Facebook Google+ Twitter

Nie chcę "Tęczowego Elementarza" w szkołach

Kiedy w dniu premiery swojej autobiografii dowiedziałem się, że Robert Biedroń rozpoczął pracę nad swoją książką, zareagowałem jak zwykle w takich sytuacjach. Razem z przyjaciółmi pośmialiśmy się zdrowo i zapomnieliśmy o tej sprawie.

Dziwnym bowiem trafem, zawsze niedługo po tym, jak robiłem coś nowego, pojawiała się kontynuacja w postaci podobnych działań Roberta Biedronia. Czasami były to kontynuacje bardzo ciekawe i dobre, czasami jednak nie najwyższych lotów. Podobnie rzecz się ma i z najnowszym pomysłem Roberta.

Elementarz dla kogo?


"Tęczowy Elementarz" przeczytałem z zainteresowaniem. Sam tytuł sugerował, że może to być praca korzystna i ciekawa. Niestety muszę przyznać, że tytuł jest mylący. Elementarz zakłada bowiem, że mamy do czynienia ze zbiorem podstawowych informacji dotyczących jakiegoś zjawiska, wyłożonych w sposób łatwy do przyjęcia. O ile z łatwością przyjęcia Biedroń poradził sobie bez problemu, to z całościowym objęciem tematu było już dużo gorzej.

Przede wszystkim podczas lektury nie byłem w stanie zorientować się, do kogo właściwie ta książka jest adresowana. Jeżeli miała być skierowana do młodych lesbijek i gejów, to zawiera za dużo banałów i rzeczy dla nich oczywistych. Jeżeli zaś miała trafić do osób heteroseksualnych, to zastanawia mnie, po co im informacje typu - "Jak wygląda seks gejowski?". Przez ostatnie dziesięć lat swojej pracy na rzecz osób nieheteronormatywnych zdążyłem się bowiem zorientować, że pytanie "a jak wy to robicie?" nie jest najbardziej pilnym i najczęściej pojawiającym się w dyskusji. Brak określonej grupy docelowej jest moim zdaniem jednym z najpoważniejszych zarzutów, jakie nasunęły mi się podczas lektury.

Promocja czy parodia?


Jednego Biedroniowi zarzucić nie można. Jego zdolność do autopromocji naprawdę robi wrażenie. Spowodowanie, by o książce mówili wszyscy, zarówno ci co ją czytali, jak i ci, którzy nie mieli z nią do czynienia, jest naprawdę wyczynem nie lada. Pytanie, czy właśnie takiego rozgłosu potrzebują osoby nieheteronormatywne. Czy rzeczywiście należało na siłę pchać się tam, gdzie w obecnej chwili nie jesteśmy zbyt mile widziani?

Z mojego punktu widzenia, sam pomysł, by autor książki zgłaszał się do Ministerstwa Edukacji Narodowej i domagał się wpisania swojego dzieła do kanonu lektur szkolnych, jest co najmniej dziwny. Zrozumiałbym, gdyby Biedroń zaproponował MEN skorzystanie z jego pracy w ramach pomocy szkolnych. Nie protestowałbym również, gdyby zaproponował wprowadzenie "Tęczowego Elementarza" do bibliotek. Ale kanon lektur?

Kiedy przeczytałem o jego żądaniach, przed oczami stanął mi obraz naszej noblistki Wisławy Szymborskiej, której tomiki poezji zdecydowanie zasługują na bycie lekturami szkolnymi. Czy byłoby do pomyślenia, by ona pisała monity do MEN, domagając się włączenia jej nowych publikacji do kanonu lektur? Zastanawiam się, czy zabrakło tutaj pokory, czy też Robert - z przypisanym sobie wdziękiem - postanowił po raz kolejny za pomocą skandalu rozegrać własną partię szachów. Szkoda tylko, że przy okazji znowu oberwie się tym, którzy naprawdę chcą coś zmienić.

Potrzebny podręcznik, ale dobry podręcznik


W naszym systemie edukacji potrzebny jest podręcznik do wychowania seksualnego, który w rzetelny sposób przedstawi także problem orientacji seksualnych. Potrzebne jest wychowanie młodzieży do życia w tolerancyjnym środowisku. Potrzebne są pomoce naukowe dla nauczycieli.
Ale niechaj pisaniem takich prac zajmą się naukowcy, pedagodzy, seksuolodzy i psycholodzy. Politycy i politologowie niech lepiej zajmą się swoją działalnością publiczną. Może wtedy nie będzie już powodu, dla którego z zażenowaniem będę zmuszony komentować kolejne działania, w mojej opinii szkodliwe i całkowicie nikomu niepotrzebne. Czego sobie i wam wszystkim serdecznie życzę.

Czytaj też tekst Mariki Przybył

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (32):

Sortuj komentarze:

Może właśnie ten podręcznik nauczy od najmłodszych lat czym jest tolerancja wobec mniejszośći, nie tylko seksualnych.
Uczeń ma prawo otrzymywac rzetelne informacje o rzeczywistości,w której żyje. To jego prawo.
Zamiast ciągle potępiać nieheteronormatywnych, nauczmy się żyć, szanując ich seksualność.
Nie mozna na siłe wmawiać, iż jest to chorobą. jakiejś
Jak widać, "chora" jest większośc społeczeństwa, "sztywna", zamknięta w skorupie i nie rozumiejąca, czym jest różnorodność, a jedynie widząca czubek własnego nosa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

nieheteronormatywny to: "homoseksualna, biseksualna, transseksualna, aseksualna lub transgenderowa osoba"

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 08.01.2008 23:20

Prosiłbym bardzo autora o rozjaśnienie mi hasła "nieheteronormatywny" rozumiem że autor używa go świadomie zamiast homoseksualny. Wydaje się że znaczenie nieheteronormatywny jest szersze. Stąd powstaje pytanie czy nieheteronormatywny to też np. zoofil, nekrofil, pedofil itp.

ps. nie mam na celu nikogo obrażać, tylko wyjaśnić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Skoro jak Pan pisze - cytuję :"W naszym systemie edukacji potrzebny jest podręcznik do wychowania seksualnego, który w rzetelny sposób przedstawi także problem orientacji seksualnych. Potrzebne jest wychowanie młodzieży do życia w tolerancyjnym środowisku. Potrzebne są pomoce naukowe dla nauczycieli." - to dlaczego takich pomocy dla nauczycieli nie ma!!! Kto ma je pisać? Homofobi?! Ponieważ w spawach tolerancji mniejszości seksualnych, jako społeczeństwo jestesmy bardzo zapóźnieni i przypominamy trochę zakłamany śmierdzący grajdołek, "Tęczowy elementarz" jest na pewno bardzo cennym źródłem informacji. Zresztą książka jest napisana bardzo dobrze. Gorąco polecam każdemu. Łatwo coś krytykować, trudniej samemu zrobić coś pożytecznego. Pierwiosnki zawasze muszą przebić się przez ostatnie warstwy śniegu. A nie wiem czy wiecie, ale nadchodzi wiosna.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba po raz pierwszy zgadzam się z Szymonem

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 05.12.2007 09:55

Pokój mieszkańcom wszystkich światów!

W artykule 18 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej Ustawodawca zapisał:

Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

Na podstawie Osiemnastego Artykułu Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej i pozostałych przepisów tej Ustawy należy zdaniem autora tego tekstu uznać, że promowanie seksu innego niż opisany w tych przepisach z więc prowadzącego do rozmnażania życia jest sprzeczne z prawem i rozumem pouczającym do czego służą części ciała kobiety i mężczyzny a więc jeśli ktoś pragnie używać swoje części ciała do czynienia czegoś co jest sprzeczne z prawem i rozumem to wspomaganie takiej osoby jest bezprawiem więc dyskusja o tym czego będą uczone nasze dzieci powinna skończyć się w miejscu gdzie prawo i rozum nakazują ją zakończyć a w jej miejsce należy rozpocząć dyskusję czego uczyć dzieci by wiedziały do czego służy jaka część ciała i znały prawo.

Powodzenia!

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) za spokojnie wypowiedziane stanowisko

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za ciekawy komentarz

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ tekst mimo wszystko wyważony

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 28.11.2007 00:04

(+) za normalność, choć trochę mnie dziwi obawa pt. "Czy rzeczywiście należało na siłę pchać się tam, gdzie w obecnej chwili nie jesteśmy zbyt mile widziani?".

Jeśli nie dziś to kiedy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.