Facebook Google+ Twitter

Nie ma Jaruzelskiego, ale są jego towarzysze. A co z prawdą?

30 maja bieżącego roku na Wojskowych Powązkach odbył się państwowy pogrzeb z honorami Wojciecha Jaruzelskiego.

Chociaż było mi to bardzo nie w smak, aby Jaruzelski, „Czerwony Generał” i - najdelikatniej to ujmując - osoba dla Polski niezasłużona został pochowany na Powązkach z państwowymi honorami, to zaakceptowałem tę decyzję i przeciwko niej nie protestowałem. Moja postawa wobec pochowku Jaruzelskiego na Powązkach była wyrazem chęci kompromisu. Wszak Wojciech Jaruzelski był przecież prezydentem Polski, chociaż stał on się prezydentem w wyniku porozumień Okrągłego Stołu i został wybrany na ten urząd przez Sejm kontraktowy. Jednak nie zmienia to faktu, że był prezydentem Polski i w związku z tym można było uznać, że państwowy pogrzeb mu się należał.
Nie zamierzałem również protestować przeciwko państwowemu pogrzebowi Jaruzelskiego na Powązkach, aby nie podsycać sporów i emocji, których w naszym kraju nie brakuje. Awantura o pogrzeb Jaruzelskiego mogła doprowadzić do wielkich podziałów, być może większych niż te, do których doszło na tle debaty o przyczynach tragedii pod Smoleńskiem. Jednak zapomniałem o bardzo istotnej rzeczy, a mianowicie, że kompromis zakłada, iż dwie jego strony zamierzają coś dać od siebie. W przypadku pogrzebu Jaruzelskiego tak się nie stało. Tego dnia, obserwując zachowanie niektórych uczestników tego pogrzebu na Powązkach, można było odnieść wrażenie, jakby Polska została przeniesiona w czasie, jakby doszło do reaktywacji oddziaływania środowisk postkomunistycznych, jakby doszło do nasilenia się postkomunistycznego dyskursu propagowanego przez towarzyszy z minionej epoki, jakby Polska Rzeczpospolita Ludowa wstała z politycznego grobu i zaczęła funkcjonować na nowo.
« Żegnamy polityka, który w najtrudniejszym czasie podjął się odpowiedzialności za państwo w stanie kryzysu i ze szczerym przekonaniem wybrał mniejsze zło, chroniąc nas przed obcą interwencja albo domową bratobójczą wojną. Żegnamy jednego z najwybitniejszych polityków Polski drugiej połowy XX wieku, człowieka skromnego i oddanego sprawom Polski, patriotę najwyższej próby… » - oto słowa wypowiedziane przez Aleksandra Kwaśniewskiego podczas pogrzebu Jaruzelskiego na Powązkach, byłego polskiego prezydenta, a zarazem byłego towarzysza „Czerwonego Generała”.
Pogrzeb Wojciecha Jaruzelskiego spowodował w Polsce debatę o, jakby to powiedzieć… biografię tego Pana. Przy czym należy dodać, iż w środkach masowego przekazu najbardziej były słyszalne te głosy, które usiłowały uczynić z Jaruzelskiego postać nawróconą na demokrację i suwerenność Polski; postać, należącą do grupy ojców założycieli wolnej i suwerennej Rzeczypospolitej. Jednak to, co wydarzyło się na pogrzebie Wojciecha Jaruzelskiego prowadzi nas do nowej debaty o wciąż funkcjonującym w Polsce komunistycznym dziedzictwie, którego główną cechą jest bardzo intensywna, wręcz nachalna, obecność w polskiej przestrzeni publicznej postkomunistycznego dyskursu. Zaś przemówienie Aleksandra Kwaśniewskiego na pogrzebie Wojciecha Jaruzelskiego jest tego koronnym dowodem, a zarazem przejawem.
W Polsce nadal funkcjonuje postkomunistyczna narracja o najnowszej historii Polski. Można odnieść również wrażenie, że postkomunistyczna narracja nie stanowi problemu dla środków masowego przekazu. Albowiem massmedia bardzo obszernie relacjonowały przebieg pogrzebu Jaruzelskiego. Chociaż w serwisach informacyjnych przemówienie Kwaśniewskiego pojawiało się, to spotykało ono się ze zdecydowanie mniejszym zainteresowaniem komentujących, niż protesty przeciwników pochówku Jaruzelskiego na Powązkach.
Aleksander Kwaśniewski po raz kolejny nie zdołał zachować umiaru. Ale jego przemówienie spotkało się ze znikomą krytyką, jeśli ją porównać do zmasowanego walca składającego się ze słów potępiających tych, którzy - protestując przeciwko państwowemu pogrzebowi Jaruzelskiego z wojskowymi honorami na Powązkach – po prostu walczyli o historyczną prawdę. Warto również zauważyć, że słowa Aleksandra Kwaśniewskiego o Jaruzelskim mogły budzić niesmak u tych, którzy doznali ze strony „Czerwonego Generała” krzywdy i trudno było oczekiwać, aby pozostawali oni w milczeniu, kiedy to wychwalano pod niebiosa ich kata.
Dyskurs postkomunistyczny Aleksandra Kwaśniewskiego sprowokował tych, którzy pochówkowi Jaruzelskiego na Powązkach się sprzeciwiali. Jednak to protestujących się krytykuje. To protestujących się potępia. To z protestujących usiłuje się zrobić oszołomów, chorych z nienawiści osobników, frustratów, którzy nie odnaleźli się w wolnej, demokratycznej i – nade wszystko - kapitalistycznej Polsce. Jednak osobiście uważam, że ci, którzy tego dnia protestowali na Powązkach po prostu walczyli o historyczna prawdę. Tak rozumiem ich protest i nie ma to absolutnie nic wspólnego z „oszołomstwem”, nienawiścią czy społeczną frustracją.
Sojusz Lewicy Demokratycznej głosem swoich liderów twierdzi, że rolą Instytutu Pamięci Narodowej jest opisywać historię, a nie ją pisać. Ale kto tu pisze historię? Kto pisze na nowo historię Wojciecha Jaruzelskiego, pomijając takie – być może dla niektórych nieistotne - « szczegóły », jak działalność w Informacji Wojskowej, członkostwo w grupie partyzantów Mieczysława Moczara, uczestnictwo w czystkach przeprowadzanych w Ludowym Wojsku Polskim, domniemaną współodpowiedzialność za masakrę robotników na Wybrzeżu czy za działania tak zwanych „nieznanych sprawców”…
Wielu przedstawicieli środowisk opiniotwórczych w Polsce usiłuje sprawić, abyśmy rozmawiali o życiorysie Wojciecha Jaruzelskiego począwszy od 1989 roku. Jednak warto zauważyć (o czym niemało uczestników polskiej debaty publicznej zapomina), że Jaruzelski nie narodził się w 1989 roku. Wszak przed rokiem 1989 Wojciech Jaruzelski funkcjonował jako sowiecki namiestnik Polski, agent Śmierszu, „Czerwony Generał” i czołowa postać Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
Działalności Wojciecha Jaruzelskiego sprzed roku 1989… tego wymazać się nie da. Jednak w Polsce są tacy, którzy chcą pisać życiorys Jaruzelskiego na nowo i nie jest to Instytut Pamięci Narodowej, jego badacze czy jego dyrektor generalny. Są w Polsce tacy, którzy historię Jaruzelskiego usiłują napisać na nowo, próbując przy tej okazji wymazać te wszystkie rozdziały, które nie pasują im do swojej narracji. Co więcej, okazuje się, że takie działania nie spotykają się z większymi protestami ani massmediów, ani polskiego mainstreamu.
Aleksander Kwaśniewski bezczelnie usiłował zrobić z sowieckiego namiestnika nad Polską wielkiego Polaka, wielkiego polskiego bohatera. Aleksander Kwaśniewski tak naprawdę wykorzystał pogrzeb Jaruzelskiego do propagowania politycznego przekazu. Jednak to protestujących oskarża się o to, że protestowali i czyniąc to zakłócali pogrzeb « prezydenta Polski ». Aleksander Kwaśniewski, wychwalając pod niebiosa Jaruzelskiego, obraził tych wszystkich, którzy doznali od „Czerwonego Generała” krzywdy. Jednak polski mainstream tego nie zauważa i próbuje zrobić z protestujących na tym pogrzebie oszołomów. Kto sprowokował kogo? Kto kogo obraził? Kto zakłócił ten pogrzeb?
Wojciech Jaruzelski miał pogrzeb państwowy z państwowymi honorami na Powązkach, czyli w miejscu, które można uznać za polski Panteon. Ani Todor Żiwkow, ani Gustáv Husák, ani Erich Honecker pogrzebu z najwyższymi państwowymi honorami nie mieli. Jakie płyną z tego wnioski? Czy nie daje to do myślenia? Czy nie nadszedł w Polsce czas, aby to porównanie dało do myślenia tym, którzy najwidoczniej nad tym zastanawiać się nie chcą, chociaż od upadku Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej minęło już dwadzieścia pięć lat?
Mija dwadzieścia pięć lat polskiej wolności i niepodległości. A dekomunizacji w Polsce nie było, nie ma i - wszystko na to wskazuje - że juz nigdy nie będzie. Można odnieść wrażenie, że Wolna Polska, że polskie państwo nie potrafiło zadbać - a być może wręcz wzbraniało się - żeby zadbać o rzetelną, pełną dekomunizację w Polsce. Wszak w naszym kraju prowadzą publiczną działalność środowiska opiniotwórcze i polityczne, które nadal w swoim dyskursie nie potrafią odciąć się od PRL-u, a czasem wręcz się do niego odwołują. To właśnie zrobił były prezydent (już wówczas demokratycznej Polski) Aleksander Kwaśniewski i to nie jest okaye, to nie jest w porządku, to nie jest do zaakceptowania!
Skoro dekomunizacji w Polsce nie było, nie ma i raczej już nie będzie, to zadbajmy o to, aby przynajmniej doszło do dekomunizacji dyskursu publicznego i politycznego. Przecież niektórzy polscy politycy, próbując pozyskać elektorat postkomunistyczny, zapraszali Jaruzelskiego na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, odwiedzali generała, organizowali mu urodziny i nie tylko. Przecież niektórzy politycy wychwalali pod niebiosa Edwarda Gierka... To nie jest okaye, to nie jest w porządku, to nie jest do zaakceptowania!
Taka dwuznaczna, a czasem wręcz jednoznaczna narracja powoduje, że w przypadku najnowszej polskiej historii, dla wielu Polaków jest wiele niejasności. Podam tylko jeden przykład z wielu: w publikacjach internetowych nadal można spotkać się ze sformułowaniem „bandy”, kiedy to jest mowa o leśnych oddziałach wchodzących w skład niepodległościowych organizacji z okresu drugiej konspiracji.
„Wojciechu, żołnierzu, spocznij. Twoja służba skończona. A my - baczność! Walka o dobre imię Wojciecha Jaruzelskiego trwa” - powiedział Aleksander Kwaśniewski na pogrzebie Wojciecha Jaruzelskiego. A więc postkomunistom już nie wystarczy, że ich towarzysz został pochowany na Powązkach z najwyższymi honorami państwowymi. Teraz chcą dodatkowo, aby to ich narracja, aby to ich - najdelikatniej to ujmując - nieprawdziwa wersja najnowszej historii Polski była górą.
Skoro Kwaśniewski deklaruje, że walka o dobre imię Wojciecha Jaruzelskiego trwa, to ja deklaruję, że trwa walka o prawdę historyczną dotyczącą Wojciecha Jaruzelskiego i jego towarzyszy. Jednak walka ta nie powinna odbywać się na ulicy, na cmentarzach czy przy pomnikach. Walka o prawdę dotyczącą Wojciecha Jaruzelskiego, jego towarzyszy i całego zbrodniczego systemu, jakim był PRL, powinna odbywać się w wirtualnej i materialnej przestrzeni publicznej. Zaś instrumentem walki tych, którzy o historię walczą i walczyć będą nie powinny być krzyki, gwizdy czy inwektywy. Ich bronią powinny być argumenty, których nie brakuje, fachowe publikacje, rzeczowe filmy dokumentalne, takie jak „Towarzysz Generał” czy „Towarzysz Generał idzie na wojnę”, autorstwa reżysera Grzegorza Brauna. W rzeczowej i kulturalnej debacie, za pomocą argumentów, publikacji i obiektywnych dokumentów, prawda historyczna zwycięży. Albowiem „czerwony przeciwnik” na obronę swej wersji najnowszej historii Polski ma jedynie swoją zakłamaną narrację, która przeczy faktom, która przeczy temu, co się wydarzyło naprawdę, która przeczy prawdzie o tym, kim byli „czerwoni dygnitarze” (tacy, jak Jaruzelski), których od dwudziestu pięciu lat postkomuniści usiłują wybielić i uczynić z nich bohaterów narodowych.
Nie ma Wojciecha Jaruzelskiego, ale są jego towarzysze. Czy jest prawda? Jest, jednak w tym momencie prawda o najnowszej polskiej historii jest zbyt rzadko głoszona, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Dlatego też o historyczną prawdę należy zabiegać, tak, aby poświecenie tych, którzy naprawdę o wolną Polskę walczyli, nie poszło w zapomnienie. Dlatego należy o prawdę historyczną walczyć, tak, aby nie wzięła góry postkomunistyczna narracja, która z polskiego żołnierza czy oficera robi bandytę, a ze sługi Związkowi Sowieckiemu robi polskiego bohatera narodowego. O prawdę historyczną należy walczyć, tak, aby nie wzięła górę nad prawdą o polskiej historii narracja stosowana przez postkomunistów; narracja, która z prawdą o najnowszej historii Polski nie ma nic, ale to absolutnie nic wspólnego!!!

* * *

Nieopublikowane w serwisie Wiadomości24 teksty publicystyczne mojego autorstwa, znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/ oraz na portalu Salon24, na stronie http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.