Facebook Google+ Twitter

Nie chcę być ubogim krewnym

Tam gdzie kończy się rola zbierania informacji, a zaczyna się proces komentowania tam pojawiają się obok dziennikarzy zawodowych, dziennikarze obywatelscy.

Jan Wołek należy do nielicznych - znanych mi osobiście - ludzi o talentach rozlicznych i z powodzeniem realizowanych. Poeta, prozaik, artysta estradowy, malarz - wystarczy? Z całą pewnością! Otóż zagadnięty kiedyś przez dziennikarskiego „wywiadowcę” o rzeczy istotne (nie pamiętam jakie) zaprezentował poglądy, całkowicie odmienne od głoszonych wcześniej.
- Panie Janku, Pan zmienił zdanie - z dumą ogłosił "wywiadowca”, pewien, iż odkrył Amerykę.
- Tylko krowa nie zmienia zdania, a ja jestem Wołek - zripostował Jasio.

Wołek ze mnie żaden - talentów brak odczuwam dotkliwie - ale też z krową mam niewiele wspólnego. Miewam więc w różnych kwestiach własne zdanie, z którym się po pewnym czasie nie zgadzam, lub zgadzam się jedynie częściowo. Częściowo przestałem zgadzać się ostatnio ze swoimi poglądami na dziennikarstwo obywatelskie. Pozostawiając część poglądów nienaruszoną (o czym za chwilę), zmieniłem zapatrywania na istotę dziennikarstwa obywatelskiego.

Zacznijmy od przypomnienia definicji dziennikarstwa obywatelskiego, konsekwentnie propagowanego i lansowanego przez Wiadomości24.pl. A więc dziennikarz obywatelski jest dostarczycielem lokalnych newsów i newsików. A więc ktoś, kto w hierarchii dziennikarstwa zawodowego zajmuje najniższe miejsce. Pojawiające się (dosyć często) felietony, analizy, komentarze, reportaże - gotów jestem dostarczyć tysięcznych przykładów - traktowane są jako zło konieczne. News solą dziennikarstwa - pobrzmiewa gromko z redakcyjnych kręgów.
Efektem takiego myślenia są wyniki ogólnopolskiego konkursu na dziennikarza obywatelskiego i cotygodniowe nagrody za najlepszy tekst. Różniłem się z redakcją w poglądach na rolę newsa i tak widzianą rolę i pozycję dziennikarza obywatelskiego. Pozostałem w tych kwestiach krową, która zdania nie zmienia. A utwierdziły mnie w moich poglądach wyniki wspomnianego konkursu (i niech mi nikt nie wmawia, że nagrody są efektem suwerennej decyzji jury! Toż redakcja z grupy kilkudziesięciu dziennikarzy wybrała m. in. późniejszych laureatów!).

Do dziś budzę się na dźwięk własnego krzyku, kiedy przyśni mi się subtelna intelektualistka głosująca (Szczuka) na osobę mającą trudności w posługiwaniu się mową ojczystą, czy wykwintny stylista (Najsztub) oddający swój głos na osobę nie znającą zasad składni, ortografii i gramatyki! Od roku lansuję teorię, że dziennikarzem może być każdy. Dziennikarzem obywatelskim staje się osoba, która powodowana wewnętrznym imperatywem chwyta pióro, opisuje rzeczywistość i wysyła swój tekst do redakcji. I nie ma tu najmniejszego znaczenia czy wysyła newsa, reportaż, felieton czy esej. Warunki są dwa - tekst MUSI być napisany polskim językiem (poprawnym) i MUSI mieć sens. Tylko tyle i jakże często aż tyle!

W środowisku dziennikarzy od zawsze istnieje gradacja. Na najniższym jej szczeblu znajdują się dziennikarze zbierający informację. Wyżej umiejscowieni są ci, którzy owe informacje komentują. Nie mogę się zatem zgodzić z rolą dostarczyciela newsów, którą redaktorzy Wiadomości24.pl chcą nam przypisać. Nie chcę brać udziału w absurdalnym wyścigu: kto pierwszy dostarczy newsa. Chcę natomiast, żeby grupa researcherów obywatelskich i zawodowych karmiła mój umysł newsami, nad którymi mogę pracować. I tu dochodzę do sedna. Przyszłością dziennikarstwa obywatelskiego nie jest zbieracz mniej czy bardziej sensacyjnych newsów. Przyszłością dziennikarstwa obywatelskiego jest sprawny komentator. Specjalista w dziedzinie, w której zabiera głos.

Dziennikarze zawodowi - z racji swojego zawodu - specjalistami w poszczególnych dziedzinach nauki nie są. Specjalistą wysokiej klasy i zawodowcem jest natomiast na przykład Mirek Mirnal, Adam Degler, Tomasz Sawczuk czy Michał Tyrpa (że wymienię tylko nielicznych). Nie jest też prawdą, że monopol na prawdę objawioną mają zawodowi dziennikarze (jakże często uwikłani są oni w polityczne romanse!). Ten monopol skutecznie łamią tacy, jak Jadwiga Kowalczyk, Marek Ciesielczyk czy inni. Nie jest też prawdą, że to zawodowcy "posiedli" język polski i z największym kunsztem posługują się warsztatem dziennikarskim. Porównajcie "twórczość" naszych nowych felietonistów (sic!) z twórczością Ewy Kowalskiej, Joli Paczkowskiej...

Mimo tych oczywistych faktów redakcja Wiadomości24.pl lansuje z uporem dziennikarstwo newsowe (jakże często bylejakość i intelektualna miałkość jest jego cechą!). Tabloidalne treści zaczynają się pojawiać. Pojawiają się też zapowiedzi "tonowania" felietonowych (czytaj komentatorskich) zapędów. Efekty są takie, że grupa znakomitych dziennikarzy obywatelskich odwróciła się od redakcji. Zaprzestali współpracy lub znacząco ją ograniczyli. Nie wszyscy widzą siebie w roli dostarczyciela newsów. Tym bardziej, że właśnie w zbieractwie nie możemy konkurować z zawodowcami. To oni mają czas, pieniądze, sprzęt, który (z wyjątkiem nielicznych przypadków, opartych na szczęściu) nie pozwala nam konkurować z zawodowcami.

Tam gdzie kończy się rola zbierania informacji, a zaczyna się proces komentowania tam pojawiają się obok dziennikarzy zawodowych, dziennikarze obywatelscy. Tak widzę rolę dziennikarza obywatelskiego i... nie chcę jej widzieć inaczej. Nie chcę występować w roli "ubogiego krewnego" redaktora Godlewskiego i innych.
W ciągu ostatnich tygodni kilkakrotnie zatrzymywano mnie w autobusie, na ulicy i w szpitalu. Ludzie rozpoznawali mnie ze zdjęcia, które pojawiało się obok moich tekstów. Pytano mnie dlaczego w Wiadomościach24.pl nie pojawiają się moje nowe artykuły. Cóż, pora rozważyć czy Wiadomości24.pl to moje miejsce. Pora rozważyć czy nie zakłócam pogodnego wizerunku dziennikarza obywatelskiego.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (27):

Sortuj komentarze:

(+) Wpisuję się dopiero teraz, bo czułam się tak zaszczycona dostrzeżeniem mnie, że mi mowę odebrało.
Dziękuję, Andrzeju, że mi przywracasz wiarę w sens mojego pisania. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Andrzeju, pisałeś niedawno "Uczyła mnie mama ...", a nie uczyła Ciebie Mama dystansu? Piszesz dla redakcji, czy dla siebie i dla nas? Przecież widzisz, jak bardzo użytkownicy w24 Ciebie szanują i akceptują. Twierdzisz, że "grupa znakomitych dziennikarzy obywatelskich odwróciła się od redakcji" - zrób to i Ty (jeśli uważasz, że wyjdzie Ci to na zdrowie), ale pisz! :) Pisz dla tych, którzy Ciebie potrzebują i FINITO, jak to pisze Marcin :) :) Czekam na Twój kolejny felieton. Być może, podobnie jak ten tekst, przeczytam go z opóźnieniem, bo nie zaczynam już każdego dnia od włączenia w24 (niestety), ale PRZECZYTAM :) Pozdrawiam i do zobaczenia 16 czerwca :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.06.2007 11:33

Najwięcej piór mają damy z corp de ballet Crazy Horse. Ne ce est pas?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki Andrzeju za ten głos w dyskusji. O tym, jak jest ważny, widać po naszej reakcji.

Nie sposób skomentować wszystkiego (zresztą, napisałabym kolejny tekst) ale napiszę tylko, że konkurs w którym miałam przyjemność wziąć udział pokazał różnice w rozumieniu citizen journalism pomiędzy nami - obywatelskimi - a etatowcami. Wciąż "prawdziwi" dziennikarze mają totalnie inną definicję tego, co robimy. Podejrzewam, że dlatego głosowało na mnie więcej osób niż na zwycięzcę wg Jury; a różnice pomiędzy naszą pracą widać było gołym okiem.

PS Andrzej Zaranek jest prawdopodobnie najlepszym obywatelskim z nas wszystkich. Tak dobrym, że kiedy myślę o obywatelskich ustawiam go poza konkurencją (która jest, przyznajmy, bardzo silna). Można się zgadzać albo nie zgadzać, tyle że to nie zmienia faktu, że bazalny konflikt o definicję pomiędzy obywatelskimi a etatowymi istnieje, a jego efektem jest osłabienie wiadomosci24 wskutek odpływu niedocenianych autorów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale mimo wszystko mamy link a nie komentarze24.pl - i pewnie stąd postawienie na newsy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.06.2007 21:55

Bracia i siostry,
wybaczcie, ale w kogoś, kto ma szlachectwo duszy w sobie żadne epitety nie są w stanie ukłuć... Sam byłbym dumny, gdybym mógł się z Wami równać i dlatego traktuję witrynę link ze śmiertelną powagą. Jest to bardzo ważne doświadczenie osobiste, być może nie ostatnie moje rozczarowanie. Dla ilustracji wzorców, które mi przyświecają proponuję odwiedzić witrynę MSNBC czy dowolnego kanału informacyjnego w msn.com Tam dostarczyciel newsa jest szczegółowo przepytywany przez prowadzącego wydanie wiadomości i nie może sobie pozwolić na niewiedzę. To dla mnie wzorzec, który miałem okazję zaobserwować u Teda Turnera w CNN. Słynna Bobby Batista, która była w tym czasie gwiazdą znaną w całym dziennikarskim świecie spędzała cały dzień w poszukiwaniu materiałów, była przy ich montażu i "kuła na blachę" wszystkie możliwe fakty. Rzetelność i zaufanie jest podstawą dobrej publicystyki. Ted Turner nie od razu zbudował swoją słynną wieżę Babel, a pierwsze wieści nadawał z przysłowiowego kurnika z prymitywną antenką. Tak rodzą się potentaci, bez zadęcia i fałszywych, niesprawdzalnych deklaracji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jakże chciałoby się skomentować te wypowiedzi.! Jakże chciałoby się opowiedzieć o przewadze prostej informacji nad informacją z komentarzem! Jakże chciałoby się przypomnieć tych (kilka ledwie - w moim przytpadku - poprawek, które powodowały, że to ja musiałem się wstydzić za swój tekst!). Jakże chciałoby się przypomnieć tych wiele "wojenek" z autorami! Po co? Rozchodzą się drogi ludzi; rozchodzą się drogi i redakcji z ich autorami!
"Chcecie ponieść klęskę, to róbta tak dalej i nie słuchajta gawiedzi, bo przecież do niej nie dotrą wszystkie znane wam wieści.." To ja jestem tą gawiedzią. I bardzo nie chcę, żeby ktokolwiek poniósł klęskę - stąd moje larrum.
"Bo to wszystko nie tak, nie tak, nie tak..." - zacytuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A kto jest gawiedz? Pytanie kieruję do kogoś, kto chyba za mało zna realia krwiobiegu gazety. I chyba za nadto włąśnie teoretyzuje.
Panie Zbigniewie. Mówi Pan o kompleksie niedocenionego pismaka, ale o ileż gorszy jest kompleks niedocenionego felietonisty / publicysty. Napisać "coś-tam-co-mi-się-wydaje" jest 100 razy łątwiej od "coś-się-stało-kto-gdzie-kiedy-dlaczego".
Zupełnie jak w sztuce. Bohomazy może stworzyć każdy, pukt oceny jest bardzo subiektywny. Przecież a nuż może ktoś uzna to za wspaniały przejaw sztuki modernistycznej. Klasyczną rzeźbę trudniej ulepić...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.06.2007 18:00

Źle, bardzo źle się dzieje w państwie duńskim, jeśli już w powietrzu wieje grozą a Naczelny świszcze batem tuż przed nosem wielce zasłużonego nestora link Miałem również sposobność obserwować karierę pomiatanego przez inne towarzystwo Redaktora Godlewskiego i nie podzielam opinii, które na jego temat z przykrością czytałem. Zasmakowałem zarówno pracy z wielkimi grupami ludzi na planie widowisk, jak też praktykowałem wyrobniczo przy faksie wypluwającym komunikaty do codziennej redakcyjnej obróbki. Dlatego w butach mam teoretyzowanie na temat wyższości komentatorów nad autorami news' ów i kompleksu niedocenionego pismaka. Jak pamiętam, nikt nie obiecywał nam dziennikarskich Oscarów czy choćby Cezarów, no, niech będzie jeszcze Pullitzer'ów... Ja sam tego chciałem, a gdy coś zacząłem podejrzewać wycofałem się w kąt, gdzie nieświeży zapaszek jeszcze nie dotarł. Chcecie ponieść klęskę, to róbta tak dalej i nie słuchajta gawiedzi, bo przecież do niej nie dotrą wszystkie znane wam wieści.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Allora, ociec - prać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.