Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

7226 miejsce

NIE dla seksizmu w reklamie Seata

Pod takim hasłem ruszyła akcja Centrum Edukacji Obywatelskiej, wymierzona w najnowszą kampanię Seata, której sztandarowym bodaj hasłem stało się słynne: "Co na to moja żona? Zależy która". Co na to ludzie? Zależy którzy.

CEO oskarża Seata m.in. o rozpowszechnianie treści szkodliwych społecznie / Fot. http://www.ceo.org.pl/portal/homeZdaniem CEO kampania ta "rozpowszechnia treści szkodliwe społecznie i uwłacza godności kobiet i mężczyzn. Odwołuje się do stereotypu nieodpowiedzialności mężczyzn w związkach i jednocześnie promuje taką postawę". Stąd też wezwanie, aby kampanii natychmiast zaprzestano, a szkody, wywołane emisją reklamy, naprawiono. CEO na swojej stronie internetowej zaznacza również, że wykorzysta sytuację w swoich publikacjach edukacyjnych jako "przykład seksizmu i nieetycznych praktyk reklamowych", i że nie zawaha się przed zbojkotowaniem produktów firmy, jeśli ta nie wykaże odpowiedniej skruchy.

O ile we wspomnianej reklamie rzeczywiście dopatrzeć się można mało taktownych podtekstów, o tyle wątpliwości nie powinna budzić już sama akcja. Tym bardziej, że stoi za nią Centrum Edukacji Obywatelskiej, powstałe "z myślą o poprawie jakości systemu oświaty, upowszechnianiu wiedzy obywatelskiej, promowaniu praktycznych umiejętności i postaw niezbędnych do budowania demokratycznego państwa prawa i społeczeństwa obywatelskiego". Tu jednak pojawia się wątpliwość pierwsza - kogo tak naprawdę reklama oburza i na jakiej podstawie takie wnioski wyciągnięto? Nie przeprowadzono sondaży, wywiadów, ankiet. Tezę o niestosowności kampanii członkowie Centrum wysnuli "na podstawie własnej wrażliwości", do czego mieli oczywiście pełne prawo. Wrażliwość jest jednak pojęciem względnym, więc czy nie warto było przeprowadzić najmniejszego choćby wywiadu, aby dowiedzieć się, jak społeczeństwo na przekaz rzeczywiście reaguje?

"Co na to moja żona? Zależy która" - grupa docelowa: mężczyźni 50+ / Fot. http://site.seat.pl/Zrozumiałe jest, że CEO występuje w obronie godności ludzkiej, więc takie a nie inne sądy formułować może w oparciu o własne przeświadczenia. Od razu nasuwa się jednak pytanie o realne skutki protestu. O powodzeniu każdej kampanii świadczy przecież jej rozgłos. Billboardy, które widzimy na ulicach, to jedno. Reklamy w radiu, prasie, telewizji i internecie - drugie. Ale wszystko to niknie w obliczu protestu, który reklamę perfekcyjnie nagłaśnia i w okamgnieniu sprawia, że mówi się o niej znacznie częściej. Jakich więc rezultatów spodziewa się CEO? Czy wypowiadając wojnę Seatowi, nie przyczynia się do wzrostu jego popularności (i tak już w Polsce przecież niemałej) i zarazem wzrostu zainteresowania całą kampanią?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (23):

Sortuj komentarze:

Miło mi poinformować, iż Zespół Orzekający Komisji Etyki Reklamy działającej przy Związku Stowarzyszeń Rady Reklamy na posiedzeniu w dniu 10 czerwca 2010 roku, po rozpatrzeniu skarg złożonych przez konsumentów dotyczących reklamy modelu SEAT Leon emitowanej w okresie kwiecień-maj 2010 r., postanowił oddalić wszystkie przedłożone skargi.
Zespół Orzekający nie dopatrzył się w reklamie treści sprzecznych z dobrymi obyczajami, ani dyskryminujących kobiety. Uznał też, że reklama nie zagraża fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi małoletnich. W opinii Zespołu Orzekającego, przedmiotowej reklamie nie można zarzucić także, że nie była prowadzona w poczuci odpowiedzialności społecznej.

Z wyrazami szacunku,
Inga Kasak
Dyrektor Marketingu i PR
IBERIA MOTOR COMPANY S.A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wiem, że SEATA nie kupię, bo niemiecki. Okazuje się że przemysł niemiecki przestawia się na nowoczesną technologię produkcji przemysłowej. Produkować tak, żeby sprzęt nie był zbyt długo sprawny. Tak, żeby kupować następny, nie licząc na remonty. A to jest już "wyższa szkoła jazdy".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też uważam, że o żadnej ugodzie mowy by nie było - równie dobrze banda przygłupich gimnazjalistek mogłaby wystąpić przeciw reklamie o głupiej Krysi, o której tu zresztą wspomniano. Ktoś inny mógłby z kolei powiedzieć, że Mały Głód wywołuje w dzieciach niekontrolowane lęki i ma negatywny wpływ na ich psychikę. Ale po to chyba mamy rozum, żeby nie dać się przesadzie... ;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co "wiekowych kryzysów" ... cóż na wszystko przychodzi pora. Jeszcze raz wyrazy uznania Pani Joannie za tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za tekst i wykonaną pracę należy się Autorce 5+. Natomiast co do odpowiedzi pani Ingi Kasak - nie sądzę, aby były szczere, są po prostu perfekcyjnie profesjonalne - osoba zatrudniona w tej firmie ma obowiązek tak mówić. Sądzę, że firma nie poszłaby na żadną ugodę - bo na to nie ma czasu - reklama zrobiona, media wykupione, wszyscy zarabiają - wszystko się kręci i... tyle. Co do etyki tej reklamy i skutku protestu - moim zdaniem należało zaprotestować przeciw pojmowaniu w ten zbyt uproszczony sposób naszego życia. Może na przyszłość twórca reklamy i reklamujący się zastanowią się, że można i dowcipnie, i lekko, i celowo, ale niekoniecznie aż tak... byle jak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żeby było ciekawiej, stowarzyszenie Twoja Sprawa, które również przeciwko kampanii występuje, tekst o niej opublikowało pod znaczącym tytułem: "Kryzys wieku średniego w SEAT" (http://www.twojasprawa.org.pl/index.php/naszeakcje/224/224). Tak, jakby wszystkie rozwody były spowodowane nieodpowiedzialnością mężczyzn, którzy swoje wierne i kochające partnerki bez powodu porzucają... A przecież przyczyn rozwodów jest mnóstwo, i nie tylko mężczyźni na powtórne związki się decydują. Jeśli więc kampania Seata jest przejawem seksizmu, to jak nazwać akcję protestacyjną? Poza tym Twoja Sprawa też sprowadza całą kampanię do jednego tylko spotu, podczas gdy dwa pozostałe skierowane są do ludzi młodych, którym żadne wiekowe kryzysy jeszcze długo zagrażać nie będą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zadaniem reklamy jest zwrócenie uwagi ewentualnego nabywcy i tu twierdzę, że ta swoje zadanie spełnia. Nie doszukiwałbym się tu żadnych ukrytych podtekstów. Chwalenie się kilkoma żonami wcale nie musi kojarzyć się z temperamentem, równie dobrze może to być przejaw własnej niedoskonałości, słabości, niedostosowania, czy nawet braku temperamentu.
Fajny artykuł i doskonały warsztat autorki. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak to? to mężczyna nie może być rozwodnikiem i mieć np dwóch żon, w czym jedna to była?;)
Mamma mia, są takie reklamy jak nowy spot Ery z głupią Krysią w białych kozaczkach i temu nikt się nie sprzeciwia, a czepiają się o takie coś...Komuś się chyba nudzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ale trzeba pani Isabelli przyznać rację, że Niemcy do temperamentnych raczej nie należą, więc zestawienie tych dwóch cech jest dość oryginalne. ;) Co do wypowiedzi pani Beaty - nie wiem, czy Seat czyni z tego wzorzec stylu życia. Dla mnie to raczej zakpienie z tego wzorca,a nie odwołanie się do pierwotnych, męskich instynktów. Może to dość naiwne, ale wierzę, że mężczyzna woli jednak jedną żonę na całe życie, a na reklamę spojrzy z przymrużeniem oka, niż że ilość żon reperuje jego ego i status wśród kolegów. Ale może faktycznie to dość naiwne... Pozdrawiam. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Droga Pani Isabella Degen
Seat jest niemiecki :) hiszpanie go wymyślili, ale dziesiaj jest niemiecki (z niepotwierdzonych źródeł posiadam info, że niektóre nowe Seaty to poprzednie modele Audi), Bentley (kiedyś brytyjski), Bugatti, czy Lamborthini - wszystkie te firmy są niemieckie bo należą do VW-ena, i Skoda też.

Mini Moris jest takze niemiecki bo należy do BMW, tak jak Royce Rolls, a Land Rover indyjski bo należy do Tata :)

pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.