Facebook Google+ Twitter

Nici z końca swiata

I znowu nic nie wyszło. Kolejni wizjonerzy, szamani, wieszcze i mądrale zostali sprowadzeni do parteru. Ich przepowiednie legły w gruzach, rujnując wiele karier żerujących na ludzkiej naiwności i zwykłej głupocie.

W okresie poprzedzającym 21 grudnia, mieszkańcy planety Ziemia zachowali totalny spokój. Histerie i lamenty nawiedzonych grup były znikome, bez realnego wpływu na zachowania całej populacji. Nawet najbardziej głośni przywódcy, wieszczący koniec, nie zdołali poruszyć ludzkości. Zdecydowana większość zdarzeń szła więc utartymi schematami.

Na Wall Street jak zawsze spekulowano, fortuny powiększały się lub malały, światowe banki zarabiały kolejne miliardy miliardów dolarów, euro, juanów czy jenów, ludzie ginęli na lokalnych wojnach, zamachach samobójczych, w katastrofach i wypadkach, lub zabici przez choroby, politycy skakali sobie do oczu, a katastrofa polskiego Tu-154 nadal obrastała w kolejne wątki. Nie ogłoszono powszechnej amnestii dla więźniów a opozycje polityczne nie padły w ramiona aktualnie rządzących, nadal ostrzegając przed końcami lokalnych światów, będących efektem pracy miejscowych rządów.

Media podejmowały próby rozniecenia przerażenia i strachu, lecz wobec powszechnego spokoju i braku zainteresowania musiały skapitulować. Nic więc nie wyszło z planów bezpośrednich transmisji z końca świata, chociaż śmiem podejrzewać, że pod względem technicznym wozy transmisyjne były gotowe wyruszyć na każdy sygnał nadciągającego końca.

Zapewne spora grupa Kowalskich, Smithów, Andersonów, Mullerów, Kovacsów dokonała strategicznych zakupów „na wszelki wypadek”. Mąka, cukier, sól, konserwy, baterie, leki i opatrunki, woda i napoje, amunicja. Część z nich zbudowała nowe przydomowe schrony lub zmodernizowała te z lat zimnej wojny, inni przemieścili się do miejsc uznawanych za oazy, gwarantujących przetrwanie. Część polityków założyła, że przetrwa wszelkie końce świata i przymierzała się do nowych wielkich ról w nowym świecie.

Zaobserwowano wzmożoną aktywność seksualną, lecz prawdopodobnie miała na to wpływ sroga zima na północnej półkuli. W myśl hasła : nadchodzi ciężka zima, czas się zakochać - we dwoje cieplej.

Jak do tej pory,opozycja polityczna w Polsce zachowała powściągliwość. Nikt jeszcze nie zarzucił premierowi, że Nawet końca świata nie potrafi przeprowadzić . Główne postacie polityczne zostały zagonione do świątecznych domowych prac:lepienia pierogów, ubijania karpia, krojenia sałatek i oprawiania choinki. Oznacza to, że w ciągu najbliższego tygodnia spokój i cisza zapanuje na scenie politycznej, a to dużo lepsze od wszelkich końców świata.
Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.