Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil
Czy Sienkiewicz ściśle trzymał sie kart historii? Gdzie w Trylogii mamy do czynienia z faktami, a gdzie fantazja twórcza pisarza przenosi nas w świat legend i mitów?
Zobacz także:
Artykuły
(77)
Galerie
(10)
Średnia ocen
(4.75)
Wiek: 48 | Miejscowość: Hameln | Kraj: Niemcy
O mnie: Gdyby ludzie rozmawiali tylko o tym, co rozumieją, zapadłaby nad światem wielka cisza... Albert Einstein
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Danuta Dobryńska 26.05.2012 14:01
Powiedzcie mi czy to prawda. W mojej rodzinie chodzą pogłoski , że niegdyś mój praprapraprapradziad jechał przez gęstą puszczę (podczas potopu szwedzkiego) i zobaczył piękna dziewczynę oczywiście w jego wieku.nagle usłyszał tupot koni. podjechał do niej i powiedział , że nadjeżdżają wrogowie. Pojechali dalej w puszczę. jednak zabłądzili i dojechali gdzieś do rzeki. Smażyli ryby i jeździli po tej puszczy i szukali drogi powrotnej. Po paru dniach znaleźli ją. Ale mój przodek zakochawszy się w niej i przyjeżdżał do niej . wzięli ślub. Gdy Turcy szli na Polskę to ona była w ciąży , a on o tym nie wiedział. Poszedł na wojnę i zginął.
ja 12.01.2011 15:51
"okres czasu"!? Chrystusie Nazareński Królu Żydowski...
Marta Wieszczycka 25.05.2008 05:10
To jest autentycznie ciekawe. Plus uczciwie zarobiony :)
Barbara Chocianowicz-Markiewicz 21.11.2007 15:13
(+) przeczytałam jednym tchem. Dobra robota - rzetelny materiał, świetnie przedstawiony;
a co do Baśki to muszę zgodzić się ze zdaniem Beaty B. to jedyna udana postać kobieca u Sienkiewicza :)
Mir Nalezińskí 25.05.2007 07:58
Mity upadają. Dowódca Orła zrejterował z placu (akwenu) boju, zaś bohaterskim obrońca Westerplatte okazał się inny oficer... Nawet bohaterów mamy coraz mniej...
Marcin Rzeczkowski 25.05.2007 01:46
Plus. Rzetelny, ciekawy tekst. Przeczytałem go z wielkim zainteresowaniem.
Dodałbym, że Michał Wołodyjowski był, z tego co pamiętam, wiśniowiecczykiem. Gdzieś kiedyś, na fali zainteresowania Trylogią, wyczytałem, że Sienkiewicz prawdopodobnie połączył w "Potopie" obu Wołodyjowskich tym dialogiem z Kmicicem "Właściwie to ja jestem Jerzy Michał...", żeby móc wprowadzić Kamieniec. Ów Michał miał być już trochę wiekowy - i tyle pamiętam.
Zabiła mnie jeszcze swego czasu informacja, że mężami pani Wołodyjowskiej byli właśnie ci panowie, o których wspomina stolnikowa Makowiecka, że smalili cholewki, a później umarli...
No i to Krystynie W. Krzyśka Ketlingowa zawdzięcza swoje imię.
Natomiast wysadzenie Kamieńca Podolskiego... załóżmy, że świadome, jak u Sienkiewicza. Zawsze mnie zastanawiało, co jest bardziej patriotyczne: zginąć, a nie oddać twierdzy, czy ocalić 500-800 zaprawionych w bojach żołnierzy, którzy przydaliby się gdzieś indziej? Sienkiewicz asekuruje się tym "Ach, Ketling pospieszył się zanadto"... ale ja wciąż tu pokrzepienia nie widzę.
Miłka Wojtkowiak 24.05.2007 14:37
Ech, gdzie ten tekst? Gdyby nie fakt, że wystawiłeś mi komentarz, przeoczyłabym go, a byłaby to wielka szkoda (dla mnie:)) Plus:)
Autor usunął profil 24.05.2007 12:04
Beata_B: niestety... Krystyna Wolodyjowska nie miala "dziarskiego charakteru hajduczka" :-) Po smierci Wolodyjowskiego walczyla jak lwica o spadek po nim (coz, byla kobieta praktyczna) :-), nastepnie wyszla po raz piaty za maz za nie tak wojowniczego Dziewianowskiego... Ich prapraprawnuk profesor Marian Kamil Dziewianowski zmarl w 2005 roku w Stanach.... ale to juz chyba surowiec na inny artykul :-) Pozdrawiam
"Kościół naszym domem" - Piekary Śląskie - 27 maja 2012 r.
(odsłon: +545)