Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

32314 miejsce

Dział: Moje Trzy Grosze

Ocena: 71pkt

Oceń:

Niczym szmaty


Przepisy polskiego prawa gwarantują osobom niepełnosprawnym daleko idącą pomoc. Podobnie jak werbalne deklaracje ludzi odpowiadających za ich realizację.

Przepisy polskiego prawa gwarantują osobom niepełnosprawnym daleko idąca pomoc. Podobnie jak werbalne deklaracje ludzi odpowiadających za ich realizację. Bezpośrednio zainteresowani stając twarzą w twarz z urzędem i jego przedstawicielami, niejednokrotnie czują się jak istoty niższego rzędu. Bo ten, kto zasmakował władzy chętnie zrobi z drugiego człowieka szmatę.

Styczeń 2009. Urząd Pracy w Lublinie. Na ścianach liczne plakaty informujące o programach pomocy osobom bezrobotnym i niepełnosprawnym: o programach unijnych, aktywizacji zawodowej, ofertach pracy, szkoleniach, dotacjach na uruchomienie działalności gospodarczej.

Rejestracja osób niepełnosprawnych - czwarte piętro

Małgorzata jest po czterech operacjach kręgosłupa. Porusza się z trudnością. Każdy krok, dłuższe siedzenie, sprawiają ból. To wyklucza pracę w normalnym trybie. Jednak chce spróbować. Czuje się młodo. Ma pasję i chęć do życia. Mąż jest wyrejestrowanym bezrobotnym bez prawa do świadczeń. Wychowując trójkę nieletnich dzieci, wiodą życie na skraju nędzy. Małgorzata wstydzi się prosić o pomoc. Po latach leczenia i uzależnienia od innych osób, nie było jej łatwo pojawić się w tym budynku.

Obszerny pokój zajmują trzy osoby. Kiedy Małgorzata wchodzi do środka nikt nie reaguje, pomimo iż śmiało i głośno mówi: "dzień dobry". Jedna z pań, na oko pięćdziesięcioletnia, śledzi monitor, inna, młodziutka brunetka, przegląda i układa papiery. Siedząca przy biurku po prawej, farbowana blondynka konsumuje drożdżówkę. Później okaże się, że jest p.o. kierownika działu. Małgorzata długo jechała zatłoczonym autobusem. Sporo czasu zajęło dojście z przystanku do urzędu i dotarcie do odpowiedniego pokoju. Mijała druga godzina od czasu gdy wzięła ostatnią dawkę leków przeciwbólowych i kręgosłup zaczynał już boleśnie dawać o sobie znać.

Co powinna teraz zrobić. Usiąść? Ale gdzie? Przy którym biurku? Trzeba coś powiedzieć i przerwać to zapracowane milczenie.
- Chciałabym się zarejestrować...
- Proszę usiąść - słyszy - więc siada przy najbliższym biurku.
Brunetka - chyba stażystka - patrzy na nią uważnie.
- Proszę usiąść przy tamtym biurku - wskazuje miejsce naprzeciw blondyny.
Przesiada się i czeka. Pięć, może więcej minut. W tym czasie przygotowuje wszystkie skrzętnie zabrane z domu dokumenty. Sprawdziła w internecie co powinna mieć przy sobie.
Wreszcie urzędniczka popija herbatę, podnosi głowę i mówi.
- Zastępuję inną osobę, która tutaj zwykle przyjmuje interesantów.
- Chciałabym się zarejestrować - powtarza niepewnie Małgorzata. Zastanawia się co też może oznaczać taki wstęp - przyniosłam dokumenty - dodaje.
- Proszę wypełnić wniosek - blondyna podaje formularz i zagłębia się w lekturze obszernego segregatora.

Zobacz także:

Mariusz Raniszewski OFFline profil autora

Autor: Mariusz Raniszewski

Napisz do autora

Artykuły (22) Galerie (2) Średnia ocen (4.60)

Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 45

Sortuj komentarze:

Henryk Kokot 07.03.2010 14:07

Ocena: Ocena pozytywna 97 Ocena negatywna 67

"Rejestracja osób niepełnosprawnych - czwarte piętro"!!! To kwintesencja podejścia urzędników do społeczeństwa. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mariusz Raniszewski 07.03.2010 13:45

Ocena: Ocena pozytywna 73 Ocena negatywna 69

Czyżby to, co prywatne tak perfekcyjnym było? Lepiej działa - fakt, aczkolwiek niekoniecznie. Nie ma jednak mojej zgody by za moje podatki utrzymywać nieuprzejmych i niedouczonych nierobów. Plakaty skoro wywieszane w miejscu przez kogoś firmowanym stanowią część "misji" tegoż miejsca. W tym wypadku - urzędu. Chyba, że mamy wyraźnie określone, że mamy do czynienia z reklamą, a tej jak wiadomo nie zawsze po drodze z obiektywną rzeczywistością.

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 07.03.2010 13:36

Ocena: Ocena pozytywna 82 Ocena negatywna 70

O wystrój Urzędu zadbali Ci, którzy plakaty "piszą", a organizacja urzędu póki co nie da się sprywatyzować tak, by stała się towarem ... ot i problem ... i to problem, który realnie boli ...

Pani Małgosi proponuję nie czekać, aż ją ktoś zaprosi, by usiadła ... biuro państwowe to trochę jak samoobsługa... odsprzedaję sprawdzone metody własne :)

Z pozycji obserwatora życia nieźle widać ... Serdecznie pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 07.03.2010 13:15

Ocena: Ocena pozytywna 78 Ocena negatywna 75

Tiaaak... Po prostu scyzoryk się w kieszeni otwiera. Artykuł świetny i trafnie oddaje klimaty w takich urzędach. Niczym szmaty - to mało powiedziane. Każdy, kto musiał zetknąć się z urzędnikami i urzędami tego typu - ma swoje, niefajne doświadczenia. Mnie pewna pani urzędniczka odprawiła z kwitkiem, ponieważ w starym dowodzie osobistym (już, na szczęście wymienionym) nie miałam pieczątki z miejsca pracy, które opuściłam... dwadzieścia lat temu. Sprawa braku pieczątki miała się akurat nijak do sprawy, z którą przyszłam do rzeczonego urzędu. Po prostu podpadłam urzędniczce, ponieważ zbyt pewnie się zachowywałam... :) Pokazała - kto tu rządzi. I tak właśnie prawdopodobnie było w opisywanym przypadku pani Małgorzaty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Krzysiak 07.03.2010 12:46

Ocena: Ocena pozytywna 79 Ocena negatywna 89

Samo życie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.