Facebook Google+ Twitter

"Nie ma jak lata 20., lata 30." w Teatrze Muzycznym w Poznaniu

Sztuka Ryszarda Marka Grońskiego przenosi widzów do czasów dwudziestolecia międzywojennego.

Nie ma jak lata 20., lat 30. / Fot. Damian Andrzejewski, Teatr Muzyczny w Poznaniu"Nie ma jak lata 20., lata 30." w reżyserii Artura Hofmana to spektakl muzyczny opowiadający o przedwojennej Polsce. Dwóch hochsztaplerów żydowskiego pochodzenia chce zrobić film w samym centrum Poznania. Nie mają odpowiednich funduszy, ale całą masę pomysłów. A scenariusz pisze im życie...

Podczas tego wyjątkowego wieczoru można usłyszeć wiecznie żywe przeboje skomponowane przez Artura Golda, Jerzego Petersburskiego, Andrzeja Własta, Henryka Warsa, Jerzego Gerżabka, Leo Daniderffa, Bolesława Mucmana, Romana Palestra i Mieczysława Miksnego. Piosenki prezentowane są w nowych aranżacjach Michała Łaszewicza, Zbigniewa Małkowicza i Macieja Szymańskiego. Na szczęście nie odbiegają one zbytnio od oryginałów. W dodatku przeplatane są skeczami z przedwojennych kabaretów.

Anna Lasota / Fot. Damian Andrzejewski, Teatr Muzyczny w PoznaniuJeśli chodzi o warstwę artystyczną, to była na najwyższym poziomie. Wszyscy artyści byli wspaniali - zarówno pod względem śpiewu, jak i tańca. Jednak kilka wykonań szczególnie zapadło mi w pamięć. Najbardziej piosenka "To wszystko umiem ja" w wykonaniu Anny Lasoty. Umiem tańczyć. Umiem dzieci niańczyć. Śmiać się szczerze. Jeździć na rowerze. Łatać dziury. Smażyć konfitury. To wszystko umiem ja.

Bardzo podobała mi się także piosenka "Nic o Tobie nie wiem" Mieczysława Fogga w wykonaniu Anny Lasoty i Jarosława Patyckiego. Nic o Tobie nie wiem, skąd przywiał Ciebie wiatr. Nie znam Twoich zalet, ani nie znam Twoich wad. Jedną rzecz jedyną o Tobie tylko wiem. Że coś zrobiłaś z sercem mem. Wiem, że mi jest dobrze, gdy jesteś obok mnie. Ledwo kiedy pójdziesz, od razu mi jest źle. I gorzej wciąż i gorzej jest ze mną z każdym dniem. Bo coś zrobiłaś z sercem mem.

Kolejnym utworem była "Ballada o skodzie" w wykonaniu Lucyny Winkel. Gdzieś na parkingu stąd nieopodal. Naprzeciw dworca, przed barem Mors. Stały dwa auta - maleńka skoda i wielki czarny błyszczący rolls. On na nią rzucił reflektor czule. Osiem cylindrów przed nią zdjął. Zwolnił troszeczkę ręczny hamulec. I z lekka ją uwodzić jął.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.