Facebook Google+ Twitter

Nie depczcie przeszłości ołtarzy...

Ziemia się kręci. Ludzie odchodzą... Życie toczy się dalej. I wydawać by się mogło, że nagle, po stracie Kogoś ważnego, bliskiego, wybitnego, wyjątkowego… ziemia zatrzęsie się w posadach i wszystko runie… A tu nic. Życie toczy się dalej...

 / Fot. W24Ludzie znów się spieszą, pędzą w marzenia lub złudę tych marzeń, w przyszłość, która nie pozwala trwać w miejscu, bo wtedy się cofasz.
Do dziś wielu ludzi kultury nie wybaczyło (a śmierć ma koić waśnie) Adamowi "Balladyny" na harleyach, choć ja i moi rówieśnicy byliśmy tym pomysłem zafascynowani, że nie wspomnę o tłumach pędzących na to przedstawienie. Razem z grupką młodych gniewnych pojechałam z małej Tucholi do wielkiej Warszawy (czemu wówczas wydawała się o wiele większa?), by TO zobaczyć, by się TYM zachłysnąć, by potem o TYM opowiadać, tym, którzy nie mieli takiej możliwości, bo przecież TV nie odda klimatu teatru, nigdy. Nawet na harleyach.

O licznych, pikantnych (zwłaszcza na owe czasy) romansach Aktora, jak i ucztach publicznych, a zwłaszcza tych intymnie zamkniętych, nie wspomnę.
Violetta Villas, głos czterooktawowy, ewenement, dar Boży, niezwykły, do tego porywający seksapil pięknej dziewczyny o niezwykłych włosach. Wielu dziennikarzy doszukiwało się peruki, oszustwa na głowie piosenkarki, która wolała estradę niż operę, choć na najlepszych scenach świata zrobiłaby niespotykaną karierę. Chciała iść własną drogą, już wtedy, w tamtym ustroju… Nikt wówczas nie słyszał, że ma wadę wymowy. Była boska, wielka, jedyna w Las Vegas, w Stanach, w Polsce. O jej ślubie, na którym były tysiące ludzi i milionowe czeki opłacające kaprysy gwiazdy, słyszeli lub czytali chyba wszyscy. Tak. Ślub się odbył, ale życia małżeńskiego nie było… Nie było też propozycji pracy artystycznej, ani przyjaciół, ani zrozumienia. Tylko głodne psy i koty, wierne do ostatniego oddechu.

Hanuszkiewicz był mocniejszy, nie dał się wykopać i sponiewierać, grał i tworzył teatr do końca swoich dni. Nie pozwolił sobie, by paskudne, często płynące z zazdrości recenzje lub plotkarskie artykuły, przeszkadzały mu w tym, co naprawdę kochał, czemu poświęcał swoje życie. Odszedł godnie, jak prawdziwy artysta. Kilka pokoleń zawdzięcza mu aktorstwo, a nawet karierę. Violetta się poddała, oszukiwana przez najbliższych, okradana, opuszczona przez Boga i ludzi, w beznadziejnych warunkach mieszkaniowych, głodna, chora, bezsilna. Umarła za życia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Fantastyczny tekst, który powinien dotrzeć do młodych, gniewnych... a może też do starszego pokolenia, które często zapomina o swojej historii...
Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.