Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31481 miejsce

Nie daj się okraść przed Świętami Bożego Narodzenia

Zakupy przed Świętami szybko "czyszczą" konta i portfele. Wydając każdą złotówkę, zastanówmy się, ile więcej pieniędzy zapłaciliśmy za zakupy przy kasie, niż wyliczyliśmy sobie wcześniej.

Sonda

Czy zdarzyło Ci się być oszukanym w czasie świątecznych zakupów?

Gorączka przedświątecznych zakupów skutkuje szybkim opróżnianiem portfeli i kont bankowych. Trzeba dużo samozaparcia i ostrożności, by nie ulec presji… zbytecznych często zakupów. Euforia towarzysząca zakupom, nie może jednak nigdy osłabiać niczyjej przezorności. W przeciwnym razie możemy się stać łatwo łupem kieszonkowych złodziei, ale nie tylko.

Jak możesz stracić więcej?

09. 12. 2011 r. po południu udałem się do supermarketu Carrefour w Warszawie przy Dworcu Wileńskim. Zainteresowała mnie obniżona cena jednego z artykułów, ale zanim włożyłem go do wózka, sprawdziłem cenę w czytniku. Okazało się, że cena jest sporo wyższa nawet od poprzedniej, sprzed promocji. Poszedłem do punktu informacji, by uzyskać wyjaśnienie. Tam dowiedziałem się, że jeśli zakupiłem taki towar, otrzymam zwrot nadpłaty. Niestety nie sprecyzowano, czy od ceny promocyjnej, czy sprzed promocji. Mnie jednak bardziej interesowało, dlaczego tak się dzieje, więc zostałem skierowany do menagera odpowiadającego za sektor produktów suchych. Tam usłyszałem, że odpowiedzialni za zmiany etykiet cenowych, nie "wyrabiają się", bo "katalog wchodzi za katalogiem". Osoby zmieniające etykiety pracują tylko od 5.00 do 13.00. "Ale nie ma problemu. Kupił pan w droższej cenie, idzie pan do działu reklamacji, robi refundację i już. Ja nie jestem do zmiany etykietek". Potem okazuje się, że nawet mógłby to zrobić, ale czytnika używa teraz koleżanka. W międzyczasie telefon z reklamacji o kolejną refundację. Tym razem tamponów. Zgoda idzie automatycznie, nawet bez sprawdzania. Winnych brak.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Ryszard Gołąbek
  • Ryszard Gołąbek
  • 17.02.2012 14:33

JEST ODPOWIEDŹ! Przyszła listem poleconym. Oto treść / w dosłownym brzmieniu/:
Warszawa, dn. 06-02-2012 r.
Carrefour Wileńska
Ul. Targowa 72
03-734 Warszawa
Szanowny Panie,
W odpowiedzi na Pana sugestię chciałbym ogromnie przeprosić za niedogodności, jakie napotkała Pan, robiąc zakupy w naszym sklepie, za niezgodność cen zakupionych towarów i niemiłej obsługi ze strony naszych pracowników.
Pragnę poinformować, iż przeprowadziliśmy z pracownikami rozmowę. Udzieliliśmy im upomnień i wyciągnęliśmy konsekwencje, które odzwierciedliły się w premii. Od pracowników otrzymaliśmy zapewnienie, że sytuacja ta się więcej nie powtórzy.
Pragnę zapewnić, iż czynimy wszelkie wysiłki, aby zagwarantować naszym klientom jak najlepszą jakość towarów i obsługi, dlatego przeprowadzamy regularnie szkolenia pracownikom zajmującymi się zmianami cen asortymentu w naszym sklepie. Przywiązujemy szczególną uwagę na codzienne kontrole niezgodności cen naszych produktów.
Jeszcze raz przepraszam za napotkane problemy i mam nadzieję, że pomimo zaistniałej sytuacji pozostanie Pani naszym klientem.
Z wyrazami szacunku
Dyrektor Hipermarketu

Kilka spostrzeżeń podsumowujących.
1. Reklamacja nie dotarła do Dyrektora Regionalnego, gdzie miała dotrzeć, a zatrzymała sie na Dyrektorze Hipermarketu Carrefour Wileńska.
2. Pismo sprawia wrażenie sztampowej odpowiedzi z której niewiele wynika, choć wydaje się spełniać wszelkie warunki udobruchania klienta. Przemawia za tym choćby przepraszanie za niemiłą obsługę ze strony pracowników sklepu, o której nie pisałem i której nie było! Obsługa była nawet dość miła, tyle że niekompetentna i to od dołu do samej góry /czyt. Biura Dyrekcji/!!! Tajemnicą poliszynela pozostaje natomiast fakt, jak przy „codziennych kontrolach niezgodności cen” ta niezgodność występowała i to na znacznie większą skalę, niż jeden produkt.
3. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt mylenia płci osoby do której się pisze. Sprawia to nie tylko wrażenie niechlujności i braku zaangażowania w to, co się pisze, ale i całkowity brak szacunku i kompletną ignorancję, czego nie załatwia na pewno końcowy zwrot: „Z wyrazami szacunku”.
Z całej lektury płynie zatem jedna podstawowa prawda: nie daj się oszukać, ale i nie daj się „wkręcić”, bo i tak nic nie zyskasz. A Firma robi swoje.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ryszard Gołąbek
  • Ryszard Gołąbek
  • 31.01.2012 15:08

Rzeczywiście Pani Magdalena słowa dotrzymała. W środę, 25 stycznia po południu zatelefonowała, przekazując wiadomość, że żaden mail ode mnie na skrzynkę Pani Beaty nie dotarł. Wielce to dzwne, ale liczę na wyjaśnienie i tej kwestii. Poprosiłem zatem o innego maila, i na niego przesłałem ponownie treść reklamacji z 10 grudnia 2011 r. Teraz wypada tylko czekać. Ile? Czas pokaże. Jak dotąd nie dostałem także i teraz potwierdzenia, że wiadomość dotarła. Może znów trzeba będzie przypomnieć się osobiście? A może na te skrzynki mailowe nic nie może przychodzić i dlatego Firma jest tak zadowolaona swoimi osiągnięciami, które nie wywołują żadnych negatywnych reakcji ze strony konsumentów?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ryszard Gołąbek
  • Ryszard Gołąbek
  • 21.01.2012 11:06

Ponieważ nadal nie ma żadnego odzewu w sprawie reklamacji z 10 grudnia 2011 r., wczoraj – 20 stycznia ponownie odwiedziłem biuro Firmy Carrefour, by dowiedzieć się osobiście, co dalej z moją reklamacją. Pani Magdalena, do której zostałem skierowany /Beata Król była zajęta/ nic nie wiedziała o mojej reklamacji, ale wysłuchała i nawet poczyniła notatki w odpowiednim zeszycie. Obiecała odpowiedź do 25 stycznia, o której także poinformuję w kolejnym komentarzu. Mam nadzieję, że wreszcie uda się zakończyć ten temat, który – jak widać – wymaga od klienta nie lada samozaparcia, by nie dać się zbyć. A może takie traktowanie też jest wpisane w politykę firmy?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ryszard Gołąbek
  • Ryszard Gołąbek
  • 31.12.2011 14:40

Chyba jednak Carrefour nie traktuje poważnie swoich klientów. Od reklamacji skierowanej 10. 12. 2011 r. do Dyrektora Regionalnego przez pośrednictwo pracownika biura Carrefour przy Dworcu Wileńskim w Warszawie minęło już 20 dni, ale dotąd nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, ani nawet potwierdzenia odczytania e-maila, bo taką drogą wysłana była reklamacja. Nie pomogło także przypomnienie z 15 grudnia. Dziś napisałem kolejne przypomnienie i dalej zamierzam drążyć temat, aż do rzeczowego wyjaśnienia sprawy, przedstawionej także w tym artykule. Dziwić może taka niefrasobliwość pracowników firmy, którzy - jak z tego wynika - za nic mają klienta, a także swój wizerunek społeczny. A może Państwo mają podobne przykłady?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.