Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9224 miejsce

"Niczyj syn" Arsena Ostojića na festiwalu "Lato Filmów"

Arsen Ostojić, reżyser filmu "Niczyj syn", spotkał się z widzami po projekcji w kinie Luna, 10 lipca, w ramach festiwalu "Lato filmów" w Warszawie. Film startuje w konkursie głównym festiwalu na najlepszy scenariusz.

 / Fot. Niczyj syn"Niczyj syn" należy do dzieł, które podejmują próbę konfrontacji widza z najnowszą historią. Historią, która jest częścią jego biografii. Chorwacki film opowiada o Ivanie, weteranie wojennym, który stracił podczas pobytu w obozie jenieckim nogi. Serbscy strażnicy rozkazali więźniom przebiec przez pole minowe. Ivan po powrocie, podobnie jak większość kolegów, cierpi na PTSD, czyli zespół stresu pourazowego. Objawia się on u niego specyficznie, śpiewa serbskie piosenki zapamiętane z obozu. To natarczywe powtarzanie wiąże się każdorazowo ze skandalem, Ivan rozbudza bowiem w Chorwatach najgorsze wspomnienia. Jest bity, odwożony do więzienia, wreszcie trafia do szpitala psychiatrycznego. Tu, w towarzystwie innych cierpiących na PTSD byłych żołnierzy, dokonuje aktu autodestrukcji, właśnie za pośrednictwem swoich serbskich piosenek. Towarzysze z sali szpitalnej mordują go, nie mogąc znieść ciężaru wspomnień, które przywołuje piosenka.

Ivan i jego towarzysze nie są jednak jedynymi ofiarami minionej wojny. Właściwie wszyscy bohaterowie odczuwają rany przeszłości. Ojciec bohatera, Igor, kandydat w wyborach do parlamentu, morduje serbskiego komendanta policji, który więził go przed laty. Matka zabija swojego byłego kochanka, który szantażem wymuszał jej uległość i który jest biologicznym ojcem Ivana. Koszmar wojny trwa. Zwykli ludzie posuwają się do zbrodni, aby zatrzeć koszmary przeszłości. - Publiczność w Chorwacji rozpoznaje w tym filmie wiele nawiązań do powojennej sytuacji politycznej. Słowa, które padają na wiecach wyborczych bohatera, są bardzo podobne do prawdziwych haseł polityków. Duchy przeszłości z reżimu lat 70. są także częścią chorwackiej rzeczywistości - powiedział reżyser podczas spotkania z widzami po seansie.

Reżyser wychodzi poza perspektywę narodową, nie wartościuje, nie faworyzuje żadnej nacji. Dlatego możemy współczuć zarówno Serbowi próbującemu zmazać z nagrobka syna piętnujące napisy, Bośniakom, których wracający Serbowie zamierzają wyrzucać ze swoich domów, jak i Chorwatom. - Wydaje mi się, że jako reżyser zawsze muszę kochać swoje postaci. Lubię umieszczać je w ekstremalnych sytuacjach i sprawdzać, do czego są zdolne. Nie sądzę, że istnieją czarno-białe charaktery. Każdy niesie swoją prawdę, która nie pozwala go jednoznacznie określić - mówi Arsen Ostojić.

Film zamknięty jest klamrą w postaci piosenki grupy rockowej Ivana, która została nagrana na rok przed wojną. Nagranie kończy się stwierdzeniem, że za rok grupa wystąpi w MTV. Po roku jednak wybucha wojna, Ivan traci nogi. Dzieło jest zapisem straconego pokolenia, które zamiast wtajemniczenia w życie, doznało inicjacji śmiercią. I śmierć prześladuje weteranów dopóki nie uczynią jej zadość samobójstwem. - Po wojnie około tysiąca weteranów chorwackich popełniło samobójstwo - stwierdza reżyser.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.