Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

15502 miejsce

Nie ma zmiłuj! - przedpremierowo o książce Andrzeja Nowaka - Arczewskiego

Każdy lub prawie każdy ma swoje "Jedwabne". Tak można by w sporym uproszczeniu stwierdzić po lekturze książki Andrzeja Nowaka – Arczewskiego "Zmiłuj się nad nami".

Andrzej Nowak-Arczewski, autor książki 'Zmiłuj się nad nami'. / Fot. Krzysztof KrzakAndrzej Nowak – Arczewski, niezwykle ceniony w środowisku i nagradzany za swoje dziennikarskie dokonania, jeden z nielicznych już, co tak udatnie reporterskim piórem władają, autor m.in. opisywanej na tych łamach książki "My z pałacu", znów ruszył na szlak. Pokłosiem (nomen omen) tej wyprawy jest książka "Zmiłuj się nad nami", którą Wydawnictwo Prószyński i S – ka skieruje do księgarń 24 stycznia 2017 roku.

Na reporterskim szlaku Andrzeja Nowaka – Arczewskiego znalazło się tym razem niewielkie miasteczko (a ściślej mówiąc wieś) w powiecie sandomierskim, do dziś nie mogące się pozbyć zbiorowej traumy, spowodowanej wydarzeniami z czasów II wojny światowej i tuż po niej. Reporter przybywa do Klimontowa w okresie szczególnym, gdy w miejscowości, urokliwie położonej wśród pól i łąk odbywają się uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny połączone z trzydniowym odpustem i ludowym jarmarkiem. Nowak – Arczewski przyjeżdża tu, by sprawdzić, ile prawdy tkwi w zasłyszanych opowieściach o pogromach Żydów, które miały w różnych częściach sennego na pozór miasteczka (m.in. na Psiej Górce, w Rynku, na ulicy Sandomierskiej) w czasie ostatniej wojny światowej. I od razu napotyka na opór materii, czyli swoistą zmowę milczenia pomieszaną z mniej lub bardziej jawnie artykułowanymi pogróżkami, mającymi zniechęcić dziennikarza do drążenia tematu przeszłości Klimontowa i jego ówczesnych (a także obecnych) mieszkańców. Na szczęście wytrawny reporter nie rezygnuje i zamiarów swoich nie porzuca.

Zawiedzie się jednak ten, kto oczekiwałby naturalistycznych opisów męczeństwa Żydów, którzy w latach czterdziestych minionego wieku stanowili miażdżąca większość mieszkańców Klimontowa, choć – co oczywiste – te fakty zajmują w książce Okładkę zaprojektował Paweł Panczakiewicz. / Fot. www.proszynski.pl"Zmiłuj się nad nami" odpowiednie miejsce. Autor zdaje się wychodzić z założenia, że metody eksterminacji narodu żydowskiego, opisywane w wielu publikacjach, są do siebie w dużym stopniu zbliżone, dlatego skupił się w swojej opowieści raczej na wpływie tych wydarzeń na losy tych, co ocaleli z wojennej zawieruchy. Ta, jak pisze Nowak – Arczewski, otworzyła w Klimontowie "piekielne wrota", które "do tej pory trudno (…) zamknąć". Duchy przeszłości wciąż są żywe w świadomości i psychice klimontowian. Kilkoro z nich zdecydowało się na szczerą rozmowę z pisarzem, traktując ją w dużym stopniu jako swoiste katharsis. Tak można potraktować choćby zwierzenia Jadwigi Cichoniowej i niezwykle wstrząsającą opowieść 88-letniej Ireny Truś zawarte przez autora w symbolicznej formie kończących się niepowodzeniem prób zmywania krwi z podłogi. A niejako w tle głównego wątku pojawia się najsłynniejszy bodaj klimontowianin, poeta, współtwórca polskiego futuryzmu, Bruno Jasieński, którego imienia przed kilkoma laty pozbawiono miejscową szkołę (jej boisko mieści się częściowo na dawnym cmentarzu żydowskim), zaprzestano organizacji festiwalu poświęconego jego twórczości. W ten sposób dzisiejsza społeczność Klimontowa chce niejako wstydliwie wygumkować ze świadomości tego artystę żydowskiego pochodzenia, którego ojciec (Jakub Zysman) był onegdaj cenionym tu lekarzem – społecznikiem. Dlaczego? I tu trzeba znów zacytować autora: "(…) można się pogubić w tym miasteczku".

Natomiast dzięki ogromnej staranności faktograficznej Andrzeja Nowaka – Arczewskiego (wspartej skrupulatnie sporządzoną bibliografią i fotografiami tak historycznymi ze zbiorów Zbigniewa Przybycienia, jak i współczesnymi wykonanymi przez autora), wyważeniem racji i odczucia winy i kary w stosunku do wszystkich stron konfliktu nie można się pogubić w odbiorze i ocenie opisanych faktów. Jeśli dodać do tego wysublimowany język opowieści, niewolny od pięknych, niekiedy iście poetyckich fraz i metafor, tworzących niesamowitą atmosferę świata przedstawionego w książce "Zmiłuj się nad nami", nie należy się dziwić, że najnowsze dzieło Andrzeja Nowaka – Arczewskiego się chłonie z zapartym tchem i nie jest łatwo po lekturze wrócić do zwyczajnej rzeczywistości.

Andrzej Nowak – Arczewski, Zmiłuj się nad nami
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Warszawa 2017 (premiera 24 stycznia 2017 r.)


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Premiera coraz bliżej!

Komentarz został ukrytyrozwiń

"(...)nie jest łatwo po lekturze wrócić do zwyczajnej rzeczywistości." - coś dla mnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.