Facebook Google+ Twitter

Nie chcę wystąpić w Tańcu z gwiazdami! – mówi Doda

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2006-08-06 10:01

– Każda ładna dziewczyna, która dba o siebie i codziennie rano przed lustrem celebruje swoje piękno, marzy, by być króliczkiem „Playboya”. Nie znam takiej, która by tego nie chciała – twierdzi Dorota Rabczewska.

fot. MWMEDIAMiałaś 14 lat, gdy opuściłaś rodzinny Ciechanów i wyjechałaś do Warszawy. Byłaś jeszcze dzieckiem...
– Nie czułam się dzieckiem. Miałam wielką motywację, mogłam bowiem spełnić swoje wielkie marzenia.

Rodzice nie mieli obaw, puszczając córkę w wielki świat?
– Ani ja, ani rodzice nie mieliśmy wątpliwości. Zawsze wierzyli we mnie, ufali mi. Byłam zawsze bardzo odpowiedzialna, odważna, pyskata.

W Warszawie ktoś opiekował się tobą?
– Kto się mną miał opiekować? Miałam 14 lat, byłam dorosłą kobitą. Sama się sobą opiekowałam i zarabiałam.

Trafiłaś wtedy do Teatru Buffo prowadzonego przez Janusza Józefowicza. Była to dla ciebie szkoła życia?
– Na pewno, bo Janusz Józefowicz jest złym człowiekiem.

Dlaczego?
– Nie szanował kompletnie pracowników. Ubliżał im. Wszyscy byli znerwicowani. Gdy miałam 17 lat, trafiła się okazja, by stamtąd odejść, natychmiast z tego skorzystałam. Zrobiłam to z ogromną przyjemnością.

Musiałaś się jednak chyba czegoś nauczyć od Józefowicza?
– Wielu rzeczy. Nauczyłam się aktorstwa, stepowania, akrobatyki, obyłam się ze sceną. To był plus. Ale wydaje mi się, że „Józek” nie jest dobrym nauczycielem i opiekunem. Słabe jednostki wykruszają się w ciągu sekundy.

Ty jesteś mocną jednostką, więc pewnie dawałaś sobie radę?
– Rzeczywiście, nie załamałam się, dawałam radę. Ale przetrwało u niego wielu na zasadzie, że są zahukani, przestraszeni. Zostają, bo nie mają innych możliwości. Współczuję im.

Jesteś jedną z najpopularniejszych polskich piosenkarek. Jak patrzysz na swoją popularność?
– Przyzwyczaiłam się do niej. Nie było tak, że na trzy cztery stałam się popularna i wszyscy za mną latali. Opanowałam tę sytuację i wcale mi to nie przeszkadza.

Nie denerwujesz się, gdy mężczyźni patrzą na ciebie jak na obiekt pożądania?
– Nie! Musiałabym być jakąś lesbijką, by się denerwować. Tak jak każdego faceta łechta próżność, gdy laski za nim się uganiają. Tak samo jest z kobietami, gdy chodzi o mężczyzn.

Jesteś jednym z największych symboli seksu w Polsce. Niektórzy nie wierzą, że ten symbol w teście na inteligencję osiągnął aż 156 punktów...
– Generalnie nie obchodzi mnie, że ktoś w to nie wierzy. Nie obchodzi mnie, co inni o mnie myślą. Jestem zupełnie inną osobą, niż ta, którą widać w telewizji. Wiesz, na czym polega mój fenomen w tym wszystkim?

Nie...
– Że mnie to zupełnie nie interesuje! Mam swoje życie, plany, marzenia i tylko na tym się skupiam. Jak komuś coś nie pasuje, to mam to gdzieś.

Są pytania, na które nie lubisz odpowiadać dziennikarzom?
– Nie ma takich pytań.

Nie masz granicy prywatności?
– Jest, ale na razie nikt jej nie przekroczył. Nie zadał pytania, na które nie chciałabym odpowiedzieć.

Masz już za sobą sesję dla „Playboya”. Podobno o tych zdjęciach marzyłaś od dziecka?
– Tak, bo każda ładna dziewczyna, która dba o siebie i codziennie rano przed lustrem celebruje swoje piękno, marzy, by być króliczkiem „Playboya”. Nie znam takiej, która by tego nie chciała. Chyba że jest zakompleksiona, wystraszona. Pod maską tych frustrujących emocji udaje, że jest to gorszące, niesmaczne i fatalne.

Miałaś wpływ na to, jak będzie wyglądać ta sesja?
– Zaplanowaliśmy ją w stylu Brigide Bardot, by wszystko było jak najbardziej podobne do tego klimatu. Mam nadzieję, że się udało...

Jesteś nawet trochę podobna do Brigitte Bardot...
– Kiedyś byłam bardziej podobna, bo miałam przerwę między zębami. Nosiłam jednak aparat i już jej nie mam.

Kto wymyślił twój pseudonim Doda Elektroda?
– Ja! Doda to skrót mojego imienia. Już od dłuższego czasu wszyscy mnie tak nazywają.

A Elektroda?
– To wyszło niechcący. Wszyscy uważają, że jestem bardzo elektryczna, szybko się denerwuję, daję się unosić swoim dosyć skrajnym emocjom, w związku z tym tak to wyszło.

Gdy się na kogoś obrazisz, to długo trzeba ciebie potem przepraszać?
– Im dłużej jestem obrażana, tym dłużej tego kogoś mam w d… Nie chcę się z nim godzić. Nie dlatego, że jestem obrażona. Totalnie przestaje mi na nim zależeć. Jest dla mnie dnem, śmieciem, ścierwem, błotem ludzkim.

Jesteś dziewczyną piłkarza. Trudno nią być?
– Nie, bo mam bardzo podobny zawód do Radka. Też jestem ciągle w ruchu, jeżdżę po Polsce. Uzupełniamy się w swych pasjach i jest nam bardzo dobrze.

Gdzie poznałaś Radka?
– Radek zobaczył mnie w telewizji, gdy występowałam w „Barze”. Grał wtedy w Grecji. I się we mnie zakochał. Stwierdził, że musi mnie poznać. Zorganizował w Szczecinie koncert, na którym miałam grać. Niestety, nie mógł wtedy przyjechać do kraju. Zdobył jednak mój numer telefonu i zadzwonił, gdy w czerwcu wrócił do Polski. Zabrał mnie na weekend do Ustki. Tam się zakochaliśmy i od tej pory jesteśmy razem.

Ślub już był?
– Oczywiście! Bardzo skromny. Nikt o nim nie wiedział. Na ślub zdecydowaliśmy się spontanicznie.

Był w jakimś małym kościółku?
– Nie, w Urzędzie Stanu Cywilnego. Nie powiem w jakim mieście.

Ile dni w roku jesteś w podróży?
– Połowę.
Nie męczy cię to?
– Nie, bo bardzo lubię takie życie. Nudzę się w domu. Jak jestem w nim dłużej niż tydzień, to zaczynam chodzić po ścianach. Jestem zodiakalnym Wodnikiem. Charakteryzuje się on tym, że jest wiecznym włóczykijem.

To prawda, że uwielbiasz zakupy?
– Tak, lubię kupować wszystko! Zaczynam załóżmy od kolczyków. Już je mam, ale nic mi do nich nie pasuje. Kupuję więc do kolczyków bluzkę, do bluzki spódniczkę, do spódniczki buty, do butów torebkę... I zostawiam trzy pensje w sklepie.

Masz zakupową manię?
– Bo ja wiem? Jak nie miałam pieniędzy, to tego nie robiłam, albo robiłam w mniejszej ilości. Teraz stać mnie na zakupy i sprawiają mi przyjemność.

Ponoć kupujesz sobie nowego pieska. Jakiej rasy?
– Shih-tzu, będzie więc tej samej rasy, co mój ostatni pies. Z tym, że Bąbel nie pochodził z hodowli, nie miał rodowodu, w związku z tym zapadł na jakąś straszną chorobę genetyczną i zdechł. Ogromnie to przeżyłam. Ale od tej chwili minęło prawie pół roku, bo Bąbel zdechł na początku lutego. Zatęskniłam za pieskiem, bardzo je lubię. Od dzieciństwa były w moim domu.

Wystąpisz w nowej edycji „Tańca z gwiazdami”?
– Nigdy w życiu nie chciałam wystąpić w tym programie i nigdy nie było rozmowy na ten temat.

Którą ze swoich piosenek najbardziej lubisz?
– Nie wiem. Jak się wymyśla piosenki i potem śpiewa na każdym koncercie po milion razy w ciągu roku, to tracą dla mnie urok. Ciężko mi wybrać ulubioną.

Przedostatnia płyta powstała na podstawie twojego pamiętnika...
– Tak. Pamiętnik prowadziłam od 10. do 20. roku życia. Teraz nie mam na to czasu. Musiałabym mieć jakąś sekretarkę, która by to wszystko spisywała.

Pamiętasz jeszcze swojego pierwszego chłopaka?
– No pewnie! Pojawił się, gdy miałam dziewięć lat. Boże jaki był piękny! Tak się w nim zakochałam... Byłam brzydka jak noc. Nosiłam dres brudny od wspinania się po drzewach, jeździłam na obleśnym rowerze z koralikami w szprychach. Na dodatek mama obcięła mi grzywkę pod linijkę . Był dwa lata starszy i miał super kolarzówkę. Dla niego zapuściłam grzywkę, zaczęłam się malować, nosić szpilki, krótsze spódniczki...

W wieku dziewięciu lat?
– Nie, ta metamorfoza trwała 2 lata. Omijałam w tym czasie jego dom, bo był moim sąsiadem. Gdy miałam 11 lat, byłam wyrobioną dziewczyną. Pokazałam mu się, on mnie wypatrzył i zaczęliśmy ze sobą chodzić. Trwało to rok, ale mnie zostawił. Byłam fanką Kelly Familly, a on fanatykiem muzyki rockowej. Pomyślałam wtedy: stary, jeszcze będziesz chciał kiedyś grać u mnie na perkusji.

Tak się stało?
– Tak. Miałam 19 lat, zespół Virgin nie był jeszcze tak znany, ale mieliśmy wydaną płytę i spotkałam go w Warszawie. Zapytał, czy nie potrzebujemy perkusisty. W zespole się nie znalazł.

Fachowcy twierdzą, że masz jeden z najsilniejszych głosów z polskich wokalistek. Kształcisz go?
– Mam co dwa, trzy dni koncerty. Są bardzo ciężkie. Śpiewam w różnej skali, więc nie muszę ćwiczyć, bo robię to na koncercie. Jak mam wolne, to muszę odpocząć, bo zajechałabym sobie gardło. Kiedyś Ela Zapędowska powiedziała mi, że jeśli chce być dobrą wokalistką, to muszę przez dwa lata ćwiczyć codziennie. Tak robiłam. Dla głosu rzuciłam papierosy. Paliłam przez trzy lata. Przestałam palić z dnia na dzień. Nie palę półtora roku.fot. MWMEDIA

O czym marzysz?
– O karierze międzynarodowej.

Dlaczego więc nie wystąpisz w konkursie Eurowizji?
– Bo festiwal ten nie jest biletem do kariery międzynarodowej. Tylko biletem do spadnięcia na dno.

Co więc będziesz robić, by osiągnąć swoje marzenie?
– Trzeba mieć przychylną, mądrą i lotną firmę fonograficzną, która wyśle demo płyty po angielsku do różnych, znanych firm liczących się w tym biznesie na świecie. Wierzę, że mnie się uda i będę znana też na świecie!


Dorota Rabczewska , znana jako Doda Elektroda, urodziła się w Ciechanowie. Jej ojciec uprawiał podnoszenie ciężarów i startował w olimpiadzie. Doda też uprawiała sport. Przez 4 lata trenowała skok w dal i bieg na 100 metrów. Jako 14-latka wyjechała do Warszawy i zaczęła występować w Teatrze Buffo. Od 6 lat śpiewa w zespole „Virgin”. Wystąpiła w reality show „Bar”. Pisze teksty piosenek, które śpiewa. Największe przeboje jej i zespołu „Virgin”, to m.in. „2Bajki” i „Znak pokoju”. Interesuje się zjawiskami paranormalnymi, psychologią, modą i sportem. Jej ulubioną książką to „Alchemik” oraz „Ojciec Chrzestny”. Jej mężem jest Radosław Majdan, były reprezentant Polski w piłce nożnej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Zgadzam się z wypowiedzią odnośnie Eurowizji. To bilet do spadnięcia na dno. Na festiwalu tym wystąpiło już mnóstwo wykonawców, a dla których była to przepustka do międzynarodowej kariery? Przykłady można policzyć na palcach...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.