Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5794 miejsce

Nie chciało się doręczyć paczki? Czyli o dziwnych praktykach Poczty Polskiej

Z usług Poczty Polskiej korzystamy prawie wszyscy. Podobno ta szacowna instytucja ciągle się modernizuje i ulepsza, by aktualni i potencjalni klienci walili do niej drzwiami i oknami. Tymczasem - jeśli chodzi o jakość usług - zdarzają się przypadki potrafiące człowieka zwalić z nóg. O takim konkretnym przypadku poniżej.

Poczta Polska / Fot. Ewa Łazowska Moja warszawska przyjaciółka pani Jadwiga Sz. postanowiła, że 28 grudnia wyśle mi za pośrednictwem Poczty Polskiej paczkę, zawierającą prezent urodzinowy. Jak postanowiła, tak uczyniła. Paczuszka została nadana w jednym z warszawskich urzędów pocztowych priorytetem, a mnie wypadało tylko czekać na wizytę kuriera, by ją odebrać.

Oczywiście ze względu na spiętrzenie ilości wysyłanych w tym świątecznym okresie listów, kartek i paczek nie bardzo wierzyłam w zapewnienia mojej przyjaciółki, że paczka zostanie mi doręczona akurat w dniu moich urodzin, czyli 29 grudnia. W domu jednak przezornie siedziałam, bo jak powiadają - strzeżonego Pan Bóg strzeże. Moja euro skrzynka także nie zawierała żadnego dowodu śladu bytności w bloku dostarczyciela paczki, czyli awiza.

Dziś także na próżno czekałam w domu na upragnioną paczkę z Warszawy. Może jutro? - pomyślałam sobie wierząc, że przesyłka w końcu do mnie dotrze. Około godziny 18 zadzwoniła pani Jadwiga z komunikatem, że rzeczona paczka właśnie została jej przez przedstawiciela PP zwrócona z adnotacją, że adresat, czyli Ewa Łazowska pod wskazanym adresem nie mieszka.

Poczta Polska - awizo / Fot. Ewa ŁazowskaW pierwszym momencie sądziłam, że być może, moja przyjaciółka w nawale zajęć poświątecznych pomyliła moje dane adresowe. Okazało się jednak, że dane te zostały podane prawidłowo i zgodnie ze stanem faktycznym. Nawet kod pocztowy się zgadzał. Z adnotacji nabazgranych na przesyłce, która była w Łodzi w dniu 29 grudnia można było także wyczytać, że o "skreśleniu" mnie z listy mieszkańców bloku, w którym mieszkam nieprzerwanie od dziesięciu lat, zadecydował oddział PP w Łodzi, mający swoją siedzibę przy Alei Włókniarzy 277 i zajmujący się głównie dostarczaniem i wysyłaniem paczek.

Zbulwersowana takim obrotem sprawy zadzwoniłam do naczelniczki "mojej" osiedlowej poczty. Pani naczelnik uznała, że sprawa ma charakter skandalu i poprosiła o oficjalne złożenie skargi na piśmie. Sęk jednak zasadza się w tym, że to nie ja powinnam taką skargę złożyć, ale nadawca przesyłki, czyli pani Jadwiga Sz. Oczywiście nie omieszkałam o tym fakcie poinformować pani Jadwigi jako "sprawczyni" tego całego zamieszania. W kolejnej rozmowie telefonicznej ustaliłyśmy, że paczka zostaje na razie w Warszawie, a ja będę czekać na koronny argument wysłania przesyłki do Łodzi, czyli na dowód nadania. Bez tego moja interwencja w rzeczonym oddziale Poczty Polskiej w Łodzi (Aleja Włókniarzy 277) jest, jak się wydaje, nie do przeskoczenia.

I jeszcze jedno. Przy okazji "przygody" z nie dostarczeniem przez PP rzecznej paczki pojęłam, że to nie Poczta Polska jest winna, ale kurierzy przez nią wynajmowani, którym nie zawsze chce się solidnie pracować. Jasne jak słońce. Przecież o wszystkim decydują konkretni ludzie. Także o tym czy ta paczka - wędrowniczka miała być do mnie dostarczona, czy też może zwrócona z niewiadomych mi powodów do nadawcy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (32):

Sortuj komentarze:

Robert Listonosz
  • Robert Listonosz
  • 04.01.2011 17:41

"...chociaż po sprawdzeniu okazało sie, ze na paczce był zły numer mieszkania zamiast 127 to 122..." - to w końcu dobry był czy zły, bo to zasadniczo zmienia postać rzeczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to zakończenie tej miłej afery z sukcesem dodam, nie zmieniłam adresu na paczce, nie zmieniłam w nim nic a nic, chociaż po sprawdzeniu okazało sie, ze na paczce był zły numer mieszkania zamiast 127 to 122, a paczka dotarła? Niezbadane sa wyroki raz dociera a raz nie, fakt pozostaje faktem, ze na adresie pomocniczym był dobry adres i numer mieszkania prawidłowy. I możecie coś z tego zakapować? Czasami trudno, ale cieszę sie Ewo, że Twoje prezenty w nienaruszonym stanie dotarły do adresata.
pozdrawiam wszystkich a szczególnie Pana Roberta Listonosza.
Jadwiga

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też tak uważam - Magdo. Dlatego dostarczenie mi paczki w stanie nienaruszonym uważam za sukces PP. Pozdrowionka!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze że w końcu dotarła na miejsce, że jej nigdzie po drodze nie wcięło.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uroczyście kończę temat przesyłki. Tej przesyłki. Paczka dotarła do mnie dziś około godziny 15-tej. Pan kurier pocztowy był miły. Choć jest jedno "ale". Upierał się, że nie ma mojego nazwiska w domofonie, co mija się akurat z faktami. Ważne jednak, że przesyłka dotarła w końcu. Wędrowała sobie przez tydzień w te i we wte. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Robercie Listonoszu: Wielkie podziękowanie za rzeczowe wyjaśnienia - odnoszące się do meritum. Pana informacje (bardzo cenne) w kilku punktach pokrywają się z tym co i ja miałam do powiedzenia przy okazji historii tej konkretnej przesyłki. Kto często korzysta z usług PP, ten i doświadczeń w kwestii funkcjonowania tej instytucji ma więcej. Tak akurat jest w moim przypadku. I jeszcze jedno. Oczywiście PP zleca różnym firmom dostarczanie przesyłek do adresatów, ale za różne komplikacje z tytułu ich nie dostarczenia (bądź opóźnienia) odpowiada jako strona umowy między korzystającymi z usług rzeczonej instytucji - a nią samą. Oczywiście o sprawnym funkcjonowaniu PP jako instytucji decydują ludzie tam zatrudnieni i to począwszy od dyrektorów, a skończywszy na listonoszach i paniach z okienek pocztowych.
Osobiście, jak już wspomniałam, nie mam problemów z "moim" urzędem pocztowym, w szczególności zaś jestem pełna uznania dla doręczyciela - przesympatycznego Pana Piotra, który obsługuje "mój" blok od wielu, wielu lat. Co do konkretnej przesyłki, która wywołała tyle "zamieszania" - podobno ma być u mnie we wtorek. Pożyjemy - zobaczymy.
Serdecznie pozdrawiam,

Komentarz został ukrytyrozwiń
Robert Listonosz
  • Robert Listonosz
  • 02.01.2011 23:31

Kilka spraw wymaga tutaj naprostowania. Przede wszystkim Poczta nie ma monopolu na doręczanie paczek od jakichś 10 lat. Na rynku istnieje w sumie kilkadziesiąt firm zajmujących się tym rodzajem usług. Jeśli chodzi o długość oczekiwania na przesyłkę w Poczcie Polskiej to tak jak ktoś tutaj już wspominał w dużej mierze zależy ona od węzła przez który przesyłka musi przechodzić (czyli trasy). Różne węzły różnie pracują, mają różne moce przerobowe jak i po prostu różny stan i jakość zatrudnienia, o co nieszczególnie troszczy się dyrekcja Poczty. Tak więc jeśli przysyłka trafia na dobre węzły to dociera szybko, jeśli zaś na te mniej ciekawe to zdarza się, że na nich "leżakuje". Nie mniej jakkolwiek wydawało by się to dziwne to historie o opóźnionych przysyłkach którymi tak ludzie fascynują się na forach internetowych nie są wbrew pozorom niczym nienormalnym (oczywiście jeśli czas spóźnienia jest rozsądny) gdyż owe przesyłki przy setkach milionów doręczanych przesyłek rocznie stanowią jedynie niewielki ich procent. Nawet milion takich opóźnionych przesyłek nie stanowi nawet procenta całości. Co do doręczycieli to o ile listonosze są zatrudnieni bezpośrednio na poczcie to zatrudnienie kurierów paczkowych poczta zleca firmie zewnętrznej Co ciekawe poczcie się to wcześniej nie opłacało, a zewnętrzenej firmie opłaca - ale to jeden z wielu paradoksów, wręcz "cudów" na poczcie. Nie mniej jednak są to różni ludzie, nie zawsze rzetelnie dokładający swoich obowiązków. A przyczyn niedoręczenia przesyłki (awiza) jest cała masa, od wyłączonego/nieczynnego domofonu, poprzez brak numeru na budynku (jest to karalne) po najbardziej banalne, a więc niewłaściwe lub niepełne dane adresowe. I myślę, że od ich dokładnego sprawdzenia należało by zacząć. Bo kod musiał być prawidłowy, gdyż jeśli by tak nie było paczka wogóle nie dotarła by do miasta przeznaczenia. A skoro zwrot zrobił kurier to tak nie było. Najrozsądniej będzie jeśli nadawca po odebraniu zwrotu skopiuje widniejący NA PACZCE adres pomocniczy z oryginalnymi danymi adresowymi i wówczas złoży reklamacje. Przypominam, że o ile reklamacje może składać tylko nadawca przesyłki to skarę może złożyć każdy, a więc Pani również. Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W dniu jutrzejszym znowu będę oczekiwać na dostarczenie rzeczonej paczki - wysłanej przez panią Jadwigę ponownie priorytetem. Wychodzi na to, że koszty tej frajdy będą w sumie kosztować 39 zł. czyli mniej, więcej tyle - ile kosztuje nadanie przesyłki kurierskiej z Warszawy do Łodzi. Hmmm...

Komentarz został ukrytyrozwiń
kogut marcin
  • kogut marcin
  • 01.01.2011 11:49

jest mato listonoszy posciogac tych z biura nierobow co pija kawe o 7 rano a zarobki tak jak listonoszom

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Krzysztofie: Jak się dowiedziałam penetrując temat paczek - kurierzy wynajmowani przez PP dostarczają "towar" własnymi środkami transportu, więc rozumie się samo przez się, że na paliwku muszą oszczędzać. To po pierwsze. Po drugie zaś - muszą także oszczędzać na czasie, więc z fatygą dostarczenia paczki do adresata jest im nie po drodze. A poza tym, jak Pan był uprzejmy zauważyć, PP jest monopolistą w tej branży i do tego bardzo bogatym, więc raczej w najbliższej przyszłości na zanosi się na zmiany w kwestii podejścia do klienta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.