Tak jak przewidywano, na czwartkowym roboczym spotkaniu ministrów państw Unii Europejskiej nie podjęto ostatecznej decyzji w sprawie siedziby Rady Zarządzającej Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii (EIT).
Przewodząca Unii Europejskiej w tym półroczu Słowenia poinformowała, że kompromisu nie osiągnięto. Decyzja musi być bowiem podjęta jednomyślnie, ale Polska, ani Węgry nie myślą o ustąpieniu ze swoich stanowisk. Kolejne posiedzenie ministrów zaplanowane jest na 18 czerwca. Jeśli i na nim państwa członkowskie nie dojdą do porozumienia, decyzję podejmą przywódcy 27 krajów Unii na brukselskim szczycie, który ma się odbyć 19 i 20 czerwca.
Przypomnijmy, że o siedzibę Rady Zarządzającej Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii, który ma być europejskim odpowiednikiem amerykańskiego Massachusetts Institute of Technology (MIT), walczą Wrocław, Budapeszt, Wiedeń razem z Bratysławą, Jena oraz podbarcelońskie Sant Cugat del Valles.
W powszechnej opinii głównymi kandydatami są Wrocław i Budapeszt. Polscy politycy podkreślają, że dodatkowym argumentem lokacją siedziby EIT w naszym kraju lub na Węgrzech jest deklaracja państw Unii Europejskiej z 2004 roku. Stwierdzono wtedy, że kolejne instytucje unijne powinny mieć swoje siedziby w nowych krajach członkowskich. Choć stanowisko to nie jest wiążące, wrocławska kampania lobbingowa bardzo ten fakt podkreślała.
Tymczasem na wczorajszym spotkaniu ministrów przypomniano, że w Polsce ulokowano już siedzibę jednej z unijnych agencji. Chodzi o Frontex, czyli Europejską Agencję Zarządzania Współpracą Operacyjną na Zewnętrznych Granicach Państw Członkowskich Unii Europejskiej, której siedziba znajduje się w Warszawie. Przedstawiciele Węgier podkreślili, że w 2004 roku również walczyli o lokację siedziby tej instytucji w ich kraju, ale wycofali swoją kandydaturę na rzecz propozycji polskiej. Wtedy też podobno padła obietnica, że w staraniach o kolejną unijną instytucję Polska poprze kandydaturę węgierską. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego twierdzi jednak, że nic o takim porozumieniu jej nie wiadomo.
Polska może zablokować decyzje w sprawie EIT. Jednak jak przyznaje zaangażowany w lobbing eurodeputowany Jerzy Buzek, należy myśleć perspektywicznie. - Musimy myśleć o dalekiej perspektywie naszej obecności w UE - lat trzech, pięciu, siedmiu. Musimy pamiętać o następnych decyzjach, które (...) będą dla nas istotne. Być może warto oddać coś innym po to, by uzyskać coś nadzwyczajnego nieco później - przyznał były premier. Na razie żadne dalsze decyzje nie zostały podjęte. Pat w rozmowach trwa.