie będzie sprawdzał mnie. No bo w końcu, to ja jadę.

Dlaczego ktoś miałby mówić coś, mimo tego, że nie wie nic. Ja jestem panem życia i śmierci, to ja decyduję, czy skręcimy w lewo, czy w prawo. A jak poczuję silny zew natury, wywołany nadmiernym użyciem miętowych chusteczek, pojadę prosto. I zatrzymam się dopiero przy najbliższym zajeździe, gdzie w automacie za pięć złotych dostanę gumowy gwarant bezpieczeństwa (zakładać w stanie odpowiednim, używać tylko raz!). I gdy już zaspokoję swoje potrzeby, ruszę dalej, pozostawiając w tyle panią na różowym krześle.

Gdy dojadę, usiądę przy telewizorze, by następnego dnia obudzić się. Mała, szyba i czarna sprawi pewnie, że mój umysł trzeźwiej spojrzy na otaczającą rzeczywistość. Spędzę transcendentne kilka minut w toalecie i z plastikowym pakunkiem pełnym kanapek z naturalnie żółtym serem, ruszę do pracy. Opuszczę klatkę schodową sacrum i udam, że pragnę razem z resztą wtopić się w krajobraz miasta. Będę godnie statystował za osiem złotych za godzinę. Zostanę chwilę po pracy, żeby skorzystać z superszybkiego połączenia z wirtualnym światem, gdzie jestem królem, władcą, panem, a nawet panią. I będę się chełpił własną potęgą, która będzie trwała aż po wieki. Nagle na horyzoncie bezczelności pojawi się średniego wzrostu i sporej tuszy, mocno umalowany uzurpator, który rurą odkurzacza, niczym potężnym orężem, nakaże mi wrócić do świata plastikowej karty kredytowej, która nawet nie jest srebrna.

Łyknę wtedy mocno owocowego dropsa, przetrę zegarkowe szkiełko, poprawię pasek z dwoma wielkimi literami i dumnym krokiem opuszczę biuro. Zajmę swoją hermetyczną powierzchnię na tyle niskopodłogowego autobusu i resztą sił dowlekę się do osiedlowego spożywczaka osiedlowych rozterek, by dowiedzieć się, że mieszkam z kobietą, która wcale nie jest moją żoną.

Wrócę samotnie do swojego sektora w wielkim mrowisku miasta. Usiądę w wygodnym fotelu, który rok temu zdobyłem w promocji mebli. Pozwolę sobie na drobną ekstrawagancję - ściągnę skarpetki. Włączę prostokątne pudło rozwiązłości, by dotknąć opuszkiem palca życiorysu wielkiej gwiazdy, która błyszczy tak mocno, jak moje zęby po piątym zabiegu wybielania. Jak oni to robią, że po prostu mogą?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

plus, oczywiscie

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Z drugiej strony tej pani w ogóle nie ma, wpada tylko co jakiś czas, by poplamić mój dywan."
Z tekstu wynika, że chodzi tu o wytarty dywan Twojego sumienia, w rzeczy samej.

Czyżbyś zamierzał skończyć na lenteksie? Bo wiesz zapewne, drogi Radomirze, że sumienie, podobnie jak komórki nerwowe, nie regeneruje się? I nie mow mi, że z komórkami tymi jest inaczej, też niekiedy Discovery oglądam, jednakowoż co do sumienia byłabym ostrożniejsza.
Zatem nie pozwól, Radomirze, tej niegodziwej kobiecie niszczyć Twego sumienia, niech wpada do kogo innego, bo, w rzeczy samej, skończysz na gołych dechach, albo jeszcze gorzej, na wylewce samopoziomującej.

"Bo to mój osiedlowy sklep. I jakby nie patrzeć jestem jego częścią"
Którą? Rzecz wymaga precyzji, rozumiesz. Ja np. czuję się częścią Wszechświata, Tą Najważniejszą, w rzeczy samej. Pozwala mi to z łagodnością i zrozumieniem podchodzić do spraw moich bliźnich, ktorzy tego zaszczytu JESZCZE (mentalnie) nie dostąpili.

Zaintrygował mnie jeszcze ten fragment:
"Gdy dojadę, usiądę przy telewizorze, by następnego dnia obudzić się. Mała, szyba i czarna sprawi pewnie, że mój umysł trzeźwiej spojrzy na otaczającą rzeczywistość."

Sądzę, Radomirze, że pseudonimy należy pisać z wielkiej litery. Widziałabym zatem to tak: "Mała, Szyba i Czarna". No i powinno też być "sprawią", chyba że niewłaściwie zrozumiałam Twój, Radomirze, przekaz.
pozdr.
A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ poetycko - egzystencjalne dumanie nad rozrzuconymi skarpetkami. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za pozwoleniem Bodka, stawiam plusa za "klimacik", ten plus pewno bedzie zapisany niewidocznym tuszem, ale za to czarodziejskim :na dobry poczatek pisania. Ja w Pana wieku miałam juz na koncie pierwsza nagrode literacka, więc trochę znam sie na rzeczy i dobrze Panu rokuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odpowiadam więc:
1. Rozwiązłość jest elementem życia, które zresztą uatrakcyjnia je. Zadaniem telewizji jest więc obserwować, zapisywać, pokazywać. Telewizja sama w sobie rozwiązłą nie jest, dopiero wkład człowieka w jej działalność czyni ją takową. Rozwiązłość, to nie tylko obraz, to także rzeczywistość, której nie widzimy na ekranie, a która po prostu jest. Zgodę się, że telewizor jest przydatny, chociażby wtedy, gdy w domu nie ma pani-żony.
2. Bo to mój osiedlowy sklep. I jakby nie patrzeć jestem jego częścią, zresztą, gdyby nie moje wizyty w tym sklepie, to kto dostarczałby mi takiej życiowej rozrywki...
3. Pani nie ma gdzie mieszkać, trzeba więc jej pomóc. A zdarzają się przecież dni, gdy taka pani jest bardzo potrzebna, ot gdy trzeba chociażby coś ugotować. Z drugiej strony tej pani w ogóle nie ma, wpada tylko co jakiś czas, by poplamić mój dywan.

PS A pana Bodka posadziłbym na ławeczce przed tym spożywaczakiem. Niby nie bierze udziału, a patrzy i burczy pod nosem :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja dam plusa, bo podoba mi się, że młody facet jest i mlodym, i gniewnym, bo takim jest, w rzeczy samej.
Jednakże, wnikliwa lektura skłoniła mnie do zadania kilku pytań:
1. Dlaczego TV nazywasz pudłem rozwiązłości, jeżeli tak naprawdę jest to przydatny aparat do przepowiadania pogody? Dzięki niemu ja wiem, mniej więcej chociaż, jakie buty jutro włożyć.
2. Jeżeli Twój osiedlowy sklep sprzedaje roztterki, to dlaczego korzystasz z jego usług?
3. A jeżeli bez Twojej wiedzy i zgody zamieszkała z Tobą jakaś niesympatyczna pani, to dlaczego nie poprosisz jej, by sobie poszła?O ile to Twoje mieszkanie, w rzeczy samej, bo jak jej, to Ty musisz sobie pójść.
pozdr.
A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jednak wole Philipa Dicka, choc sa takie momenty w tym opowiadaniu, które --na moment--łapia klimat "odjazdu" w para- wirtualna lekkosc bytu , ale stylistyczne niezdecydowanie narratora (ironia, czy szalenstwo) rozmywa ten klimat. Jednak--gdybym mogła--dałabym plusa na dobry początek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zbigniew Herbert powiedział w jednym z udzielonych wywiadów: "Płynie się zawsze do źródeł pod prąd, z prądem płyną śmiecie".
(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Samotność w tłumie istnień. Rozumiem aż za dobrze. Plus za interesujące, choć podejrzewam nie dla każdego przejrzyste, podsumowanie Człowieczej Samotności Bytu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

nic z tego nie rozumiem, ale plus za seans zdejmowania skarpetek;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.