Facebook Google+ Twitter

Nie ma chętnych do pracy w hipermarketach. Brakuje kasjerek

  • Źródło: Express Ilustrowany
  • Data dodania: 2006-10-03 07:32

W łódzkich hipermarketach brakuje ludzi do pracy, a klienci stoją w coraz dłuższych kolejkach do kas. Wiele z nich jest bowiem nieczynnych.

Czasami kolejki są tak gigantyczne, że odechciewa się robienia zakupów - mówi Tadeusz Pabin, emeryt. - Ostatnio włożyłem do koszyka m.in. lody. Gdy dochodziłem do kasy, były niemal całkowicie rozmrożone.

Po południu i wieczorem kolejki do kas są we wszystkich dużych sklepach: Geancie, Tesco czy Carrefourze. Fot. Express Ilustrowany

Ostatnio w Carrefourze przy ul. Przybyszewskiego między stoiskami z warzywami i owocami, stoiskiem rybnym i mrożonkami uwijał się jak w ukropie jeden pracownik. Do stoisk ustawiały się kolejki. W końcu jeden z klientów nie wytrzymał i zagadnął sprzedawcę.

- Co pan taki zabiegany, nie ma nikogo do pomocy? - zapytał.

- Nie ma i nie będzie. Ja jestem w sytuacji bez wyjścia, ale kto by tu chciał harować za 700 zł - odpowiedział mężczyzna.

We wszystkich łódzkich sklepach wielkopowierzchniowych można przeczytać ogłoszenia mniej więcej tej treści: "Zatrudnimy od zaraz pracowników na stanowisko kasjer/sprzedawca". Jednak mało kto decyduje się podjąć pracę za 700 zł.

- W Carrefourze zaproponowano mi stawkę 5,36 zł brutto za godzinę - mówi 30-letni łodzianin. - Przecież to są śmieszne pieniądze, za które nikt tu nie przyjdzie. Do pracy trzeba dojechać, wziąć z sobą drugie śniadanie - a to wszystko są wydatki. Wyliczyłem sobie, że pracując na pełen etat dostałbym niespełna 700 zł na rękę. Na śniadania i dojazdy musiałbym wydać co najmniej 150 zł. Czyli za miesiąc harówki miałbym niewiele ponad 500 zł w portfelu. Dziękuje bardzo, wolę prace dorywcze albo na czarno.

- Nie da się ukryć, że brakuje ludzi do pracy - przyznaje Przemysław Skory, rzecznik Tesco Polska. - Mnóstwo osób wyjechało z kraju i to ma ogromny wpływ na rynek pracy. Coraz trudniej znaleźć chętnych, dlatego zdecydowanie zwiększyliśmy starania o nowych pracowników. Stale współpracujemy również z agencjami pracy tymczasowej. W dniach, kiedy mamy więcej klientów, korzystamy z ich pomocy. W skrajnych przypadkach owoce ważą w sklepie pracownicy administracyjni.

Tym bardziej klientów irytują rozwieszone w Tesco banery, na których jest napisane, że jeśli do jednej kasy stoi więcej niż dwóch klientów, obsługa sklepu otworzy kolejną.

- Staramy się tak robić, ale gdy brakuje personelu, nic nie możemy poradzić - dodaje Przemysław Skory.

O zarobkach pracowników przedstawiciele hipermarketów nie chcą rozmawiać. - Nie ujawniamy ich wysokości - mówi Marta Smyrska z Carrefour Polska. (tj)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

*Tym bardziej klientów irytują rozwieszone w Tesco banery, na których jest napisane, że jeśli do jednej kasy stoi więcej niż dwóch klientów, obsługa sklepu otworzy kolejną.*
Częste są takie irytujące obrazki... Co zrobić? Zdjąć taki baner i tyle, po co ludzi denerwować i głupio się tłumaczyć!

Komentarz został ukrytyrozwiń

*Do pracy trzeba dojechać, wziąć z sobą drugie śniadanie - a to wszystko są wydatki. *
Dziwne rozumowanie. Oczywiście - bilet i owszem, ale śniadanie też zalicza facet do kosztów? Przeciez w domu również by je zjadł. Chyba że wstałby o 10-ej, akurat na drugie śniadanie, które byłoby pierwszym...
Ludziska do kosztów gotowi są zaliczyć jeszcze papierosy wypalane w oczekiwaniu na autobus... Nie przesadzajmy. A płace są skandaliczne. Ludzie wyjechali za (nie tylko) chlebem...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za wynagrodzenie, które oferuje większości pracodawców (700-1300 zł na rękę) można godnie żyć, ale ... u Brata Alberta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.