Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Cywilizacja > Zwierzęta > (Nie)bezpieczny żółwik czyli jak uchronić dziecko przed atakiem psa

Pozycja materiału w rankingach:

10287 miejsce

Dział: Zwierzęta

Ocena: 132pkt

Oceń:

(Nie)bezpieczny żółwik czyli jak uchronić dziecko przed atakiem psa


Zajęcia edukacyjne dla dzieci uczące postępowania przy spotkaniu obcego psa są potrzebne w naszym kraju, gdzie często spotykamy zwierzęta biegające samopas. Częstym elementem zajęć jest nauka postawy ochronnej tzw. żółwika. Czy słusznie?

 / Fot. PAP/EPA/ANDREW GOMBERT„Dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło” - mówi znane porzekadło o intencjach, które mogą mieć opłakane skutki. Zajęcia edukacyjne dla dzieci typu „Bezpieczny kontakt z psem” są jak najbardziej potrzebne w naszym kraju, ponieważ psy biegające samopas są na porządku dziennym. Umiejętność odpowiedniego zachowania się może ochronić dziecko przed atakiem i ranami, a nawet przed śmiercią. Większość ataków psów kończy się jedynie pogryzieniem mniej lub bardziej dotkliwym. Ataki śmiertelne są wyjątkiem, ale zdarzają się. Dowodzi tego wypadek w Katlewie z 21 lutego 2011 r. gdzie 3 psy zagryzły chłopca w pobliżu placu zabaw. Dlatego wiele fundacji i organizacji uczy jak zachować się gdy atakuje pies. Niestety często - nawet na zajęciach prowadzonych przez służby mundurowe - dzieci w przypadku zagrożenia ze strony psa uczone są przyjmowania postawy, która nie jest bezpieczna - tzw. żółwika. Nie udało mi się dotrzeć do materiałów źródłowych i twórców "żółwika". Giną w mroku historii. Wiem jedno: byli to teoretycy, a nie praktycy. Teoretycznie żółwik spełnia swoją funkcję i chroni istotne dla życia organy i arterie. Niestety, tylko teoretycznie. Posiada bowiem kilka wad:

1. Wadą dyskwalifikującą żółwika jest jego niestabilność. Dziecko w pozycji żółwika bardzo łatwo jest przewrócić na bok. Nie jest potrzebna zbyt duża siła, w związku z czym dokona tego nawet średniej wielkości pies. W warunkach rzeczywistych, w przypadku psa atakującego z impetem, może dokonać tego nawet mniejszy pies. Dziecko upadnie zarówno gdy pies je popchnie czy uderzy, jak i gdy pociągnie. A kiedy dziecko upadnie na bok odsłania się dostęp do twarzy i gardła. Co gorsze, splecione na karku ręce uniemożliwiają odruchowe zasłonięcie się przed atakującym psem...

2. Wadą żółwika jest nienaturalna pozycja ciała. W związku z tym pozostawanie w niej dłuższy czas jest uciążliwe. A pies zainteresowany ofiarą nie odchodzi od razu. Nawet kilkanaście minut może obwąchiwać, próbować szarpać czy chociażby okrążać. Proszę zrobić eksperyment ile dziecko wytrzyma bez ruchu w pozycji żółwika. A każdy ruch to impuls ponownie pobudzający psa! Jeśli zaś dziecko zmieni pozycję bo np. ścierpły mu nogi lub gdy ugryzie je pies, to nie mamy już teoretycznie szczelnego pancerza żółwia...

3. Wadą jest też czas przyjmowania postawy żółwika. Właściwie zrobiony żółwik to koordynacja wielu ruchów. Należy: spleść ręce palcami do wewnątrz, schować kciuki do środka, założyć ręce na kark, przedramionami osłonić uszy i policzki, złączyć nogi, uklęknąć, przysiąść na piętach, a następnie pochylić się przyciągając głowę do kolan. Ważne jest aby jak najbliżej i mocno przycisnąć do siebie wszystkie części ciała, bo tylko wówczas stworzą one „skorupę żółwia”. Dzieciom w stresie może to sprawić problem. Dlatego nie wystarczy pokazanie i objaśnienie celu takiej postawy. Dzieci muszą ją ćwiczyć, aby mieć szansę zdążyć stać się żółwikiem nim dopadnie je pies...

Zobacz także:

Włodzimierz Cioć OFFline profil autora

Autor: Włodzimierz Cioć

Napisz do autora

Artykuły (11) Galerie (3) Średnia ocen (4.77)

Wiek: 50 | Miejscowość: Bydgoszcz | Kraj: Polska

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 14

Sortuj komentarze:

zośka

zośka 22.11.2011 20:53

Ocena: Ocena pozytywna 5 Ocena negatywna 5

jestem bardzo wzruszona zainteresowaniem Pana Redaktora moim blogiem... nie sądziłam, że może on zainteresować tak światły umysł.
Rzeczywiście, dopiero teraz w tekscie artykułu znalałam jedno zdanie mówiące o tym że podczas tych zajęc nauka dzieci jak postępować w obecności obcego psa jest potrzebna, co nie oznacza jednak jeszcze, ze to czynicie. Reszta jak i sam tytuł poświęcona jest naleśnikowi, więc to skupia uwagę. Tak uczę dzieci pozycji żółwika i wiem , że poźniej nauczycielki ćwiczą ją z nimi podczas zabaw ruchowych, ale jak wposmniałam na swoim blogu nie na to kładę główny nacisk. Poza tym nie tylko obce psy bywają zagrożeniem dla dzieci. często niewłaściwe postępowanie z własnym czworonogiem prowadzi do niebezpiecznych sytuacji... a w moim przekonaniu pokładanie się na psie czy zakładanie mu spinek, szlików i chustek to właśnie prowokowanie takich sytuacji...Ale u mnie na blogu Włodku nie znajdziesz takich zdjęć.

Komentarz został ukrytyrozwiń
obserwator

obserwator 22.11.2011 20:15

Ocena: Ocena pozytywna 3 Ocena negatywna 12

czyżby personalny atak na Zośke, a nie polemika wskazywał, ze ma rację?
"Z większości badań wynika, że dzieci są głównym celem ataków i ugryzień przez psy, a ryzyko wzrasta, co nie jest niczym zaskakującym, gdy ludzie i psy spędzają razem więcej czasu (wieczory, weekendy, lato). Wypadki często mają miejsce podczas zabawy, karmienia lub krzywdzenia (albo „dyscyplinowania") psów, które nie są ludziom obce. Innymi słowy, największe ryzyko powstaje w momencie, gdy rodzina lub przyjaciele (zwłaszcza dzieci) nawiązują kontakt z psem domowym" (za onet.pl). Jak wynika z zacytowanego tekstu, najczęściej psy atakują członków rodziny z którą przyszło im żyć lub ich bliskich i znajomych i to nie w wyniku ich nieznajomości zrobienia naleśnika ale z powodu braku wiedzy na temat potrzeb zwierząt i nieodpowiedzialnego wobec nich zachowania. I tak jak wykazuje walk.dog należy uczulać dzieci na umiejętne unikanie agresji ale też uczenie o ich potrzebach.
Żółwik, drzewo - zapewne dają dzieciom poczucie, że wiedzą co maja robić, udział dzieci w takich zajęciach daje takie poczucie ich rodzicom, że być może ich pociechy tego unikną, organizatorzy mają w miarę czyste sumienie, że zapraszając fundacje, zadowolą rodziców, którzy są spokojniejsi o własne dzieci. Edukowanie powinno dotyczyć przeciwdziałania przyczynom, nie skutkom. Obawiam się tylko, ze pomysłodawca 'naleśnika" tego nie potrafi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Włodzimierz Cioć 22.11.2011 17:33

Ocena: Ocena pozytywna 8 Ocena negatywna 4

@zośka: "zgadzam sie z moim przedmówcą, w sytuacji stresowej dziecko nie zrobi ani żółwika ani naleśnika... lepiej uczyć je jak zachowywać się w obecności psa,mowy ciała psa itp. a nie wymyślać jakies bzdurne teorie."

1. Specjalnie dla Ciebie powtórzę więc: "A na zajęciach dzieci uczy się przede wszystkim aby unikać i nie prowokować obcego psa. Naleśnik jest ostatnią deską ratunku gdy pies mimo wszystko zaatakuje."

2. Choć twierdzisz, że w sytuacji stresowej dzieci i tak nie zrobią żółwika, to po co uczysz je takiego "bzdurnego" zachowania ? Świadomie wprowadzasz dzieci i opiekunów w błąd ? Nie wstyd Ci brać pieniędzy z Urzędu Miasta i Gminy za "bzdurne teorie" ?
A jak już robisz źle, to nie chwal się tym na swoim blogu i nie zamieszczaj ilustrujących to zdjęć - http://pu.i.wp.pl/k,MzIzNDkxMTgsODk0MDYw,f,569135_I_DCIM_100KM550_100__medium.jpg.

Komentarz został ukrytyrozwiń
zośka

zośka 21.11.2011 20:12

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 10

no fajnie
mozna nawet pełzac
gorzej jak pies lubi nalesniki
i zechce pomimo wszystko sprawdzic z jakim jest nadzieniem...
zgadzam sie z moim przedmówcą, w sytuacji stresowej dziecko nie zrobi ani żółwika ani naleśnika... lepiej uczyć je jak zachowywać się w obecności psa,mowy ciała psa itp. a nie wymyślać jakies bzdurne teorie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
obserwator

obserwator 21.11.2011 19:29

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 9

No cóż kolejny raz "pan redaktor" nie wykazał się ani znajomością czym jest edukacja, ani etologią ludzko-zwierzęcą. Dziecko w sytuacji zagrożenia nie jest w stanie zrobić ani żółwika, a naleśnika tym bardziej. To czym powinni zająć się eksperci z ptk, to przede wszystkim w pierwszej kolejności (i przede wszystkim) edukacją własna, zanim zaczną uczyć innych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Andrzej Szelbracikowski 07.11.2011 10:33

Ocena: Ocena pozytywna 5 Ocena negatywna 3

Jak to jest możliwe ażeby psy stanowiące zagrożenie dla zdrowia i życia małych dzieci biegały samopas???!!! Tu trzeba przede wszystkim słonych mandatów karnych dla właścicieli takich czworonogów z zębami! Pies jest zwierzęciem stadnym, dlatego podporządkowuje się swemu "Panu", jeżeli czuje że ten umie się ze zwierzęciem obchodzić. Psy to nie jest zabawka. Pies musi mieć swego "Pana"!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Włodzimierz Cioć 06.11.2011 20:19

Ocena: Ocena pozytywna 13 Ocena negatywna 6

@walkdog.pl: Według mnie w zamieszkach naleśnik też może zadziałać. Jak dostaniesz w brzuch to się odruchowo zwijasz, ale gdy w plecy to prostujesz. Napastnicy nie są głupsi od psów i przeważnie biją we wrażliwe miejsca z przodu. Stąd częściej widzisz skulone osoby. Poza tym zwiniętego w żółwika łatwiej Cię trafić niż gdy leżysz płasko. I jeszcze psychologia: przeciwnikiem jesteś póki jeszcze trzymasz się na nogach, nawet klęcząc w żółwiku. Jak już rozpłaszczysz się na ziemi, to jesteś pokonany i normalni ludzie zwykle przerywają bicie.
W naleśniku, tak jak w żółwiku, splecione ręce chronią kark. Sprawdź proszę w opisie. A na zajęciach dzieci uczy się przede wszystkim aby unikać i nie prowokować obcego psa. Naleśnik jest ostatnią deską ratunku gdy pies mimo wszystko zaatakuje. Jeśli masz dziecko to wypróbujcie obie pozycje - Ty udając szarpiącego dziecko psa - a zobaczysz różnicę. A jeśli nie masz dziecka, to wyobraź sobie sytuację i sam wypróbuj żółwika i naleśnika. Po prostu sprawdź !

Komentarz został ukrytyrozwiń
walkdog.pl

walkdog.pl 06.11.2011 15:23

Ocena: Ocena pozytywna 4 Ocena negatywna 11

Jak każda metoda może sprawdzić się w jednym przypadku a w innym przynieść odwrotne skutki do zamierzonych! W naleśniku odsłonięty jest kark, który często jest celem ataku niezrównoważonego psa. Oglądając dokumenty z zamieszek, kiedy osoba atakowana przez napastników zostaje wywrócona na ziemię i napastnicy zaczynają ją bić, przyjmuje ona instynktownie pozycje wspomnianego żółwika. Ciężko wyobrazić sobie osobę a szczególnie dziecko, które podczas ataku nakręconego psa leczy w bezruchu twarzą do ziemi – to zdecydowanie coś wbrew instynktowi.
Aby uniknąć wielu zdarzeń trzeba było by rozpocząć analizę takich zdarzeń nie od samego momentu ataku, lecz do kilku chwil przed nim i tego, co dziecko mogło zrobić, przed aby uniknąć psiej agresji – na tym powinny skupić się fundacje, policja i rodzice. Piski, bieganie, uśmiech - pokazywanie zębów, kontakt wzrokowy - to czynniki, które zdziczałego psa mogą przełączyć w tryb napastnika. Należy wyczulić dzieci na obecność w pobliżu obcego psa, ale nie wzbudzając przy tym panicznego strachu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ewa Łazowska 06.11.2011 11:33

Ocena: Ocena pozytywna 3 Ocena negatywna 1

@alka, :))). Słusznie i naukowo.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Alka

Alka 06.11.2011 09:26

Ocena: Ocena pozytywna 16 Ocena negatywna 2

"koty nie potrafią zrobić żółwika w momencie ataku na nie. Może by się uratowały."

Może i robią żółwika ale skoro jest on nieskuteczny, to nie pomaga.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.