Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3553 miejsce

Nie było nas, był las, nie będzie nas czy będzie las?

Natura czy interes własny? Do czego doprowadzi ustawa Ministerstwa Środowiska?

 / Fot. Sebastian KwiatkowskiOd 1 stycznia każdy właściciel działki ma prawo wyciąć drzewo na swojej posesji bez jakiejkolwiek zgody, pod warunkiem, że nie robi tego w celu związanym z prowadzeniem działalności gospodarczej. Założeniem ustawy było skończenie z obowiązkiem ubiegania się o zgodę do lokalnych władz, więc usprawnienie i przyśpieszenie całego procesu. Jednakże jak można było się spodziewać, osoby które w ubiegłych latach nie otrzymywały takowej zgody, rozpoczęły usunięcia drzew zaraz po wprowadzeniu ustawy w życie. W całym kraju zaczęło dochodzić do masowych wyrębów drzew które oburzyły lwią część społeczeństwa, w tym samego prezesa Kaczyńskiego. "Przepisy dotyczące wycinki drzew będą zmienione"- zapowiedział prezes PiS.
Natomiast jeśli chodzi o statystki to według MŚ "W Polsce rocznie więcej drzew się sadzi, niż wycina; ścina się około 1 mld drzew, sadzi się około 30 mld"
Pamiętajmy, że jedna 60 letnia sosna wydziela tyle tlenu ile zużywają 3 osoby, a hektar lasu zaspokaja potrzeby 45 osób! Czekamy na dalszy przebieg sprawy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

Sek w tym ze wyciecie duzych drzew bywa nieodracalne za zycia calego pokolenia i znika naturalny filtr i cien ...Sek w tym ze rzadko wycinaja drzewa ci co je posadzili. Przeciwnie czesto nowi wlasiciele danego terenu. Sam tez widzialem jak o zgode na wyciecie chorego calkowice uschlego swierka na na swojej dzialce wlasciciel walczyl w urzedzie wiele miesiecy. Urzednicy jak utrudniali wycinki z sensem tak teraz nie blokuja wycinek bezsensownych zdrowych galerii drzew. Mogliby urzednicy samorzadowego szczebla ograniczyc wycinki tam gdzie drzewa sa dobre dla klimatu miesta i nikomu nie zagrazaja na wiekszych trawnikach tymczasem jak widac to w moich stronach pozwolili na drastyczne wycinki takze na "swoim" terenie. Ale zanim nastalo prawo Szyszki i tak wycinali na calego zwlaszcza drzewa szlachetne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeszcze jedno. Porównania z "obrazoburczą instalacją" użyłem tylko dlatego, żeby wprowadzić duży kontrast.
Ale to mogą być setki innych spraw: pomalowanie płotu czy ścian fluoroscencyjną farbą, wzniesienie wysokiego masztu reklamowego, postawienie tablicy z jakimkolwiek wulgarnym hasłem, itd, itp, co tylko przyjdzie do głowy. I czasem rzeczywiście komuś przychodzi ;)

Ciekawym problemem są na przykład banery reklamowe na całej elewacji i kwestia: wola wspólnoty mieszkaniowej vs. wola sprzeciwiającego się, jednego właściciela mieszkania.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale tu w ogóle nie o to chodzi, więc nie będę się zagłębiał dalej we własne opinie.
Chodzi o metodologię dyskusji.

Jeżeli uznajemy pewien poziom uogólnienia za wystarczający, to wszystko to, co poniżej tego poziomu, czyli bardziej szczegółowe sprawy, nie mają znaczenia i sprowadzają się do tego uogólnionego poziomu.

I tak, jeżeli uznaje Pan bezwzględny priorytet "własności", to WSZYSTKO poniżej - temu priorytetowi podlega. A w związku z tym proszę również postulować przeredagowanie artykułu o "uczuciach religijnych" tak, aby gość na swojej posesji mógł robić to, co mu się żywnie podoba. Wtedy będzie Pan konsekwentny.

Jeśli jednak nie, to znaczy że materia jest bardziej zniuansowana ( w KAŻDYM przypadku wymaga przynajmniej namysłu) i z definicji argumentem niewystarczającym, którego Pan użył, jest argument o "własności". Trzeba argumentować "niżej", dodatkowo. ZAWSZE.

Ja już chyba inaczej nie potrafię tego wytłumaczyć, a więc po raz n-ty nie będę się już powtarzał.

BTW, ja nie mam pojęcia jak praktycznie i w odpowiednio zniuansowany sposób rozwiązać kwestię drzew. Chodzi o argumentację. O nieprzykładanie różnych miar do tej samej klasy problemów. W zależności od... właśnie, od czego? Od myślenia życzeniowego..?

Komentarz został ukrytyrozwiń

W jakim sensie uwrażliwiajmy? Różnie można to rozumieć. Dla jednych to zapoznawanie z bronią a dla innych oglądanie "klątwy".

Poza tym kilka fajek to wypala jedna osoba w jeden dzień jak nie jest mocno uzależniona. Zdecydowanie mniej jest osób które okazjonalnie wytną jakieś drzewo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może odwrotnie? Pozwólmy sumieniom na swobodną interakcję i jednocześnie je od najmłodszych lat "uwrażliwiajmy" ..?

"Homeostaza" po wypaleniu kilku fajek szybko wraca do normy.
W przeciwieństwie do "homeostazy" po wycięciu drzew.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"I jeszcze przypomnę, że Pana sumienie to nie wszystko. Liczy się kompromis sumień. Na tym polega wspólnota."
Czyli co, zabraniamy wszystkim palić papierosów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co jest celem?
Rozwiązanie prawne problemu, nieprawdaż? Czyli nie to, jak jest teraz, ale jak być powinno.
I właśnie zanosi się na kolejną zmianę. Ciekawe na co tym razem..?

Pan już sprawę rozstrzygnął w swoim sumieniu. Ale przypomnę, że argumentuje Pan w ten sposób:

/A gdzie tu jest błąd? W tym że to właściciel decyduje o swojej własności?/

I o własności starałem się właśnie dyskutować. O podwójnych standardach w jej pojmowaniu. Ale do "double thinking" w ogóle się Pan nie odniósł.

I jeszcze przypomnę, że Pana sumienie to nie wszystko. Liczy się kompromis sumień.
Na tym polega wspólnota.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli to nie hejt, to widocznie jest to brak zrozumienia tematu. Wycięcie drzewa nie jest przestępstwem a obraza uczuć religijnych już tak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myli się Pan podwójnie. To nie hejt. Po drugie, nie zauważa Pan istotnego problemu.

Proszę sobie, bo ja znam odpowiedz, odpowiedzieć na pytania:

1. Czy prywatny teren jest miejscem absolutnie prywatnym, czy może nie jest?
2. Jeśli jest, to dlaczego nie mogę postawić na nim "obrazoburczej instalacji", która będzie widoczna dla innych? Przecież to prywatny teren, nie? Będzie Pan miał natychmiast na głowie artykuł o "uczuciach religijnych" z konsekwencjami.
3. Zgadza się Pan, że takie zarzuty, jeśli przedmiot będzie widoczny dla innych, będą zasadne?
4. Jeśli się Pan zgadza, to zgadza się Pan tym samym, że to nie jest teren "absolutnie prywatny", a więc jest w jakimś sensie publiczny.
5. Czy drzewa widać z prywatnej posesji?
6 Jeśli je widać, to jest to argument za tym, aby analogicznie rozważyć kwestię "publiczno-prywatną" w tym przypadku, bo być może ten widok jest widokiem w jakimś pozytywnym sposób "wspólnym"
7. c.b.d.n, czyli że sam argument o "prywatnej posesji" nie jest wystarczający dla kogoś, kto chce zachować logiczną spójność i nie stosować "double thinking".

I na marginesie, proszę nie mówić o "urzędniku", bo on wykonuje prawo i jakkolwiek może być w tym stronniczy, to jest ścieżka odwołania. Podobnie urzędnikiem mogę nazwać imć Nowaka, od zwalczania "sekt", nieprawdaż? A on chce, słusznie czy nie, stosować prawo.
I o prawie mówmy wobec tego.

I jeszcze raz. Ja nie jestem zwolennikiem panoszenia się urzędasów. Ale również nie jestem ortodoksem ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bo po co rozmawiać na temat jak można pohejtować? Niestety debata publiczna do tego się sprowadziła.

Jak już się czepiamy detali to nie użyłem żadnego kwantyfikatora. Mówimy tu o jednym konkretnym przypadku zarządzania drzewami na swojej posesji. Jeśli zasadzę/kupię drzewo, to jakiś urzędnik ma mi pozwalać je ściąć? Z jakiej racji? Ja zasadziłem, ja ścinam. Nie wyrządzam przy tym nikomu krzywdy, nie ograniczam niczyich wolności ani swobód. Za to decyzja urzędnika i konieczność pytania o możliwość zarządzania własnością ogranicza moje swobody obywatelskie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.