Facebook Google+ Twitter

"Nic innego nie mogłam zrobić". O "Ali z Elementarza" w Teatrze Żydowskim

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2011-10-20 08:13

Czasami nic innego nie można zrobić, tylko spisać wszystkie dręczące nas koszmary, aby uwolnić złe demony z przeszłości. Uważam, że wspomnienia Aliny Margolis-Edelman są właśnie taką terapią autorki. Dla niej i wielu jej rówieśniczek.

skan okładki "Elementarza" Mariana Falskiego / Fot. autorO bohaterce i autorce książki powstał już film dokumentalny, więc teatralny spektakl wydaje się naturalnym dopełnieniem. Przedstawienie Agnieszki Glińskiej jest imponującym przedsięwzięciem. Siedząc przy długim, przykrytym białym obrusem stole, spoglądałem w twarze przybyłych do Teatru Żydowskiego widzów. Czekały ich całkiem nowe przeżycia na niecodziennym spektaklu, bo tym razem mieli usiąść razem z aktorkami, patrząc na nie "en face", a z profilu, a nawet oglądając tylko ich plecy.

Tak się dzieje podczas każdej wspólnej biesiady. Zaproszeni na próbę czytaną Ali z Elementarza - wspomnień "wielkiej duchem i sercem" - widzieli dokładnie to, co opisałem. Zapewne właśnie z tej pierwszej książki mała Alinka Margolis, córka lekarki, uczyła się liter alfabetu. Dopiero później poznała w swoim życiu tak bardzo zafascynowanego nią autora. Wspomni o tym, jak na marginesie "Elementarza" otrzymała osobisty wpis Mariana Falskiego, dla którego była wzorem człowieka oddanego pracy na rzecz bliźnich. W swoim egzemplarzu Elementarza, wpisał dla niej dedykację.

zeskanowana okładka "Elementarza" Mariana Falskiego / Fot. skanBiografia bohaterki nadawałaby się na odrębne dzieło; tu wspomnę tylko, że w czasie wojny przebywała na terenie warszawskiego getta, była uczennicą i pielęgniarką w Żydowskiej Szkole Pielęgniarek oraz uczestniczką powstania w getcie. Odznaczona została Krzyżem Walecznych. Po wojnie pracowała jako lekarz pediatra i zajmowała się dziećmi chorymi na cukrzycę. Była też założycielką poradni dla dzieci z chorobami nerek oraz ośrodka leczenia cukrzycy dziecięcej w Rabce. Za jej działania na rzecz najmłodszych, została Kawalerem Orderu Uśmiechu. Była żoną Marka Edelmana, ostatniego przywódcy powstania w getcie. Zmarła w Paryżu i tam spoczywa na cmentarzu ekumenicznym w Bagneux.

"Ala z elementarza", to relacja młodej dziewczyny z getta, pielęgniarki, która jak wiele innych, opuszcza szkolny internat, wyprawiając się na niebezpieczne ulice getta i okupowanej Warszawy. Agnieszka Zawadowska przywołała w swojej scenografii dawne klimaty, aranżując piwniczne wnętrza w przestrzeń przypominającą przedwojenny bar - miejsce pełne pożółkłych fotografii, plakatów, tabliczek informacyjnych i butelek z gumowymi korkami przytrzymywanymi na drucianych sprężynkach. Flakony napełnione wodą stały na stole przed każdą z postaci czytających obszerne fragmenty wspomnień Aliny Margolis-Edelman, żony Marka Edelmana, ostatniego przywódcy powstania w getcie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

teatroman
  • teatroman
  • 21.10.2011 12:05

Byłem tam, byłem... Co roku tam jestem

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.10.2011 09:15

Tak, jak podczas festiwalu Singera na ul. Próżnej?

link

link

Komentarz został ukrytyrozwiń
teatroman
  • teatroman
  • 21.10.2011 09:11

A to byłby też ciekawy spektakl z Polakami po jednej stronie stołu i Żydami po drugiej. Mogli by się spierać o historię, wymieniać opinie, licytować, kto jest winien a przy tym jeść i pić... Ciekawe, co?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.10.2011 13:25

Nie oglądałem tego filmu, ale wiem, że na przeglądzie w Koszalinie otrzymał wyróżnienie Jury w kategorii: krótkometrażowy film dokumentalny dla Edyty Wróblewskiej za film "Ala z elementarza". Producentem jest Studio Filmowe KALEJDOSKOP.

Komentarz został ukrytyrozwiń
4843
  • 4843
  • 20.10.2011 13:21

Ciekawe, gdzie można obejrzeć wspomniany film dokumentalny... Może jest gdzieś na You Tube?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.10.2011 12:50

No, niestety na tym spektaklu, a właściwie próbie czytanej, muzyki brak... Co wcale nie oznacza, że to źle, bo właściwie padają tam tak dramatyczne teksty, że wszelkie ozdobniki czy akompaniament wydają się nie na miejscu. Jak pisał J.W.Goethe: "W ograniczeniu tkwi Mistrz". Agnieszka Glińska ze swoją formułą spektaklu, istotnie trafiła w dziesiątkę.

Komentarz został ukrytyrozwiń
6567
  • 6567
  • 20.10.2011 12:46

Ktoś w tej rubryce pisał, że nie znosił musicali. Na tej scenie musical cieszy się niezmienny powodzeniem. Nie ma na tym świecie bardziej muzykalnych ludzi, niż klezmerzy i ich artystyczne towarzystwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń
teatroman
  • teatroman
  • 20.10.2011 12:16

Może teraz redakcja W24 częściej będzie otrzymywać darmowe zaproszenia na spektakle Teatru Żydowskiego. Warto propagować na naszych łamach działalność tego zespołu?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.10.2011 10:29

Bardzo proszę redaktora, który bez konsultacji ze mną zmienił tytuł i umieścił zdjęcie grobu Marka Edelmana u wykasowanie tej ilustracji, bo nie ma ona związku z artykułem i recenzją

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.