Facebook Google+ Twitter

Nie diamenty, to obcasy są najlepszym przyjacielem kobiety (wywiad)

O genezie butów, starych dobrych czasach, smacznych łydeczkach, poulaine i butach typu chopine rozmawiam z uznaną projektantką obuwia Marią Imielską.

Maria Imielska od 20 lat projektuje obuwie. Obecnie dla modelek, siatkarek, aktorek oraz wszystkich kobiet, które cenią sobie indywidualność i personalnie dobrane buty. Designu i trudnej sztuki zawodu uczyła się między innymi w Paryżu, Rosji i we Włoszech.

Bardzo ciekawi mnie geneza butów. Śmiem przypuszczać, że już ludzie pierwotni chcieli chronić swoje stopy przed ostrym i niebezpiecznym podłożem.
Weroniko - to pytanie zakręca łezkę w oku.

Jak to?
Przecież to stare dobre czasy. Brak przywiązania do apartamentów, domów itp. Wyobraź sobie przyjemną jaskinię, ognisko i wokół rodzinę, polowanie w zgodzie z naturą. Upolowane – zjedzone – reszta na grzbiet i stopy, żeby wygodnie i bezboleśnie zawędrować do następnej jaskini. Dzieci grzeczne, żona posłuszna bez gadania! Wystarczy chrząknięcie. Dobytek na plecy i świat stoi otworem.

No, ale jak wyglądały buty?
To, co znaleziono u człowieka pierwotnego trudno nazwać butem, ale dokładnie ochroną stóp przed zimnem i ostrymi kamieniami. Wykorzystywano wszystko, co dawało taką możliwość, pozostałości skór z upolowanego zwierzęcia oraz różnego rodzaju traw i roślin. Nic nie miało prawa się zmarnować. / Fot. Pegaz Imielski

Idąc krok dalej możemy spotkać się ze wzmiankami na temat butów w Biblii. Motyw obuwia, choć tak ignorowany w kulturze współczesnej wydaje się być kluczowy dla wielu poprzednich epok.
Masz rację Weroniko - wraz z ewolucja następowała również „moda” w ubiorze, która zależna była od potrzeb, czynników środowiskowych i klimatycznych. Okres biblijny, czasy ateńskiego i rzymskiego imperium charakteryzował się różnym typem obuwia noszonym przez określoną grupę społeczną.

Opowiedz mi o tym!
 / Fot. Pegaz ImielskiPlebs – nosił niskie trzewiki ze skórzaną podeszwą i rzemykami obwiązanymi wokół kostki i łydki. Senatorki – jak sama nazwa wskazuje nosili tylko senatorowie rzymscy, początkowo były czarne, a później białe. Była to podeszwa z wysoką cholewą z wyciętym po wewnętrznej stronie językiem przewiązany tylko czterema rzemykami. Takie buty to był przywilej senatorski. Ale, najważniejszym obuwiem były sandały rzymskich centurionów, cechowała je solidność grubej podeszwy wybijanej metalowymi elementami gęstymi rzemieniami wokół łydki lub tylko do kostki, a do paradnego stroju żołnierza legionów dodatkowo dochodziły wysokie skórzane nagolenice, które są prekursorem dzisiejszych kozaków, a rzymskie sandały nosimy do dnia dzisiejszego.

To się nazywa siła przebicia.
Moda z przed trzech tysięcy lat jest naszą codziennością. A „smaczne” łydeczki ubrane w skórzane paseczki działają na wyobraźnię! Dzisiaj produkowanych rzymianek nie powstydziłby się żaden rzymski modniś.  / Fot. Pegaz Imielski

Pamiętam niesamowitą historię „Człowieka lodu”, który został odnaleziony w 1991 roku w Alpach. Archeolodzy wskazali na to, że i on miał buty! Wykonane z niedźwiedziej skóry sznurka i siana.
Człowiek lodu to bardzo interesujący archeologiczny temat. Niestety nie wpływa on na modę późniejszych wieków, ale jest potwierdzeniem potrzeby chronienia stóp w epoce lodowcowej. „Człowiek lodu” korzystał z materiałów dostępnych jak skóry upolowanych zwierząt i wysuszonych roślin. Siano może być odpowiednikiem dzisiejszych espadryli, ale myślę, że w tym wypadku mocno trzeba wysilić wyobraźnię, aby znaleźć powiązanie.

 / Fot. Pegaz ImielskiA jak sprawa z butami miała się w średniowieczu? Mam nadzieję, że Pani jako znawczyni tematu uda się rozwiązać moją zagadkę z dzieciństwa: dlaczego ludzie chodzili kiedyś w poulaine? Przecież to musiał być strasznie niewygodne i niebezpieczne! No i od czego zależała długość szpica?
Średniowiecze to niezwykle interesujący okres historii Europy. Dynamiczny rozwój dworów królewskich, to okres wypraw krzyżowych. Przemieszczające się wojska przenosiły również informację, wiedzę i zwyczaje. Okres średniowiecza cechuje dążenie ku Bogu, więc wszystko pięło się ku górze. Poulaine to buty jak Francuzi je nazywali „pochodzące z Polski”.

Z Polski?
Tak, odpowiednikami były krakowskie ciżmy o niezwykle wydłużonych noskach z krótką cholewą, płaską podeszwą i bez obcasa. Lewy i prawy but był odmiennej barwy. Nosy musiały być widoczne spod ogromnej ilości materiałów użytych w sukniach dam, a w przypadku mężczyzn – no cóż człowiek to istota seksualna i długość nosków w butach była w celu wzmocnienia fallicznego znaczenia poulaines. Często ciżmy męskie były pokryte dziwacznymi zdobieniami obscenicznymi, co jest potwierdzeniem, iż poulaines łączą się z dekadencją i rozwiązłością. Długość nosów zwiększała się wraz ze wzrostem i zbliżaniem się do dorosłości mężczyzn z wyższych stanów. W XV wieku buty z wydłużonymi noskami całkowicie zanikły i pojawiły się ponownie w XX wieku!!! W okresie rewolucji seksualnej.

Później niemal do końca XX wieku popularnością cieszyły się buty chopine! To dopiero abstrakcja! 30 centymetrowa podeszwa, która musiała sporo ważyć… / Fot. Pegaz Imielski
Tak, tak Weroniko istotnie podeszwy w butach chopine były nawet wyższe niż 30 cm, bo mogły sięgać do 75 centymetrów. Takie podeszwy wykonane były z korka sprowadzanego z plantacji drzewa korkowego z Hiszpanii, zatem były bardzo lekkie. Chopine powszechnie nazywano „spacerujące stołki”. O dziwo tę modę popierali bogaci weneccy mężowie.

Dlaczego?
Otóż w takich butach trudno się było poruszać nie wspierając się na ramionach służby, czyli wymykanie się niepostrzeżenie z domu na spotkanie z bardziej atrakcyjnym kochankiem było niemożliwe. Ostatecznie noszenie chopinów zostało zabronione, gdy uznano, że wiele kobiet poroniło na skutek potknięć w tym obuwiu. Współczesne przeniesienie butów typu chopine prezentuje najczęściej Lady Gaga.  / Fot. Pegaz Imielski

 / Fot. Pegaz ImielskiWychodzi na to, że współczesne kobiety nie mają tak źle nosząc 10 centymetrowe szpilki…
Współczesne kobiety mają szpilki wielkich mistrzów sztuki obuwniczej takich jak Manolo Blahnik, Jimmy Choo czy Christian Louboutin – oczywiście, jeżeli posiadają „złota kartę kredytową”. Ci wielcy wizjonerzy stworzyli „kobietę piękną i seksowną, której nogi wyglądają na tak długie jak to tylko możliwe”. Amerykański pisarz William Rossi powiedział: „Nie diamenty, ale obcasy są najlepszym przyjacielem kobiety”. W tym miejscu, myślę, że zgodzimy się wszyscy z Panem Rossi. I jak do tego doszło to całkiem osobna historia, którą opowiemy w przyszłości. Historia obcasów jest niezmiernie interesująca zwłaszcza, że pierwszymi, którzy nosili je na nogach byli mężczyźni.

Dziękuje za rozmowę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bardzo ciekawy materiał. Czekam z niecierpliwością na następny artykuł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.